Telekardiologia jest tańsza

Monika Wysocka
opublikowano: 19-09-2008, 00:00

Powszechne stosowanie teleelektrokardiologii jest bardziej opłacalne nie tylko dla pacjenta i lekarza, ale także dla płatnika – przekonywali specjaliści z Instytutu Kardiologii w Aninie przytaczając konkretne dane zebrane w formie raportu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Przykładowo: jednostka treningowa (10 treningów) kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej refinansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia kosztuje ok. 700 zł. Stosując rozwiązania teleinformatyczne koszt usługi wynosi 420 zł. To 280 zł oszczędności. Przy 10 pacjentach to może wydawać się niedużo, ale przecież my leczymy ich znacznie więcej” – przekonuje prof. Ryszard Piotrowicz, kierownik Kliniki Rehabilitacji i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej IK. Oczywiście tego typu usługę stosuje się wobec pacjentów, którzy znani są lekarzowi i najlepiej w pakiecie: 10 treningów w ośrodku, a następnych 14 w domu. „Ma to uzasadnienie także dlatego, że najpierw pokazuje się pacjentowi, jak prawidłowo wykonywać dane ćwiczenie, a następnie pozwala się mu robić to samo – ale pod naszą dyskretną kontrolą - w jego naturalnym, codziennym życiu” - tłumaczy prof. Piotrowicz.
Zaoszczędzić można też w przypadku badań diagnostycznych chorób serca tele-EKG w porównaniu do tradycyjnego 24-godzinnego EKG. Koszt podłączenia 10 pacjentom dobowego tradycyjnego „holtera” to 1100 zł zaś zastosowanie tej samej metody za pomocą tele-event holtera – 335 zł. Oszczędza się 765 zł, a efekt kliniczny jest taki sam.
„Choć w fazie wdrażania niezbędne będą poważne nakłady finansowe, to zyski z TeleEKG to nie tylko oszczędność na efektywności procedur. To przede wszystkim ograniczenie kosztów hospitalizacji i strat spowodowanych brakiem aktywności zawodowej chorych, nie mówiąc o ich wygodzie” – tłumaczy dr Rafał Baranowski, wiceprzewodniczący Sekcji Elektrokardiologii i Telemedycyny PTK.
Pacjenci Instytutu Kardiologii mogą korzystać z telemedycyny dzięki środkom z działalności naukowo-badawczej placówki oraz z Programu Polkard. NFZ wciąż nie jest zainteresowany finansowaniem takich usług. „Programy naukowe się kończą, a sponsorzy tracą cierpliwość – ostrzega prof. Piotrowicz. - Konsultant krajowy ds. kardiologii, prof. Grzegorz Opolski, jako urzędnik Ministerstwa Zdrowia wielokrotnie występował do płatnika z propozycją wdrożenia takiej procedury jako tańszej, efektywnej i bezpieczniejszej. Wciąż czekamy na efekty” – dodał prof. Piotrowicz.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.