W całym kraju brakuje specjalistów
Podlascy lekarze i pielęgniarki zarabiają coraz więcej, a ze znalezieniem miejsca pracy praktycznie nie mają problemu. Dyrektorzy szpitali narzekają, że nadal brakuje im niektórych specjalistów.
Podobne obserwacje ma Ewa Taranta, szefowa Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Białymstoku. "Jako bezrobotne rejestrują się głównie osoby tuż po studiach, zanim dostaną prawo wykonywania zawodu - mówi Ewa Taranta. - Na tym zasiłku zazwyczaj nie przebywają długo. Czasami wydajemy absolwentom zaświadczenie o tym, że złożyli dokumenty potrzebne do odebrania prawa wykonywania zawodu po to, aby taka osoba mogła już wcześniej zacząć pracę. Myślę, że dzisiaj nie pracują tylko te panie, które nie chcą pracować w zawodzie. Reszta nie ma z tym żadnego problemu".
Jednocześnie coraz mniej podlaskich lekarzy i pielęgniarek wyjeżdża do pracy za granicę. Od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej dokumenty niezbędne do podjęcia pracy za granicą pobrało w obu izbach po ok. 400 osób, ale jest to tendencja malejąca. "Praca za granicą nie jest już tak nęcąca, jak kiedyś - mówi Ewa Taranta. - W Polsce i na Podlasiu pielęgniarki często nie zarabiają tak źle, jak przed kilku laty. Dyrektorzy naszych zakładów coraz bardziej cenią wykwalifikowany personel".
W województwie podlaskim praktycznie nie ma już pielęgniarek, które zarabiają mniej niż 1500 zł brutto pensji zasadniczej. A są szpitale, gdzie pielęgniarki dostają po 3000 zł brutto.
Podskoczyły też płace lekarzy. "Owszem jest jeszcze różnica między zarobkami lekarza w Anglii i w Polsce, ale nie jest to już taka przepaść jak kiedyś" - twierdzi prof. Stasiewicz. Przyznaje jednak, że trudno jednoznacznie ocenić, o ile wzrosły dochody lekarzy. Ci, którzy zarabiają naprawdę dużo, zazwyczaj się tym nie chwalą. "Ale chociaż wszyscy lekarze zarabiają coraz lepiej, to trzeba jednocześnie wziąć pod uwagę, że nie ma praktycznie medyka, który pracowałby tylko w jednym miejscu" - dodaje prof. Stasiewicz.
Kuszenie specjalistów
Nieoficjalnie dyrektorzy szpitali przyznają, że ceniony lekarz specjalista na kontrakcie może zarabiać miesięcznie nawet 20 000 zł. Jednak w szpitalach na Podlasiu, jak i w innych szpitalach w Polsce, specjalistów po prostu brakuje. Mimo że wiele placówek może zapłacić naprawdę niezłe pieniądze np. anestezjologom czy neurologom dziecięcym, to często jest tak, że właściwie nie ma kogo kusić niezłymi zarobkami.
"W naszym szpitalu, jak w większości dziecięcych placówek w kraju, brakuje przede wszystkim neurologów dziecięcych, psychiatrów i kardiologa" - mówi dr Anna Iwaszkiewicz-Pawłowska, dyrektor Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Jej zdaniem, ten problem musi być w najbliższym czasie rozwiązany przez konsultantów krajowych i izby lekarskie. "Kiedyś, gdy młody lekarz chciał, bez trudu rozpoczynał wymarzoną specjalizację. Teraz utrudnia się rozpoczęcie specjalizacji i często odstrasza młodych ludzi, bo jeśli przy egzaminie z interny jest 40-procentowy odsiew kandydatów, to jak to nazwać? NFZ ściśle uzależnia kontraktowanie usług medycznych od zatrudnianych przez szpital specjalistów. Tymczasem tych na rynku brakuje, co jest dla nas ogromnym utrudnieniem" - podkreśla dyrektor Iwaszkiewicz-Pawłowska. Szpital stara się nadrabiać braki personalne przez umożliwienie kształcenia własnych lekarzy. "Ale robienie np. specjalizacji z zakresu psychiatrii dziecięcej oznacza, że nasz lekarz na kilka lat praktycznie znika, bo w Białymstoku nie ma możliwości takiego kształcenia. A do tego zdarza się, że taki wykształcony już lekarz ze specjalizacją wcale do nas nie wraca, ale wybiera np. prywatnego pracodawcę" - dodaje dyrektor Iwaszkiewicz-Pawłowska.
Także inne szpitale w poszukiwaniu specjalistów ratują się jak mogą. Ogłoszenia w urzędach pracy, samorządach i gazetach lekarskich to już codzienność. Na przykład w szpitalu wojewódzkim w Łomży najbardziej brakuje lekarzy specjalistów neonatologii, położnictwa i ginekologii, kardiologii i chirurgii onkologicznej, szpital w Sokółce zatrudni od zaraz lekarzy ze specjalizacją chorób wewnętrznych, rehabilitacji i pulmonologii, ale jest też gotów podpisać umowy z lekarzami bez specjalizacji. Właściwie tylko białostocki Uniwersytecki Szpital Kliniczny jest w dobrej sytuacji - obecnie żadnych lekarzy nie szuka, bo ma odpowiednią liczbę specjalistów w każdej dziedzinie.
Najwięksi pracodawcy w regionie
Wojewódzki Szpital Zespolony w Łomży, ul. Piłsudskiego 11
Zatrudnionych ogółem jest 1186 osób (z umowami kontraktowymi), w tym 162 lekarzy (łącznie z kontraktowymi), 1 lekarz stomatolog, 511 pielęgniarek i położnych, 14 mgr farmacji i analityki medycznej, inny personel z wyższym wykształceniem (psycholodzy, fizjoterapeuci, logopedzi itp.) - 23, technicy medyczni, sekretarki medyczne, rejestratorki, dietetycy itp. - 158, pozostały personel, w tym administracja - 317 osób.
Obecnie nie są planowane żadne redukcje etatów.
Tel. do działu kadr: (086) 473 36 24.
Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, ul. M. Skłodowskiej-Curie 24a
Zatrudnionych ogółem jest 1680 osób, w tym 270 lekarzy, 711 pielęgniarek i położnych, 121 techników medycznych.
Obecnie nie są planowane żadne redukcje etatów.
Tel. do działu spraw pracowniczych: (085) 746 83 29.
Średnie wynagrodzenie lekarza bez dyżurów - 4240 zł brutto, z dyżurami - 5760 zł brutto. Średnie wynagrodzenie pielęgniarki - 2840 zł brutto.
Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny w Białymstoku, ul. Waszyngtona 17
Zatrudnionych ogółem jest 783 osoby, w tym 172 lekarzy, 370 pielęgniarek, 21 techników medycznych, 18 techników fizjoterapii, 20 techników elektroradiologii, 9 psychologów.
Tel. do działu kadr: (085) 745 05 57.
Średnie wynagrodzenie lekarza - 4130 zł brutto. Średnie wynagrodzenie pielęgniarki - 2372 zł brutto.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, ; Białystok