Szczepionka przeciw grypie chroni tylko częściowo. Wirusolog: lepsza taka ochrona niż żadna
Szczepionka przeciw grypie, w zależności od sezonu i populacji, ma skuteczność od 30 do 70 proc. Dlatego, mimo tej formy ochrony, zakażenie wciąż jest możliwe. - Szczepionki powstają przed sezonem chorobowym, kiedy nie sposób do końca przewidzieć, jaki typ wirusa będzie dominował. Niemniej wytworzone dzięki szczepieniu przeciwciała pomogą nam lepiej uporać się z infekcją, nawet jeśli do niej dojdzie – podkreśla doc. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog.

Sprawdziły się zapowiedzi specjalistów prognozujących wystąpienie w tym sezonie tzw. epidemii wyrównawczej grypy. Zakażeń jest wówczas dużo więcej niż w latach nieepidemicznych. Widać to chociażby w zestawianiu podejrzeń przypadków grypy i zakażeń grypopodobnych. Jak wynika z danych NIZP PZH-PIB, od początku września do końca grudnia 2022 r. zaraportowano w Polsce blisko 2,5 mln takich przypadków.
Co nas zakaża? Potrzebne są szybkie i szeroko dostępne testy
Porównując grudzień 2022 r. do czterech poprzednich sezonów infekcyjnych, widać wyraźną, wyższą niż w ubiegłych latach falę infekcji. Można się spodziewać, że liczba ta będzie jeszcze większa. Dlaczego? Grypa wykazuje pewną sezonowość. Zwykle obserwuje się dwa szczyty zachorowań. Mniejszy na przełomie listopada i grudnia i drugi, silniejszy, zwykle na przełomie lutego i marca.
– W tym sezonie za najwięcej zakażeń odpowiada wirus grypy typu A/H1N1/pdm2009 oraz A/H3N2. Przy czym pamiętajmy, że podawane w komunikatach epidemicznych liczby zachorowań to nie tylko grypa stwierdzona w obiektywnych testach laboratoryjnych, ale przede wszystkim jej podejrzenia raportowane przez lekarzy pierwszego kontaktu. Tak się dzieje, bo w Polsce dotychczas nie testowano szeroko pacjentów z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. Zgłaszane, przede wszystkim przez lekarzy POZ czy lekarzy rodzinnych, przypadki zachorowań opierają się głównie o objawy kliniczne, które w przypadku infekcji wirusowych dróg oddechowych są niezmiernie podobne i mogą prowadzić do mylnego rozpoznania – mówi dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ekspert podkreśla, że więcej o tym, jakie patogeny dominują w naszym środowisku w tym sezonie chorobowym będzie można powiedzieć, gdy wśród lekarzy rodzinnych zostaną rozpowszechnione szybkie testy antygenowe pozwalające różnicować, czy pacjent boryka się z wirusem SARS-CoV-2, grypy czy RSV.
– Szkoda, że Ministerstwo Zdrowia nie pomyślało o tym jakże słusznym rozwiązaniu przed rozpoczęciem sezonu epidemicznego, ale lepiej późno, niż wcale. Mam też nadzieję, że możliwość testowania pacjentów pozostanie z nami na stałe, a nie, że będzie tylko możliwa w najbliższych miesiącach. To ważne, bo wiedząc z jakimi wirusami mamy do czynienia, lekarz może leczyć chorego w sposób bardziej celowany. Np. w przypadku grypy dostępny jest od dawna lek przeciwwirusowy, który łagodzi objawy infekcji i skraca jej czas. Co więcej, w połowie ub. roku stracił on ochronę patentową, co umożliwiło produkcję „generyków”, zatem można spodziewać się spadku ceny leków zawierających oseltamivir – mówi dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, podkreślając jednocześnie, że najlepszym sposobem ochrony przed grypą jest szczepienie.
Szczepionka przeciw grypie ma skuteczność od 30 do 70 procent
Zaznacza, że niestety z tej formy ochrony wciąż korzysta niewielu naszych rodaków. - Przed rokiem, gdy szczepienie to było darmowe, zaszczepiło się 7 proc. populacji, co było swoistym rekordem. W poprzednich latach ten odsetek oscylował na poziomie 3-5 proc. W tym roku, jesienią, zainteresowanie szczepieniami przeciwko grypie było znikome - wylicza.
Szczepionka przeciw grypie ma skuteczność od 30 do 70 proc., dlatego mimo tej formy ochrony zakażenie wciąż jest możliwe.
– Szczepionki powstają przed sezonem chorobowym, kiedy nie sposób do końca przewidzieć, jaki typ wirusa będzie dominował. Niemniej wytworzone dzięki szczepieniu przeciwciała pomogą nam lepiej uporać się z infekcją, nawet jeśli do niej dojdzie. To trochę podobna sytuacja jak w przypadku szczepionki przeciw COVID-19. Gdy pojawia się nowa mutacja SARS-CoV-2, wytworzone przeciwciała mogą okazać się nie dość skuteczne, by zapobiec zakażeniu. Jednak ważna jest nie tylko jakość przeciwciał, ale także ich ilość. Można zatem liczyć, że lepiej z zakażeniem poradzi sobie organizm posiadający jakiekolwiek przeciwciała niż żadne – podkreśla Dzieciątkowski.
Jak długo działa szczepionka przeciwko grypie?
– Stopniowy spadek przeciwciał faktycznie obserwuje się po ok. 6 miesiącach od przyjęcia szczepionki. Zatem gdy ktoś zaszczepił się teraz, będzie zabezpieczony także na wypadek możliwego wzrostu zakażeń w lutym czy marcu. Natomiast osoby, które jeszcze się nie zaszczepiły, a mają taki zamiar, nie powinny już dłużej zwlekać. Na wytworzenie pełnej ochrony organizm potrzebuje ok. 2-3 tygodni – podkreśla wirusolog.
Specjalista zaznacza, że grypa jest chorobą wirusową obarczoną wysokim ryzykiem powikłań, ale także zgonu. Tylko w ostatnim tygodniu grudnia zmarły 23 osoby zakażone wirusem grypy. Choroba szczególnie groźna jest dla małych dzieci i osób po 65 roku życia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pediatra i epidemiolog: sezon na grypę jeszcze się nie zaczął. Jakie są najczęstsze powikłania?
Źródło: Puls Medycyny