Szpitale ciągle bez kontraktów

Ewa Szarkowska, Jolanta Grzelak-Hodor, Urszula Ludwiczak, Jolanta Szymczyk-Przewoźna, Maria Nowak
opublikowano: 15-01-2010, 00:00

Dyrektorzy prawie wszystkich szpitali publicznych na Podkarpaciu nie przyjęli warunków finansowych zaproponowanych im przez NFZ. Podpisania aneksów odmówiło także 12 szpitali powiatowych w woj. warmińsko-mazurskim i 15 na Lubelszczyźnie. W pozostałych województwach lecznice umowy podpisywały, choć nie są z nich zadowolone.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Podkarpacie to jedyny region w kraju, w którym wszystkie szpitale publiczne (z wyjątkiem szpitala MSWiA w Rzeszowie i 114 Szpitala Wojskowego w Przemyślu) odmówiły podpisania aneksów do umów z NFZ na leczenie w roku 2010. Ich dyrektorzy twierdzą, że warunki finansowe NFZ są nie do przyjęcia. Oczekują co najmniej 40 mln zł więcej w stosunku do tego, co do tej pory zaproponował im płatnik.

„Dyrektorzy zapowiedzieli, że nie przystąpią także do ogłoszonego konkursu ofert” – informuje Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału NFZ. Wyjaśnia, że do końca lutego 2010 r., kiedy upływa okres wypowiedzenia, szpitale będą leczyć w oparciu o stare kontrakty.

Z 21 szpitali powiatowych na Warmii i Mazurach aneksów do umów nie podpisało 12 placówek. 13 stycznia br. późnym popołudniem warmińsko-mazurski oddział NFZ ogłosił więc konkurs na świadczenia w rodzaju leczenie szpitalne. „Jednocześnie strona szpitali powiatowych i wojewódzki oddział NFZ nie zamykają sobie drogi do dalszych negocjacji” – podkreśla Magdalena Mil, rzecznik prasowy NFZ w Olsztynie. Dodaje, że zgodnie z obowiązującymi przepisami szpitale, które nie podpisały aneksów na 2010 r. przez pierwsze 2 miesiące tego roku leczą na zasadach z grudnia 2009 r.

Propozycji wartości kontraktów na rok 2010 nie przyjęło również 15 szpitali powiatowych w woj. lubelskim. One również będą świadczyć usługi na starych zasadach do końca lutego. Jak nas poinformował rzecznik prasowy lubelskiego NFZ Karol Ługowski, oddział wszczął już postępowanie w sprawie zawarcia umów z tymi placówkami na okres od 1 marca do 31 grudnia 2010 r. w trybie rokowań.

Niepubliczne dyskryminowane?

W Małopolsce najostrzejszą walkę o kontrakty stoczyły niepubliczne szpitale. „Nadużywając swojej pozycji monopolistycznej, MOW NFZ w Krakowie w sposób jawny i cyniczny narusza przepisy prawa, zmuszając szpitale niepubliczne do świadczenia usług w roku 2010 w zamian za wynagrodzenie niższe o ponad 20 procent w stosunku do wynagrodzenia oferowanego za te same usługi innym szpitalom” –oskarżały małopolski NFZ.

Fundusz zaproponował im nie tylko mniej punktów na zabiegi planowe i procedury z zakresu chirurgii jednego dnia, ale też obniżył wartość punktu z 51 zł do 40-42 zł. „To jedyny taki przypadek w kraju. Nigdzie NFZ nie posunął się tak daleko” – twierdzili przedstawiciele Stowarzyszenia Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Małopolsce.

Generalnie wartość umów dla niepublicznych lecznic prowadzących planowe leczenie szpitalne i procedury jednodniowe miała zmaleć o około 50 procent. „To oznacza o 6 tysięcy mniej planowych zabiegów w tym roku. I musi się wiązać z redukcją zatrudnienia w naszych placówkach – nawet o 500 osób” – informował dziennikarzy w imieniu Stowarzyszenia Wojciech Serednicki.

Głośne protesty odniosły pewien skutek - małopolski oddział NFZ przywrócił ubiegłoroczną wartość punktu. Nie zwiększył jednak ilości - zakontraktował w szpitalach niepublicznych około 30 procent mniej świadczeń. Jednak takie oszczędności dotknęły też szpitale publiczne.
„Traktujemy wszystkich tak samo. W publicznych szpitalach również wykupujemy w tym roku mniej świadczeń z tego zakresu. Natomiast na zeszłorocznym poziomie zakontraktowaliśmy wszystkie świadczenia nielimitowe, oddziały intensywnej terapii, w onkologii, chirurgii dziecięcej, chirurgii klatki piersiowej, neurochirurgii wykupiliśmy więcej świadczeń” – tłumaczy Jolanta Pulchna, rzecznik małopolskiego NFZ.

Protesty jednak nie ustają – po szpitalach niepublicznych na barykadę (głównie medialną) wkroczył Małopolski Związek Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej, zrzeszający pracodawców z publicznej służby zdrowia.
Tegoroczny budżet małopolskiego oddziału NFZ wynosi 4 467 480 000 zł. Na lecznictwo szpitalne przeznaczono 2 066 030 000 zł (to nieco więcej niż było w pierwszym budżecie 2009), w tym na programy lekowe 124 195 000 zł. Ogółem wydatki na lecznictwo szpitalne w stosunku do budżetu ze stycznia 2009 roku oraz do budżetu z połowy roku 2009 wzrosły. Ale na hospitalizacje planowe – zmalały.

Cięcia dotknęły wszystkich

„W województwie śląskim wszystkie, czyli 99 szpitale podpisały plany finansowo-rzeczowe, co jest tożsame z podpisaniem aneksu do kontraktu” - zapewnia Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ. Wszyscy dostali mniej, niż w 2009 roku.

Cięcia nie ominęły najlepszych. Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich ma kontrakt na leczenie szpitalne niższy o 3 procent. „Jeśli chodzi o wycenę punktu w diagnostyce obrazowej, to cofnęliśmy się do 2008 roku. Fundusz zakontraktował więcej świadczeń, ale po niższej cenie” - mówi Joanna Krukowska, zastępca dyrektora piekarskiej urazówki do spraw współpracy z ubezpieczonymi. Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach obniżono kontrakt o 2,5 proc. Górnośląskiemu Centrum Medycznemu podobnie.

Aż o 30 procent zmniejszyły się kontrakty stomatologiczne. Sanatoriom obcięto 25 procent, rehabilitacji - 20. Na leczenie u lekarzy specjalistów NFZ daje na Śląsku 9 procent mniej niż w ubiegłym roku. „Nie straciły natomiast procedury ratujące życie” – zapewnia Jacek Kopocz.

We wstępnym planie finansowym budżet śląskiego oddziału NFZ na leczenie szpitalne był o 104 mln zł niższy niż obecnie. Prezes NFZ zdecydował się jednak przesunąć pieniądze z refundacji leków i rozwiązał fundusz rezerwowy. Tak wygospodarowane środki przeznaczono na leczenie szpitalne.

Czy podpisane aneksy zadawalają szpitale? „O pełnym sukcesie nie może być mowy, bo ostatecznie nasze szpitale dostały 10 mln zł mniej niż rok temu – mówi Izabela Koźmińska-Życzkowska, rzecznik Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który prowadzi 7 szpitali klinicznych. – Początkowo chciano nam jednak obciąć 42 mln zł”.
Wtedy jednak dyrektorzy szpitali zagrozili, że takich kontraktów nie podpiszą. Fundusz uległ i zwiększył nieco kontrakty.

Podpisali, ale zadowoleni nie są

Podlaski Oddział NFZ podpisał aneksy do umów na świadczenia zdrowotne ze wszystkimi świadczeniodawcami, którzy wykonywali kontrakt w 2009 r. Rozmowy ze szpitalami toczyły się do ostatniego dnia i dopiero w sylwestra większość świadczeniodawców zaakceptowała warunki finansowe funduszu.

„Zgodnie z ustaleniami pomiędzy minister zdrowia a przedstawicielami Związku Powiatów Polskich, NFZ zaproponował szpitalom powiatowym i wojewódzkim kontrakty na ogólnym poziomie z 30 czerwca 2009 r. - informuje Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ. - W porównaniu z pierwotnymi propozycjami, były więc one o 63 milionów złotych wyższe. Stało się tak po przesunięciu znacznych środków przede wszystkim z refundacji cen leków, a także innych rodzajów świadczeń oraz po rozwiązaniu rezerwy ogólnej będącej w dyspozycji prezesa NFZ (16 mln zł). Łączna kwota przeznaczona na leczenie szpitalne pacjentów z województwa podlaskiego (zarówno w podlaskich szpitalach, jak i w innych regionach) wynosi 800 mln zł, czyli około połowy całego budżetu przeznaczonego na świadczenia zdrowotne. Jest to kwota nominalnie wyższa niż w 2009 roku, jednak większe środki zostaną przeznaczone na rozliczenia z innymi oddziałami wojewódzkimi NFZ gdzie leczą się podlascy pacjenci, a także na finansowanie nowych programów terapeutycznych i przeszczepów, których fundusz nie finansował w latach poprzednich”.

