Specjaliści dyskutowali o in vitro
Zdaniem ekspertów zgromadzonych na organizowanym przez Fundację Watch Health Care seminarium „Innowacje w leczeniu niepłodności – ocena dostępności w Polsce” rządowy program, który wchodzi w życie 1 lipca to ważny krok w dobrym kierunku. Jego wprowadzenie nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. Przede wszystkim trzeba zadbać o to, by uporządkować kwestie prawne, tak aby ewentualna zmiana ministra nie powodowała zamknięcia programu.

Od 1 lipca pary, u których stwierdzono niepłodność i wyczerpano inne możliwości jej leczenia będą mogły skorzystać z procedury in vitro. Program będzie rozłożony na trzy lata. W tym czasie skorzystać ma z niego 15 tysięcy par, u których stwierdzono i potwierdzono przyczynę niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Kobieta w dniu zgłoszenia do programu musi mieć mniej niż 40 lat. Zakwalifikować się będą mogły także osoby z odroczoną płodnością z powodów onkologicznych oraz zakaźnych. „Cieszę się, że tym razem podczas naszego seminarium nie musimy skupiać się na wskazywaniu barier w dostępie do terapii i procedur. Możemy za to z czystym sumieniem powiedzieć, że dzieje się sprawa pozytywna: także relatywnie niezamożne osoby będą mogły skorzystać z zapłodnienia in vitro. Dotychczasowa cena – kilkanaście tysięcy złotych w zależności od kliniki była dla większości Polaków zaporą nie do przebycia. To się zmienia. Program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego jest zapewne niedoskonały, ale m.in. po to jest nasze seminarium. Chcemy wskazać na te niedoskonałości, by można było je poprawić” – powiedział dr Maciej Nowicki, nowy prezes Fundacji Watch Health Care.
Konieczne uregulowania prawne
Według ekspertów obecnych na seminarium konieczne jest uporządkowanie kwestii prawnych. „Rozmawiamy o programie Ministerstwa Zdrowia, a nie o koszyku NFZ. Potrafię sobie wyobrazić, że przyjdzie nowy minister, który będzie przeciwny in vitro i po prostu zamknie program. Dlatego konieczne jest formalne określenie standardów i bezpieczeństwa zapłodnienia pozaustrojowego poprzez wprowadzenie dyrektyw Wspólnoty Europejskiej z 2004 i 2006 roku” – powiedział prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa, kierownik Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.
Kosztowna farmakoterapia
Ponieważ państwo nie sfinansuje całego leczenia lecz jego część biotechnologiczną oraz badania laboratoryjne i dodatkowe
w części klinicznej, za niezbędne w tej procedurze leczenie farmakologiczne trzeba będzie zapłacić samemu. „Koszty leków są zróżnicowane dla poszczególnych kobiet, bowiem ich zużycie zależy od osobniczej właściwości jajników. Na farmakoterapię para musi wydać od 3 do 4,5 tysiąca złotych, a czasem i więcej. Dla szeregu par stanowi to poważną barierę. Tym niemniej uruchomienie programu to dobra wiadomość” – powiedział prof. dr hab. n. med. Marian Szamatowicz, przewodniczący Komitetu Naukowego seminarium Watch Health Care i specjalista w dziedzinie ginekologii oraz położnictwa, który dokonał pierwszego w Polsce udanego zabiegu zapłodnienia człowieka metodą in vitro.
Niepłodność to choroba, którą trzeba leczyć
Według ekspertów seminarium program rządowy to ważny krok w kierunku udostępnienia in vitro pacjentom, ale jeszcze ważniejsza i być może jeszcze bardziej potrzebna jest edukacja. Przede wszystkim upowszechnienie wiedzy na temat efektywnego leczenia niepłodności. Wielu Polakom wydaje się, że leczenie niepłodności to tylko in vitro, a to przecież nieprawda. Kluczowe z punktu widzenia reprodukcji jest także przełamanie niekorzystnych trendów populacyjnych. Kobiety wcześniej powinny podejmować rozród. Należy zwalczać palenie tytoniu u kobiet i u mężczyzn. Oraz obalać mity, które narosły wokół in-vitro. „Niepłodność jest chorobą i jak każda inna choroba powinna być skutecznie leczona. Dotknięci nią ludzie są płatnikami ubezpieczenia, ale pozbawia się ich możliwości leczenia ze względów ideologicznych. A przecież mrożenie zarodków nie ma nic wspólnego z zabijaniem. W wielu sytuacjach jest to jedyna szansa na ich przeżycie i ciążę np. u osób dotkniętych chorobą nowotworową” – zakończył prof. Szamatowicz.
25 tysięcy par
Według szacunków WHO na świecie jest około 60-80 mln par, które chciałyby mieć dzieci, ale nie mogą. Przyjmuje się, iż w krajach wysoko rozwiniętych boryka się z tym problemem aż co dziesiąta para. W Polsce dawałoby to około miliona par w wieku prokreacyjnym. Przy czym tylko niewiele z nich wymaga leczenia metodą wspomaganego rozrodu. Z pełnopłatnej procedury in vitro korzysta w Polsce dziś 10-12 tys. par rocznie. Ile chętnie by skorzystało, ale nie może sobie na to pozwolić z powodów finansowych? Szacuje się, że zapłodnienia in vitro może potrzebować w Polsce ponad 25 tys. par rocznie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: mw