Sonda bada nowotwór
Dzięki sondzie wymyślonej i opatentowanej przez trzech wrocławskich naukowców można dokładniej określić margines zdrowych tkanek, z którym powinien zostać wycięty nowotwór złośliwy.
Chirurg, chemik i inżynier
Wynalazcy sondy: chirurg onkolog Marek Rząca z wrocławskiego Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Kamieńskiego, prof. Kazimierz Orzechowski z Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz inż. Stanisław Baj, właściciel firmy produkującej sprzęt pomiarowy, kilka lat temu wpadli na pomysł, by wykorzystać zjawisko różnych właściwości dielektrycznych tkanek zdrowych i nowotworowych do dokładnego określenia wielkości marginesu tkanek zdrowych przy usunięciu nowotworu.
Dotychczas ocena ta jest bardzo subiektywna, w dużej części zależy od doświadczenia chirurga, który makroskopowo musi rozpoznać zmienione tkanki. Nieraz po badaniu histopatologicznym okazuje się, że tkanki zostały wycięte ze zbyt dużym marginesem lub, co gorsza, zbyt małym i trzeba "dociąć", czyli powtórzyć zabieg.
Europejskie badania małego cylindra
Stworzona przez wrocławian sonda to niewielki cylinder z pleksi, z końcówką pod napięciem 0,1 wolta, którą chirurg wprowadza w pole operacyjne. Kiedy trafi na zmienioną nowotworowo tkankę, sonda rejestruje zmianę pola elektrycznego, co sygnalizuje dźwiękiem.
Dotychczas urządzenie wykorzystywane było w badaniach na amputowanych już piersiach, a także w ramach eksperymentu w kilku operacjach raka sutka. Efekty zastosowania sondy potwierdziły jej skuteczność.
Teraz badania nad sondą, koordynowane przez Uniwersytet Wrocławski i dotyczące jej zastosowania w operacjach różnych nowotworów, mają być prowadzone jednocześnie w kilku ośrodkach europejskich. Po ich zakończeniu sonda ma trafić do produkcji.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław