Środki znieczulające dla lekarzy prowadzących prywatne praktyki (cd.)
Minister zdrowia Marek Balicki zapowiedział pilną nowelizację dwóch rozporządzeń dotyczących: podmiotów uprawnionych do zakupu produktów leczniczych w hurtowni farmaceutycznej oraz wykazu produktów leczniczych, które mogą być używane doraźnie w związku z udzielanym świadczeniem zdrowotnym oraz wchodzących w skład zestawów przeciwwstrząsowych.
Jednocześnie główny inspektor farmaceutyczny (GIF) wydał 6 marca komunikat, w którym informuje, że lekarze prowadzący indywidualną, indywidualną specjalistyczną oraz grupową praktykę lekarską mogą na podstawie zapotrzebowania zaopatrywać się w aptekach ogólnodostępnych w produkty lecznicze oznaczone symbolem "Lz" niezbędne do wykonywania świadczeń zdrowotnych. "Apteka w myśl prawa farmaceutycznego jest placówką ochrony zdrowia, w której są świadczone usługi farmaceutyczne, a należy do nich m.in. wydawanie produktów leczniczych i medycznych. W ustawie jest mowa o produktach leczniczych, nie ma o ograniczeniu asortymentu. Chodzi zarówno o produkty opatrzone statusem RP, Lz, jak i wydawane bez recepty" - zapewnia Dorota Duliban, główny inspektor farmaceutyczny. Komunikat, który ma obowiązywać do czasu znowelizowania rozporządzeń, przywraca stan obowiązujący przed ich wejściem w życie, kiedy nie było żadnych ograniczeń asortymentu leków Lz dla lekarzy prowadzących prywatne praktyki. Zmieniło się jedynie miejsce zakupu: zamiast do hurtowni, lekarze prowadzący prywatne praktyki mają teraz udać się do apteki. To, zamiast uspokoić sytuację, dolało oliwy do ognia.
Uprzywilejowane ZOZ-y
"Podobno świadczący usługi zdrowotne są równoprawni. Raptem okazuje się, że podmiot typu NZOZ czy SPZOZ może kupować leki w hurtowni, a podmiot typu praktyka lekarska musi zaopatrywać się w aptece, płacąc marżę. Dlaczego lekarze mający zarejestrowane zgodnie z obowiązującym prawem praktyki w Okręgowych Izbach Lekarskich są dyskryminowani? - pyta lek. Włodzimierz Majewski, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Bytomiu, prowadzący jednocześnie praktykę anestezjologiczną. - Marże apteczne, które będziemy musieli płacić, na kogoś trzeba będzie przerzucić. To odbije się na pacjencie - albo finansowo, albo w ten sposób, że część tego typu usług zniknie z rynku".
Lekarzom, którzy przyjęli komunikat GIF z niezadowoleniem, nie chodzi jednak tylko o marże. Flakon wziewnego środka anestetycznego, który stanowi podstawę znieczulenia w prywatnych gabinetach, kosztuje ok. 1 tys. zł. Z powodu tej ceny i małego dotychczas zainteresowania lekarzy zakupem tych produktów leczniczych w detalu, w aptekach ogólnodostępnych nie ma anestetyków wziewnych. Podobna sytuacja jest z płynami infuzyjnymi. Apteki nigdy ich nie zamawiały, ponieważ w te produkty lekarze wcześniej zaopatrywali się w hurtowniach. Co ma zrobić lekarz, któremu skończy się zapas anestetyku wziewnego? Główny inspektorat farmaceutyczny nie widzi problemu.
Apteka sprzeda wszystko
"To, że apteki w tej chwili tych produktów leczniczych nie mają, nie oznacza, że nie mogą ich sprowadzić. Lekarz może złożyć zapotrzebowanie w aptece ogólnodostępnej, a ta na jego podstawie kupić lek w hurtowni" - wyjaśnia Małgorzata Szelachowska z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.
Na razie to hurtownie farmaceutyczne, a nie apteki wykazały się większą przedsiębiorczością. "Są hurtownie, które opierając się na komunikacie GIF decydują się na sprzedaż leków anestetycznych lekarzom. Hurtownia może to zrobić, traktując komunikat jako zwiastun nowego rozporządzenia, ale na razie nie ma takiego obowiązku i może odmówić. Wiem jednak, że nie wszystkie odmawiają" - mówi prof. Ewa Mayzner-Zawadzka, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.
