Terapia niewydolności serca wymaga skoordynowanych działań
Chorzy z niewydolnością serca to największe wyzwanie współczesnej kardiologii. Żeby poradzić sobie z tym problemem zdrowotnym, potrzebne są systemowe rozwiązania, w tym stworzenie ogólnopolskiego rejestru osób dotkniętych tym schorzeniem.
Polscy kardiolodzy są zgodni — skutecznie leczenie ostrych zespołów wieńcowych sprawia, że szybko zwiększa się liczba chorych z niewydolnością serca. Ale problem niewydolności serca dotyczy też bardzo wielu chorych z nadciśnieniem tętniczym, z wadami serca i innymi chorobami mięśnia sercowego.

Obecnie szacuje się, że w Polsce na niewydolność serca cierpi 1-2,5 mln ludzi. „Ta rozbieżność wynika z tego, że nie potrafimy tych chorych policzyć. Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w którym nie ma reprezentatywnego rejestru osób z niewydolnością serca. Nie wiemy, ilu mamy takich chorych, ilu z nich jest hospitalizowanych na oddziałach kardiologicznych, a ilu na oddziałach wewnętrznych. Nie mamy też zgromadzonych danych, jak są leczeni. Z tego powodu nie jesteśmy w stanie wypracować żadnych racjonalnych wskaźników skuteczności ich leczenia” — tłumaczy dr n. med. Piotr Rozentryt, przewodniczący Sekcji Niewydolności Serca PTK.
Skala problemu
Zdaniem prof. dr. hab. n. med. Grze-gorza Opolskiego, konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, o skali problemu świadczy fakt, że w Polsce roczna liczba hospitalizacji z powodu niewydolności serca wynosi ponad 200 tys. i jest większa niż liczba hospitalizacji z powodu ostrych zespołów wieńcowych, która wynosi obecnie około 140 tys. W rankingu krajów OECD pod względem liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca Polska znalazła się na pierwszym miejscu. Na leczenie niewydolności serca NFZ wydaje rocznie prawie 2,5 proc. swojego budżetu.
Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny.
Nie masz prenumeraty? Nie czekaj, zamów już dziś.
Źródło: Puls Medycyny