Tylko rzetelne sledztwo wykaże, czy doszło do próby korupcji w resorcie zdrowia

Ewa Szarkowska; Beata Lisowska
opublikowano: 21-05-2003, 00:00

12 maja Rzeczpospolita w publikacji pt. Leki za miliony dolarów ujawniła, że Waldemar Deszczyński, pełniąc funkcję szefa gabinetu politycznego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, złożył jednemu z producentów leków propozycję korupcyjną. W resorcie trwa wewnętrzna kontrola wyjaśniająca sprawę.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Do spotkań biznesowych z przedstawicielami zagranicznej firmy farmaceutycznej miało dojść dwukrotnie latem 2002 r. W czasie tych spotkań - według relacji dyrektora polskiego oddziału koncernu - W. Deszczyński zażądał milionów dolarów łapówki za pomoc przy wprowadzeniu ich produktów na listy refundacyjne. Pieniądze miały posłużyć do utworzenia sieci centrów diagnostyki i leczenia osteoporozy.
Dwa dni później dziennikarze ujawnili, że spółka Centrum Osteoporozy ?Kobieta +50", której prezesem jest W. Deszczyński, podpisała kontrakt na kwotę 380 tys. zł z Mazowiecką Regionalną Kasą Chorych. W tym czasie pełnił on funkcję wiceprzewodniczącego Rady MRKCh. A to oznacza, że umowa była nielegalna, gdyż obowiązująca ustawa o puz zabraniała członkom rad jakichkolwiek związków z placówkami udzielającymi świadczeń na podstawie kontraktów. Aleksander Nauman, prezes NFZ uznał, że doszło do złamania prawa i zażądał natychmiastowego rozwiązania umowy. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że umowę ze spółką ?Kobieta +50" zawarto bez rozpisania konkursu ofert, a decyzję anulującą ma wydać dyrektor oddziału wojewódzkiego NFZ w Warszawie Sławomir Idzikowski, czyli ten sam człowiek, który w chwili zawierania kontraktu był dyrektorem kasy mazowieckiej.
ABW bada sprawę
Doniesieniami prasowymi zainteresowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Przeprowadzono rozmowy wyjaśniające m.in. z W. Deszczyńskim i przedstawicielem firmy farmaceutycznej, która miała otrzymać propozycję korupcji. W obronie swojego najbliższego współpracownika stanął były minister zdrowia Mariusz Łapiński, oświadczając publicznie, że jest to prowokacja ?Rzeczpospolitej" lub firmy farmaceutycznej. Stwierdził, że obecnie media zagrażają bezpieczeństwu demokratycznego państwa i zasugerował zmianę prawa prasowego.
15 maja pojawiła się informacja, że W. Deszczyński zamierza wyjechać za granicę. Przedstawiciele ABW przyznali, że na takim etapie sprawy nie ma podstaw prawnych, by mu tego zabronić, ponieważ dopiero zgromadzone przez ABW materiały zadecydują, czy prokuratura postanowi wszcząć śledztwo w tej sprawie.
16 maja ?Rzeczpospolita" ujawniła, że prezesem rady nadzorczej spółki ?Kobieta +50" jest Małgorzata Kazubowska, bliska znajoma Aleksandra Naumana, który będąc wiceministrem zdrowia odpowiadał m.in. za politykę lekową. W czasie, kiedy A. Nauman i W. Deszczyński pracowali w resorcie zdrowia, Małgorzata Kazubowska pełniła funkcję prezesa spółki.
Tego samego dnia W. Deszczyński w oświadczeniu przesłanym PAP zaprzeczył zarzutom i zapowiedział złożenie pozwu oraz prywatnego oskarżenia wobec ?Rzeczpospolitej".
Niezbędne czytelne kryteria
To, że na rynku leków w Polsce (którego wartość szacuje się na 10 mld zł), toczy się ostra walka konkurencyjna, wiadomo od dawna. Plotki o tym, że dochodzi do nieprawidłowości, krążyły od dłuższego czasu w Sejmie i resorcie zdrowia. Zapewne dlatego o przejrzyste i jasne kryteria tworzenia list refundacyjnych apelowała w Sejmie Elżbieta Radziszewska (zaledwie na trzy dni przed publikacją artykułu ?Leki za miliony dolarów"). ?Po raz kolejny w ciągu 2 lat z tej trybuny błagam pana, proszę zająć się kryteriami umieszczania leków na liście leków refundowanych" - mówiła posłanka PO do ministra zdrowia Leszka Sikorskiego.
Pewne sygnały na ten temat docierały także do ?Pulsu Medycyny". W rozmowach z dziennikarzami były minister zdrowia Marek Balicki przyznaje, że wiedział o tego typu plotkach, ale nigdy nie zdarzyło się, by ktoś zgodził się potwierdzić próbę korupcji. W czasie krótkiego urzędowania przy ul. Miodowej Marek Balicki zapowiedział nową politykę lekową. Jednym z najważniejszych jej elementów miało być organizacyjne i personalne rozdzielenie procesów rejestracji leków i tworzenia list refundacyjnych. Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że niedawno powołany szef Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych Michał Pirożyński 19 maja zamierzał przedstawić szefowi resortu zdrowia program naprawczy.
Minister zdrowia Leszek Sikorski podtrzymuje zapowiedzi, że do końca czerwca pojawią się nowe listy refundacyjne. Na razie nie są jednak znane kryteria, według jakich będą dokonywane zmiany.




