W Polsce będzie za dużo studentów medycyny? Minister zdrowia: to głos bojących się konkurencji
Traktuję te głosy, które wcześniej miały charakter taki, że jest za mało specjalistów, jako typowo korporacyjny głos działający w interesie lobby, które nie chce większej konkurencji – skomentował minister zdrowia Adam Niedzielski, odnosząc się do opinii, że jest zbyt wielu studentów medycyny.

- 10 tys. studentów rocznie to aż 26 absolwentów na 100 tys. mieszkańców. Średnia europejska to 13! Po co nam dwa razy więcej studentów niż w innych krajach? Ilu z nich wyemigruje? – pytało na Twitterze Porozumienie Rezydentów.
- Niedzielski stwierdził, że opinie, iż jest zbyt wielu studentów medycyny, odbiera jako typowy korporacyjny głos w interesie lobby, które nie chce większej konkurencji.
Szef MZ w środę (28 września) był pytany na konferencji prasowej w Warszawie m.in. o działania służące zwiększaniu kadr medycznych i to, ilu lekarzy powinno być w Polsce w perspektywie pięciu, czy 10 lat.
Studenci medycyny w Polsce: za mało czy za dużo?
Minister wskazywał kilka dni temu na Twitterze, że "rekordowa liczba studentów medycyny to suma wysiłków rektorów wraz z uczelniami oraz polityki prowadzonej przez rząd Zjednoczonej Prawicy". "To są fakty, a nie deklaracje” – akcentował.
Do jego wpisu na Twitterze odniosło się m.in. Porozumienie Rezydentów. "Czy rzeczywiście jest to powód do radości@a_niedzielski? Przyjrzyjmy się faktom: 10 tys. studentów rocznie to aż 26 absolwentów na 100 tys. mieszkańców. Średnia europejska to 13! Po co nam DWA RAZY więcej studentów niż w innych krajach? Ilu z nich wyemigruje?” – napisano.
Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasza Jankowskiego, rząd nie ma strategii i nie wie, ilu lekarzy będzie w Polsce potrzebnych za 5 czy 10 lat. - Rządzący na problem związany z brakiem lekarzy znaleźli prostą receptę: wyprodukować jak najwięcej studentów medycyny – mówił w TOK FM Jankowski, przekonując, że nie tędy droga. Zwracał uwagę, że coraz więcej uczelni zaczyna kształcić lekarzy, chociaż nie mają odpowiedniej liczby wykładowców, a baza pozostawia wiele do życzenia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Bromber: będziemy “upraktyczniać” kształcenie kadr medycznych
Minister Niedzielski stwierdził w środę, że "to nie jest zarzut skierowany w kierunku ministra zdrowia". - To jest zarzut skierowany do rektorów uczelni, którzy są odpowiedzialni za jakość kształcenia – wskazał. - Bardzo ściśle współpracujemy z rektorami podejmując decyzje o zwiększeniu liczby w naborze. (…) Oczywiście, że chcielibyśmy więcej, natomiast liczby są ustalane, można powiedzieć kolokwialnie, z rektorami – dodał.
Niedzielski: ciągle pracujemy nad jakością kształcenia
Szef MZ zaznaczył, że podejmowanych jest wiele działań dotyczących standardów kształcenia. - Te standardy zmieniamy, zmieniamy je właśnie w kierunku coraz lepszego dopasowania ścieżki kształcenia do oczekiwań systemowych –zaznaczył Niedzielski. - Praca nad jakością kształcenia jest ciągła – podkreśli.
Stwierdził, że "zarzut, bo może i o ten kontekst chodzi, dotyczący wprowadzania możliwości kształcenia lekarzy na kierunkach medycznych w szkołach zawodowych, które edukowały do tej pory pielęgniarki i ratowników jest też nieuzasadniony". - Żeby otworzyć kierunek lekarski trzeba spełniać bardzo surowe i rygorystyczne wymogi, które są weryfikowane – zaakcentował.
– Traktuję te głosy, które wcześniej miały charakter taki, że jest za mało specjalistów, jako typowy korporacyjny głos, który działa w interesie lobby, które nie chce większej konkurencji – podsumował minister.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Wypalenie zawodowe medyków to często skutek perfekcjonizmu, przepracowania i kiepskiej organizacji systemu
Źródło: Puls Medycyny