W Polsce może być nawet kilkuset chorych z niezdiagnozowaną akromegalią
Kilkuset chorych na akromegalię może być w Polsce niezdiagnozowanych – ocenił prof. Marek Bolanowski z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Niezwykle istotne jest, by postawić diagnozę jak najwcześniej i rozpocząć odpowiednie z możliwych leczenie.
Obecnie w Polsce żyje prawie 2,5 tys. osób chorych na akromegalię. Każdego roku rozpoznaje się około dwustu nowych przypadków. To choroba o podłożu hormonalnym, która powoduje nieprawidłowy wzrost kości i tkanek miękkich. W rezultacie u chorych dochodzi do nienaturalnego przerostu żuchwy, dłoni, stóp, nosa, uszu, a także do niebezpiecznego powiększenia narządów wewnętrznych, m.in. serca i wątroby.

„Kilkuset chorych na akromegalię może być w Polsce nadal niezdiagnozowanych. Dlatego tak zależy nam na szybkim rozpoznaniu tej choroby, postawieniu właściwej diagnozy i wdrożeniu odpowiedniego leczenia. W społeczeństwie wciąż wiedza na ten temat jest niewielka, ale również mogą we tym pomóc lekarze wielu specjalności m.in. dentyści, reumatolodzy, ginekolodzy czy ortopedzi" - powiedział prof. dr hab. n med. Marek Bolanowski, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Szacuje się, że choruje na nią zaledwie 70 osób na milion populacji. Akromegalię wywołuje gruczolak przysadki. Są trzy metody terpii: operacyjne usunięcie guza w całości lub w części, leczenie farmakologicznie środkami ograniczającymi wydzielanie hormonów oraz radioterapia.
Prof. Marek Bolanowski zaznaczył, że leczenie operacyjne jest skuteczne w 50 procentach przypadków, ponieważ często guz jest tak umiejscowiony, że niemożliwe jest jego usunięcie w całości, gdyż np. dotyka on nerwu wzroku. Zdarza się, że takie zabiegi są powtarzane co kilka lat, gdyż guz odrasta i jest wznowienie choroby.
„Dlatego tak istotne jest wczesne zdiagnozowanie pacjenta. Objawy to nadmierna potliwość, bóle głowy, rozrost dłoni i stóp, co niektórzy uważają za proces starzenia czy przyrost z powodu pracy fizycznej. Dopóki nie pojawią się charakterystyczne zmiany na twarzy: rozrost żuchwy i czoła, to nawet niewielu specjalistów myśli, że to akromegalia” - powiedział prof. Marek Bolanowski.
Podkreślił, że choroba to nie tylko „kwestia wyglądu zewnętrznego, ale przede wszystkich powikłań ogólnoustrojowych”, gdyż największym zagrożeniem dla życia są w niej dolegliwości kardiologiczne m.in. nadciśnienie, niewydolność serca, zawały i udary. Niewykryta i nieleczona akromegalia może skrócić życie nawet o 10 lat.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Nieswoiste objawy opóźniają rozpoznanie akromegalii
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: EG/PAP