Potrzebne jasne reguły gry

Cezary ledziewski, prezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego:

Zawsze optowaliśmy za oddzieleniem procedur. Rejestracja leków powinna być poza Ministerstwem Zdrowia, a szef resortu powinien być instancją odwoławczą. Taką opinię związek przekazał ministrowi Markowi Balickiemu, który wtedy się z nami zgodził. Nadal podtrzymujemy to stanowisko. Uważamy również, że było błędem, iż obsługę wykazu leków refundowanych przekazano do Urzędu Rejestracji. To zdecydowanie powinno pozostać w ręku ministra zdrowia. Ten błąd już został naprawiony przez ministra Balickiego i mamy nadzieję, że się to nie zmieni. Oczekujemy też, że Ministerstwo Zdrowia wprowadzi jasne zasady dotyczące umieszczania preparatów na wykazach leków refundowanych. Bazą dla stworzenia takich list powinna być polityka lekowa, a przy umieszczaniu leku na wykazie powinno się stosować klauzulę konkurencyjności, która jest zapisana w ustawie o cenach.



Zrobię wszystko, aby nie było podejrzeń

Leszek Sikorski, minister zdrowia (w czasie briefingu 12 maja 2003 r.):

Wszelkie nieprawidłowości, w tym korupcyjne czy sugerujące jakieś niewłaściwe procedury, mogą się zdarzyć. Nie chcę składać deklaracji, ale będę robił wszystko, aby tak funkcjonował urząd, żeby tak funkcjonowali urzędnicy, aby nie było tego rodzaju sugestii i podejrzeń, aby tego rodzaju sytuacja się nie powtórzyła.
Nie sądzę, aby bezpośrednio ta publikacja miała wpływ na proces pojawienia się nowych list refundacyjnych i jasnych kryteriów ich tworzenia. Niezależnie od pojawiających się publikacji, bo rzeczywiście wsłuchujemy się w to, co pisze się na temat ważnych spraw, to niezależnie od wszystkiego ministerstwo funkcjonuje i kieruje się harmonogramem, który narzuca kierownictwo. Ministerstwo pracuje swoim trybem. To oczywiście wyczuli, wyostrzy jeszcze pewne nasze zmysły, żeby nie tworzyć, czy żeby nie sprawiać nawet jakiegoś wrażenia, w którym mogłyby się pojawić tego rodzaju podejrzenia czy tego rodzaju sytuacje.







Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska; Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.