Dyrektorzy szpitali, choć kontrakty podpisali, z umów z NFZ zadowoleni nie są. Twierdzą, że umowy są niższe, niż na koniec 2009 roku, a i te były zbyt niskie w stosunku do potrzeb – tylko po 11 miesiącach ub. roku nadwykonania w podlaskich szpitalach wyniosły 85 mln zł. Dlatego do tegorocznych umów podchodzą mało optymistycznie.

„Nasz kontrakt na 2010 rok jest mało korzystny dla szpitala - ocenia dr Sławomir Kosidło, dyr. Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku. - Nie uwzględnia inflacji, a w stosunku do wykonania za 2009 rok jest o 14 mln zł niższy. Kontrakt miał być na poziomie wykonania z czerwca 2009 roku, ale i od tego jest niższy o 800 tys. zł. To wszystko źle rokuje dla finansów szpitala, bo nic nie robiąc już w styczniu mamy parę mln zł w plecy. Takie finansowanie źle też rokuje dla pacjentów, bo okres oczekiwania na leczenie się wydłuży”. Umowę na świadczenia specjalistyczne w przyszpitalnych poradniach dyrektor Kosidło podpisał tylko na pół roku. „Jest na tym samym poziomie, co w roku 2009, ale nie wiem, co przyniesie nam propozycja w czerwcu. Zresztą umowa nawet na tym samym poziomie nie uwzględnia inflacji, czyli i tak wartość nabywcza kontraktu na ten rok jest mniejsza” - mówi dyrektor.

Aneksy bezkonfliktowo

Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ podpisał kontrakty na świadczenia medyczne w 2010 r. jeszcze przed świętami, jako jeden z pierwszych w kraju. Na leczenie w szpitalach przeznaczył 2 256 905 000 zł, to jest 48 proc. wszystkich kosztów świadczeń zdrowotnych zawartych w planie finansowym na 2010 rok. Wartość podpisanych kontraktów pozostaje na poziomie umów zawartych w roku 2009. O tym, o ile wykonane usługi zdrowotne wykraczają ponad limit, będzie wiadomo na zakończenie procesu rozliczeń, w połowie lutego. Wówczas znany będzie bilans nadwykonań i niedowykonań.

„Sama zastanawiałam się, dlaczego to przebiegło tak bezkonfliktowo - mówi Krystyna Dudzińska, z-ca dyrektora ds. medycznych Szpitala Powiatowego we Wrześni Sp. z o.o. - Myślę, że wszyscy brali po uwagę kryzys. Może też jesteśmy zmęczeni walką? Większość szpitali wielkopolskich przeszła głęboką restrukturyzację i racjonalizację, a to pozwala dobrze gospodarować pieniędzmi. U nas weszliśmy w nowe procedury, takie jak ortopedia, okulistyka, chirurgia jednego dnia, ale jednocześnie niektóre procedury, np. opieka paliatywna, odeszły, a kontrakt jest na poziomie roku ubiegłego. Oczywiście, są oczekiwania płacowe, wzrosną ceny np. energii - i to nas niepokoi, jeśli chodzi o budżet szpitala”.

„Jesteśmy szpitalem monoprofilowym i widać wyraźnie, że nasze procedury są zbyt nisko wycenione - mówi prof. Tomasz Opala, dyr. Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Na to jednak nie ma wpływu wojewódzki NFZ, toteż kontrakt podpisaliśmy. Nie jesteśmy też w stanie wykonać więcej świadczeń. Obłożenie naszych łóżek sięga 90 proc., w 2009 roku przyjęliśmy 6 402 porody, liczba pacjentów wzrosła o 20 proc. Dochodzi do takich sytuacji, że aby otrzymać wyższą stawkę za pacjentkę z patologią ciąży, powinniśmy ją trzymać na oddziale 11 dni, a my zwalniamy po 9, bo taki jest napór kolejnych pacjentek. Są też takie absurdy, że za poród fizjologiczny położnik dostaje 1,6 tys. zł i tyle samo za cięcie cesarskie, za które- nawiasem mówiąc- w prywatnych klinikach płaci się 13 tys. zł. Nazwałem to „ekonomicznym wymuszaniem porodów fizjologicznych”. Jest to bezsensowne, powinno się sprawdzać wskazania medyczne do cięcia cesarskiego, zgoda, ale nie działać w ten sposób. Na samych cięciach cesarskich tracę rocznie 4 mln zł. Obecnie stoimy przed głęboką restrukturyzacją. Chcemy przejść na kontrakty z lekarzami, negocjujemy to wstępnie ze związkami zawodowymi”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska, Jolanta Grzelak-Hodor, Urszula Ludwiczak, Jolanta Szymczyk-Przewoźna, Maria Nowak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.