Urlopy dezorganizują pracę szpitali
Lekarze w poz wolą pracować dłużej i ciężej przed lub po urlopie niż zatrudnić inną osobę na zastępstwo.
W praktykach grupowych problem z wakacjami jest mniejszy. "Gdy jeden z lekarzy wypada z grafiku, pozostali pracują za niego. Urlopy są okupione dodatkową pracą w tym czasie pozostałych lekarzy" - dodaje A. Jankowska-Zduńczyk.
Zastępstwo pilnie poszukiwane
Wspólnicy spółki "Zdrowie" z Drawska Pomorskiego będą w tym roku odpoczywać na dwutygodniowych wakacjach. Ale przed urlopem albo po nim będą musieli nieźle się napracować. "Koledzy, którzy pozostają w pracy, zabezpieczają cały rejon. Teraz, gdy dwóch lekarzy jest już na urlopie, pacjentów do przyjęcia jest więcej o 25-30 proc." - mówi lek. Grzegorz Fara z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Zdrowie" w Drawsku Pomorskim.
Narodowy Fundusz Zdrowia wymaga, by wakacyjny zakres zabezpieczenia świadczeń był taki sam, jak przez cały rok, ale gdy część lekarzy i średniego personelu odpoczywa na urlopach, trudno uniknąć kłopotliwych dla pacjentów sytuacji. Problemem są np. szczepienia ochronne. Z powodu wakacyjnej organizacji pracy i zmniejszonej obsady lekarzy w Poradni Dzieci Zdrowych w Przychodni Lekarskiej przy ul. Grzybowskiej w Warszawie szczepienia w okresie wakacji są wykonywane tylko do południa.
Problemy z organizacją pracy w okresie wakacyjnym mają też dyrektorzy szpitali. "Wszyscy chcą iść na urlop w lecie. Z tego powodu, a także drugiego - nadwykonań - musimy sobie radzić inaczej: w okresie urlopowym planujemy remonty. Mamy nakaz sanepidu i zgłosiliśmy do NFZ i organu założycielskiego, że w sierpniu zamykamy dwa oddziały: zabiegowy i wewnętrzny. Mogłem to zrobić w zimie, ale dzięki wakacyjnemu remontowi pozostałe oddziały będą pracować normalnie, ponieważ zostaną zasilone przez pracowników z remontowanych oddziałów" - mówi Krzysztof Rymuza, dyrektor Szpitala Kolejowego w Pruszkowie.
Marzenia o wakacjach
Nie wszystkie ZOZ-y mają jednak tak hojne organy założycielskie i wielu dyrektorów nie uratuje się przed wakacyjnymi brakami kadrowymi planowym remontem. Małe powiatowe szpitale także poza sezonem nie cierpią na przerosty personelu i właśnie w nich każde "wypadnięcie" lekarza z grafiku jest najdotkliwiej odczuwane.
W oddziale dziecięcym Szpitala Powiatowego w Kamieniu Pomorskim jest zatrudnionych na pełnym etacie zaledwie dwóch pediatrów, a na dyżurach, ale tylko w godzinach przedpołudniowych, pracuje w ramach kontraktu trzech innych. Z powodu choroby jednej z "etatowych" lekarek szpital musiał pilnie zatrudnić na zastępstwo w lipcu drugiego pediatrę. Ale nie zgłosił się nikt chętny, mimo że praca w tej atrakcyjnie położonej miejscowości dawała możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym. Pediatrzy z Kamienia Pomorskiego mogą więc tylko pomarzyć o wakacjach.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska