Urlop z przewodnikiem
Wakacyjny wyjazd to dobry pretekst do zakupu nawigacji GPS. Koszt urządzenia zginie wśród innych wydatków związanych z odpoczynkiem, urlop się skończy, a nawigator zostanie!
Trzeba jednak być czujnym. Na wyprzedażach, często w bardzo atrakcyjnych cenach, oferowanych jest bardzo wiele produktów przestarzałych, które po prostu nie zdążyły się sprzedać, bo pojawiły się wyroby nowej generacji. Niektóre ze starszych urządzeń warte są zakupu, inne na pewno nie.
Kupując nawigację, nabywamy tak naprawdę dwa produkty: urządzenie GPS oraz wgrane weń oprogramowanie nawigacyjne z pakietem map. Z urządzeniami sprawa jest dość klarowna - liczą się solidność wykonania (w tym przede wszystkim stabilność uchwytu mocującego), szybkość procesora i wielkość ekranu. To można stosunkowo łatwo zweryfikować w sklepie. Dużo trudniej ocenić jakość oprogramowania nawigacyjnego i map.
Jeżeli nie mamy obycia ze sprzętem GPS, dobrze jest sprawdzić, np. przy pomocy sprzedawcy, wersję oprogramowania zapisaną w nawigatorze. Najlepiej, gdy pochodzi z tego roku bądź z końca roku ubiegłego. Jeśli oprogramowanie jest starsze, zapytajmy, czy aktualizacja do nowszej wersji jest możliwa i ile kosztuje (niekiedy pakiet aktualizacji wliczony jest w cenę zakupu). Urządzeniami z mapami np. sprzed dwóch lat (a takie są często oferowane w promocjach) lepiej w ogóle nie zawracać sobie głowy, nawet gdy mają bardzo atrakcyjną cenę.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie urządzenia GPS
Ekran. Obecny standard to wyświetlacz o przekątnej 4,3 cala. 3,5-calowe odchodzą już do lamusa i za urządzenie z takim ekranem na pewno nie warto zapłacić więcej niż 800 zł, nawet gdyby reszta była atrakcyjna. Poza wielkością, trzeba ocenić czytelność wyświetlacza w oświetleniu słonecznym.
Uchwyt. Musi być solidnie wykonany - z ekranu drżącego nawigatora niewiele da się wyczytać. Poza tym ważna jest łatwość zdejmowania nawigatora i zapinania go w uchwycie. Będziemy robić to dziesiątki razy.
Kabel zasilający. Musi być długi, giętki, ale solidny, bowiem producenci aut coraz częściej montują gniazdo zapalniczki nie na konsoli środkowej, ale w okolicach podłokietnika kierowcy. Z kolei wytwórcy nawigacji dopiero teraz wpadli na pomysł, by gniazdo zasilania nawigatora umieszczać nie na obudowie monitora, ale na uchwycie (co zwalnia od ciągłego wpinania i rozpinania kabla). Takich urządzeń jest więc jeszcze bardzo mało.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Redakcja