Studenci medycyny wezmą udział w proteście rezydentów [KOMENTARZE]
30 września o godz. 12 pod siedzibą Ministerstwa Zdrowia przy ul. Miodowej w Warszawie odbędzie się protest organizowany przez Porozumienie Rezydentów. W manifestacji wezmą też udział studenci medycyny. Zapytaliśmy przyszłych lekarzy, dlaczego przyłączają się do protestu.
Trzy główne postulaty Porozumienia Rezydentów to:
- Jakość kształcenia - zdaniem PR jej degradacja w ostatnich latach jest skrajnie niebezpieczna i niezgodna z prawem. Rezydencji nie zgadzają się na szkoły zawodowe i uczelnie techniczne bez zaplecza dydaktycznego, infrastruktury i warunków do prowadzenia kierunku lekarskiego.
- Jakość pracy - rezydenci nie zgadzają się na obciążania lekarzy biurokracją oraz łatanie systemowych dziur kosztem zdrowia personelu medycznego. PR żąda wprowadzenia norm zatrudnienia dla lekarzy w przeliczeniu na pacjenta.
- Jakość systemu - jak podkreślają rezydenci, lekarze w Polsce pracują w niedofinansowanym systemie, ponieważ na ochronę zdrowia Polska przeznacza jeden z najmniejszych odsetków PKB w Europie. Żądają, by na opiekę zdrowotną było przeznaczanych 8 proc. PKB.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Rezydenci zaprotestują 30 września. O co walczą tym razem?
W manifestacji na Miodowej wezmą też udział studenci medycyny. Zapytaliśmy przyszłych lekarzy, dlaczego przyłączają się do protestu.

Chcę się opowiedzieć, za taką formą zatrudnienia lekarzy, aby ich praca przekładała się na zdrowie i korzyści dla pacjentów, ale też przede wszystkim na ich bezpieczeństwo. Z moich obserwacji wynika, że w obecnej sytuacji liczba pacjentów przypadająca na jednego lekarza jest za duża, lekarz bierze kilka dyżurów z rzędu aby zapewnić opiekę pacjentom, co sprawia, że zwiększa się ryzyko popełnienia błędu. W każdym zawodzie, a szczególnie tam, gdzie pracownik, bierze odpowiedzialność za życie i zdrowie ludzi - pilot, kierowca autobusu, konieczna jest przerwa, na sen i regenerację. Dlaczego odmawia się jej lekarzowi? Łatwo jest powiedzieć, no dobrze, to niech lekarze nie pracują po trzy doby. Tylko wtedy trzeba byłoby zamknąć niejeden oddział. A co z pacjentami?
Druga sprawa, o jaką walczę, to system no-fault. Polega na wprowadzeniu instytucji służących rekompensacie finansowej pacjentom za popełniony błąd medyczny bez szukania winnego. W Polsce nie istnieje taki system, przez co brak procedury analizy błędów, w związku z czym nie idziemy do przodu i nie wyciągamy z nich wniosków. A można te błędy pokazywać na konferencjach, występować na nich nie tylko z czymś, co się odkryło, ale też pokazywać sytuacje, gdzie szereg przypadków zadecydował o niepowodzeniu, aby uniknąć tej sytuacji w przyszłości. Inne kraje idą do przodu, bo tak właśnie robią. W przypadku wystąpienia błędu medycznego zbiera się konsylium i wszyscy myślą, jakie procedury zastosować, aby się to nie powtórzyło.
Jeśli chodzi o postulat dotyczący norm zatrudnienia, to trzeba podejmować szybkie i trafne decyzje organizacyjne, aby zapewnić komfort pracy lekarza, przez co bezpieczeństwo pacjenta. Może lepiej zamknąć SOR, który ledwo funkcjonuje, a zagwarantować pacjentom bezpieczeństwo i fachową opiekę, w innym miejscu. Osoby decyzyjne muszą myśleć, jakimi środkami dysponujemy i reagować na bieżąco. Nie może być tak, że lekarz opiekuje się chorymi bez komfortu pracy ze względu na zbyt dużą liczbę pacjentów. Przekierowanie jednego lekarza w to miejsce nic nie da, czas na mocniejsze kroki i nieutrzymywanie fikcji. System ochrony zdrowia, pomimo najszczerszych starań lekarzy, nie zapewnia pacjentowi bezpieczeństwa.

Przyłączam się do protestu, ponieważ uważam, że otwieranie tak wielu nowych kierunków lekarskich na uczelniach, które do tej pory nie kształciły lekarzy i nie mają w tym doświadczenia, to realne zagrożenie dla przyszłości naszego zawodu. My, studenci, jesteśmy jednym z filarów w procesie kształcenia i ważne jest, abyśmy zabierali głos w tej sprawie. Chcemy, aby nasi koledzy i koleżanki byli kształceni przez uczelnie i dydaktyków posiadających doświadczenie, wyróżniających się akademickością, gdyż budowanie relacji mistrz-uczeń na kierunku lekarskim jest bardzo ważne. Nowo otwieranym kierunkom trudno będzie to spełnić. Bardzo ważne jest nauczanie przedkliniczne, czyli anatomia, fizjologia, patofizjologia. Nie wyobrażam sobie nauki anatomii bez dostępu do prosektorium, a w wielu miejscach tak to się będzie odbywać.
Źródło: Puls Medycyny