W kolejce po zdrowie

dr n. med. Stanisław Czyrny,; ordynator Oddziału ; Ortopedyczno-Urazowego Szpitala św. Łukasza w Tarnowie
opublikowano: 29-10-2003, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Według twórców reformy ochrony zdrowia, do szpitala za pacjentem powinny przychodzić pieniądze, tymczasem przychodzi pacjent, a za nim stoi niewydolna, głucha na potrzeby kasa. Chorych, z braku nagłości schorzenia, zaszeregowano do oczekiwania w kolejce po zdrowie. Należy zdać sobie sprawę z prostego faktu, że np. drogie leczenie implantacyjne dużych stawów zwraca się już po dwu latach odstawienia leczenia niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi, jak również leczenia skutków ich stosowania. Ból, znaczne ograniczenie wydolności ruchowej, a także jesień życia są nie do pogodzenia z długotrwałym oczekiwaniem w kolejce na operację. Dlatego nie można przywoływać rozwiązań rodem z bogatych krajów, gdzie tych zabiegów wykonuje się znacznie więcej, a kolejka do tzw. planowego zabiegu jest bardziej związana z ?mocą przerobową" szpitala niż nakładem finansowym ubezpieczyciela.
Czasy, kiedy populizm ludowej demokracji wprowadził zasadę powszechnej bezpłatności leczenia nie sprawdziły się, choćby dlatego, że nie wystarcza już nisko opłacany lekarz ze słuchawkami, aparatem do mierzenia ciśnienia, kartką papieru, pisakiem i oczywiście z pieczątką. Nowoczesna technika oddała w ręce lekarzy aparaturę co prawda drogą, ale skutecznie wspierającą w procesie rozpoznania choroby i umożliwiającą leczenie w krótszym niż dawniej okresie. Drogie są też różnego rodzaju protezy zastępujące lub wspomagające chore narządy człowieka, aby mogły spełnić liczne wymogi tolerancji w żywym ciele.
Należy także podkreślić, że w naszym kraju koszta osobowe wysokospecjalistycznych operacji chirurgicznych są prawie żadne w porównaniu z państwami Unii Europejskiej. Urzędnicy zaplecza finansowego ochrony zdrowia w Polsce nadal zarabiają znacznie więcej niż zespoły chirurgiczne bezpośrednio odpowiedzialne za zdrowie i życie człowieka. Powiada się, że decydenci dużych pieniędzy powinni dużo zarabiać, zaś decydenci bezcennych wartości nadal pozostają bezcenni. To też jest swego rodzaju satysfakcja być bezcennym (...).
Życie prawie zawsze wyprzedza niedoróbki lub powolne działanie polityków i na niskim szczeblu nieśmiało już dawno dopuszczono możliwość prywatnego inwestowania w swoje zdrowie w publicznych szpitalach. Nierzadkie są przykłady prywatnego zakupu protezy wewnętrznej stawu biodrowego czy kolanowego, aby z prostej, wymienionej już przyczyny być pozbawionym dolegliwości poza kolejką cierpliwie oczekujących na spełnienie bezpłatności leczenia ubezpieczonych. Co myślą leżący obok siebie chorzy, z których jeden zakupił protezę, a drugi otrzymał ją za darmo?
Skoro jednak Narodowego Funduszu Zdrowia nie stać na całkowitą bezpłatność leczenia ubezpieczonego obywatela, cóż zatem stoi na przeszkodzie, aby obaj ponosili nakłady równo podzieleni finansowo?
Przykład wewnętrznych protez ortopedycznych wybrałem jako najbardziej mi znany. Problem częściowej odpłatności w lecznictwie jest szerokiej natury i powinien być rozważony całościowo. Nie pochwalam pomysłów odpłatności złotówkowej za poradę czy wypisanie recepty. Koszta osobistego udziału chorego w wysokospecjalistycznym procesie leczenia powinny być wyliczone z przeznaczonej na ten cel sumy i szacunkowej liczby wymagających drogich operacji chirurgicznych z zastosowaniem implantów czy narzędzi jednorazowego użytku. Procedury te powinny być jednak jasno określone, a reguły postępowania w tym zakresie dla wszystkich czytelne.
Z pewnością nie każdego z potrzebujących stać na ?luksus" poprawy jakości życia za dopłatą. W tym miejscu należy szukać zadowalających rozwiązań choćby przez nakłady z funduszy pomocowych samorządów, organizacji charytatywnych, parafii czy innych sponsorów. Wymieniam te możliwości, ponieważ znane mi są przykłady udziałów takich instytucji w pomaganiu potrzebującym, lecz biednym. Proponowane rozwiązanie zapewne jest dalekie od ideału i do końca nie wiadomo, czy taki w ogóle istnieje.
Jest pewne, że ta kwestia powinna być szybko rozwiązana, zgodnie z polskim poczuciem sprawiedliwości i jak najszybciej wprowadzona w życie.
Nieładnie nazwany ?chory planowy" także wymaga leczenia z sensownym czasem oczekiwania. Inaczej problem będzie wisiał jak miecz Damoklesa nad głowami polskich reformatorów ochrony zdrowia, a długotrwałe naradzanie, bez sensownej decyzji, nie zmieni tej sytuacji.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. med. Stanisław Czyrny,; ordynator Oddziału ; Ortopedyczno-Urazowego Szpitala św. Łukasza w Tarnowie

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.