Stres przyczynia się do rozwoju nadciśnienia
Badania z wykorzystaniem rezonansu wykazały, że emocje wpływają na poziom aktywności układu współczulnego. - Stres, ostry czy przewlekły, prowadzi do zmiany funkcjonowanie naszego mózgu i wpływa na struktury, które aktywują układ współczulny, podwyższają ciśnienie i przyspieszają akcję serca – mówi prof. Krzysztof Narkiewicz.
– Mamy coraz więcej dowodów, że hamowanie układu współczulnego przynosi korzyści kliniczne. Z punktu widzenia naszych możliwości beta-adrenolityki pozostają bezcenną opcją terapeutyczną – stwierdza prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który podczas 17. Zjazdu PTNT przedstawił najnowsze doniesienia naukowe na temat roli układu współczulnego w rozwoju nadciśnienia tętniczego.
Podczas zjazdu specjaliści dyskutowali, jakie beta-adrenolityki wybierać w codziennej praktyce.
– Mamy epokę beta-adrenolityków kardioselektywnych. Zatem myślimy o tych najbardziej doskonałych pod tym względem, czyli nebiwololu i bisoprololu. Bisoprolol sprawdzi się w sytuacji, gdy zależy nam na silnym zmniejszeniu tętna, czyli u pacjentów z niewydolnością serca, zespołami wieńcowymi. Z kolei nebiwolol ma działanie wazodylatacyjne, rozszerzające naczynia. To sprawia, że lek w nieco mniejszym stopniu zwalnia czynność serca, ale za to bardzo istotnie zmniejsza całkowity opór obwodowy – dodaje prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Specjaliści byli zgodni, że jest duża grupa pacjentów z nadciśnieniem, u których sprawdzi się właśnie jeden z tych dwóch leków. Dobierany w zależności od dodatkowych czynników i wyjściowej akcji serca pacjenta.
– Te dwa beta-adrenolityki doskonale się uzupełniają. Jako praktykujący kardiolog nie widzę specjalnie miejsca dla pozostałych leków z tej grupy – podsumowuje prof. Krzysztof J. Filipiak.
Więcej w materiale wideo. Zapraszamy do oglądania.
Źródło: Puls Medycyny