Uzupełniono katalog w dermatologii
Wciąż niejasne są zasady finansowania świadczeń medycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Najnowszy przykład dotyczy dermatologii. Na szczęście fundusz zareagował na krytykę i opracował już nowy katalog świadczeń w tej dziedzinie, dopisując ?zgubione" choroby.
Zapomniane choroby
W pierwotnym wykazie chorób, będącym częścią kontraktu Szpitala Klinicznego nr 1, w skład którego wchodzi klinika dermatologii, brakuje wielu leczonych tu do tej pory jednostek. Nie ma m.in. kilku chorób pęcherzowych.
?Dzwonią do mnie koledzy z całej Polski z pytaniem, jak radzimy sobie z płaceniem za te choroby. Mówię, że nie radzimy sobie. Przyjmujemy wszystkich chorych wymagających leczenia, bo tak nakazuje nam etyka. Protestujemy w oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia i czekamy, co się wydarzy. Z moich informacji wynika, że tak dzieje się w całym kraju" - mówi prof. E. Baran. Być może właśnie te działania spowodowały, że w Narodowym Funduszu Zdrowia pojawił się nowy katalog świadczeń zdrowotnych.
?Zawiera on choroby, których zabrakło w pierwotnym wykazie. Dostaliśmy go z centrali w Warszawie, jest zaakceptowany przez konsultanta krajowego ds. dermatologii. Na razie nie wysyłaliśmy go do szpitali, bo nie mamy jeszcze wersji elektronicznej. Wkrótce jednak to zrobimy" - zapewnia Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału funduszu.
Jednodniowa chirurgia
W wyniku rozwiązań przyjętych przez fundusz niepewny jest los wchodzącego w skład wrocławskiej kliniki pododdziału chirurgii dermatologicznej. Jest to jedyny na Dolnym ląsku tego typu ośrodek zajmujący się od 24 lat równocześnie chirurgicznym leczeniem nowotworów skóry i tkanki podskórnej oraz poresekcyjną i powypadkową rekonstrukcją powłok ciała. Tylko w ubiegłym roku wykonano tutaj 1443 zabiegi.
?Jeśli NFZ nie zmieni swoich zasad, to w tym roku będzie znacznie mniej zabiegów. Zapoznając się z zapisami kontraktu na 2004 rok, ze zdziwieniem dowiedzieliśmy się, że niemal wszystkie nasze procedury należą do tak zwanej grupy jednodniowych. Po pierwsze jest to związane ze znacznie mniejszymi pieniędzmi, które otrzymamy. Czasami nawet poniżej kosztów wykorzystanego przez nas sprzętu. Po drugie zaś, niektórych procedur nie da się wykonać w terminie poniżej 72 godzin, np. związanych z usunięciem nowotworu skóry i chirurgiczną rekonstrukcją tego miejsca. To niebezpieczne dla pacjenta, którego musielibyśmy wtedy wypuszczać do domu niedoleczonego i cierpiącego" - mówi dr Andrzej Bieniek, szef pododdziału chirurgii dermatologicznej Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii wrocławskiej Akademii Medycznej.
Zdaniem dr Marii Barancewicz-Łosek, dolnośląskiego konsultanta ds. dermatologii i wenerologii, wszyscy już przyzwyczaili się do corocznych eksperymentów w ochronie zdrowia, ale w 2004 r. jest prawdziwa rewolucja. ?Nagle okazało się, że nie możemy leczyć części chorych, a innych mamy wypisywać niedoleczonych. To nienormalna sytuacja, która musi ulec zmianie" - podkreśla M. Barancewicz-Łosek.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław