W oleju jadalnym były trujące dioksyny? Będzie kontrola procedur dot. bezpieczeństwa żywności
W mediach pojawiły się informacje o firmie, która sprowadzała m.in. z Rosji i Ukrainy tłuszcz techniczny do Polski, a następnie fałszując dokumentację, sprzedawała go jako olej jadalny firmom produkującym pasze. W oleju mogły znajdować się trujące dioksyny.

- Pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości sprawdzą, czy obecne przepisy zapewniają odpowiednie bezpieczeństwo przy produkcji żywności - powiedział w środę (5 października) wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.
- Wśród informacji medialnych znalazły się przypuszczenia, że w oleju jadalnym przeznaczonym na pasze mogły znajdować się trujące dioksyny. Do sprawy zatrzymano już kilka osób.
Na swoim oficjalnym profilu na Facebooku wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski zamieścił wystąpienie, na którym wspólnie z wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Warchołem odniósł się do afery z importowanym tłuszczem technicznym.
Afera z tłuszczem technicznym. Jest śledztwo, będzie kontrola procedur
– Prokuratura Krajowa nadzoruje śledztwo dotyczące wprowadzania komponentów niedozwolonych do pasz. Stwarzać to może zagrożenie zarówno dla ludzi, zwierząt jak i środowiska. Dlatego jako Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzimy, czy obecne przepisy zapewniają takie bezpieczeństwo i czy chronią przed tego typu nadużyciami - powiedział wiceminister Warchoł.
Janusz Kowalski zapewnił, że resort rolnictwa na bieżąco monitoruje sytuację. „Bezpieczeństwo Polaków, bezpieczeństwo żywnościowe jest dla nas najważniejsze” – powiedział wiceminister.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak wygląda nadzór nad bezpieczeństwem żywności w Polsce? NIK krytykuje, MZ chwali
Źródło: Puls Medycyny