"Podejmiemy pilne prace nad nowelizacją obu rozporządzeń, tak by stan prawny był zgodny z interesem publicznym, żeby lekarze wykonujący praktykę indywidualnie czy w ramach grupowej praktyki lekarskiej - jeśli używają jakichś produktów leczniczych w związku ze świadczeniem zdrowotnym - mogli w sposób doraźny nabywać je również w hurtowni, w szerszym zakresie niż to wynika z tych aktów prawnych. Te rozporządzenia nie uniemożliwiają zakupu leków w hurtowniach, ale traktują go zbyt wąsko w stosunku do potrzeb praktyk" - powiedział minister Marek Balicki po spotkaniu z samorządami zawodowymi 6 marca.
Zmiany rozporządzeń, jednak nie tak szybko
O tym, jak bardzo zostanie poszerzony dostęp lekarzy prowadzących praktyki do środków, które w tej chwili są tylko w dystrybucji zamkniętej, zdecydują konsultanci krajowi z poszczególnych dziedzin. Na razie listę leków przeznaczonych dla prywatnej praktyki anestezjologicznej (po konsultacjach z prowadzącymi je lekarzami) przedstawiła tylko prof. Ewa Mayzner-Zawadzka. Inni konsultanci jeszcze się nie wypowiedzieli na ten temat.
Granice tego rozszerzenia wyznacza ustawa Prawo farmaceutyczne. Art. 68 ust. 1 ogranicza co prawda obrót detaliczny produktami leczniczymi do aptek ogólnodostępnych i punktów aptecznych. Ustęp 4 tego samego artykułu wyłącza jednak spod tego zapisu sytuację bezpośredniego zastosowania w gabinecie lekarskim produktów leczniczych oraz produktów leczniczych wchodzących w skład zestawów przeciwwstrząsowych, których potrzeba zastosowania wynika z rodzaju udzielanego świadczenia zdrowotnego.
O tym, że przy opracowywaniu nowych wykazów trzeba będzie pogodzić sprzeczne interesy, świadczą pierwsze komentarze. Nadmiernemu rozszerzaniu listy leków, które w gabinetach mogą być używane doraźnie, jest przeciwna Naczelna Rada Aptekarska. "Jest możliwa zmiana rozporządzenia poprzez dopisanie produktów leczniczych potrzebnych lekarzowi w ramach pomocy doraźnej, czyli leków, które mogą zadziałać na miejscu, podczas udzielania świadczenia zdrowotnego, potrzebnych dla ratowania zdrowia czy życia pacjentów. Nie jest jednak możliwe ani celowe, żeby wszyscy lekarze mogli wszystko kupować w hurtowni. Gabinety lekarskie nie mogą się zamienić w kolejne apteki. Jest to niemożliwe, bo nie ma rozporządzeń, jak taki gabinet w związku z tym powinien być wyposażony i nie ma możliwości nadzoru farmaceutycznego, który już w tej chwili w terenie ma braki kadrowe" - uważa Leokadia Danek, zastępca prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Inne są oczekiwania lekarzy. Ci chcieliby szerokiego dostępu do leków o statusie Lz i ich zdaniem takie możliwości daje prawo farmaceutyczne.
"Poprzedni minister i jego prawnicy nie wczytali się w tę ustawę. Nie zauważyli, co było napisane po przecinku. Artykuł 68 dający ministrowi zdrowia upoważnienie do określenia wykazu produktów, które mogą być używane doraźnie, zobowiązuje go do uwzględnienia rodzaju udzielanego świadczenia. A zatem może załączników do rozporządzenia powinno być więcej, bo sprawa nie dotyczy tylko grupy praktyk anestezjologów czy stomatologów, ale także radiologów, kardiologów czy alergologów" - zauważa W. Majewski.
Niewątpliwie przygotowanie dobrych rozporządzeń, które pogodzi te wszystkie oczekiwania, będzie wymagało czasu. Ale minister zapewnia, że nowelizacja dokonana zostanie pilnie. Oby nie odbiło się to znowu na jakości nowych rozporządzeń.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska