Śmierć ciężarnej w Pszczynie. “Czasem decydujące są obawy lekarza przed odpowiedzialnością karną”
W ocenie mojej i rodziny doszło do błędu medycznego. Ale do błędu medycznego dochodzi w przestrzeni, na którą mają wpływ inne czynniki [...], czasami decydujące w procesie decyzyjnym lekarza są obawy przed jego własną odpowiedzialnością karną - powiedziała Jolanta Budzowska, pełnomocniczka rodziny.

Gościem Radia TOK Fm była Jolanta Budzowska, radca prawny i pełnomocniczka rodziny 30- letniej kobiety, która zmarła w szpitalu w Pszczynie.
Prokuratura zabezpieczyła pierwsze dowody
Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi kontrolę w sprawie śmierci w szpitalu w Pszczynie trzydziestoletniej kobiety w ciąży - poinformował we wtorek (2 listopada) w TVN24 rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
- Mam wiedzę jedynie o tym jak przebiega śledztwo. Jest na wstępnym etapie. Została sporządzona wstępna opinia co do przyczyn śmierci pani Izabeli i okoliczności zgonu płodu. Wiemy z tej opinii, że przyczyną zgonu pani Izabeli był wstrząs septyczny, to już nie ulega wątpliwości. Prokuratura przesłuchała świadków, zebrała dokumentację, zabezpieczyła pierwsze dowody w sprawie. Teraz planowane są następne przesłuchania, sprawa na pewno trafi też do biegłych, którzy ocenią prawidłowość postępowania lekarzy - powiedziała Jolanta Budzowska.
Dotychczas przesłuchano członków rodziny i personelu medycznego. W rękach prokuratury są również wiadomości SMS-owe, które zmarła wysyłała ze szpitala do swoich bliskich. Miała w nich pisać m.in. o tym, że lekarze opóźniają aborcję z uwagi na wyrok TK i obowiązujące przepisy.
- Te wiadomości są od początku w gestii prokuratury. Zostały dołączone przez brata zmarłej do zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - dodała Budzowska.
Brak zastrzeżeń do działań prokuratury
Czy wobec tego rodzina oskarża lekarzy o zaniechanie i przyczynienie się do śmierci pacjentki?
- Można tak to ująć. Rodzina i ja jesteśmy przekonani, że w tym przypadku doszło do błędów medycznych. Lekarze nie podjęli odpowiedniej decyzji na czas. To co stało za tą decyzją było w zasadzie kwestią drugorzędną, ale mogła mieć decydujący wpływ na przebieg leczenia i śmierć kobiety - powiedziała Budzowska.
Czy można jednak stwierdzić, że lekarze wstrzymywali się z uwagi na wyrok TK z października ubiegłego roku?
- Nie zajmuję się tym jakimi argumentami przerzucają się politycy. Jestem pełnomocnikiem rodziny i moim zadaniem jest wyjaśnienie sprawy. W ocenie mojej i rodziny doszło do błędu medycznego. Ale do błędu medycznego dochodzi w przestrzeni, na którą mają wpływ inne czynniki, czasami są to kwestie organizacyjne, a czasami decydujące w procesie decyzyjnym lekarza są obawy przed jego własną odpowiedzialnością karną - powiedziała Budzowska.
Jak dodała, odpowiedzialność państwa polskiego może być rozważana, ale póki co to zagadnienie drugorzędne. Budzowska na tym etapie nie ma żadnych zastrzeżeń do działań prokuratury. W tego rodzaju sprawach, co podkreśliła, decydująca jest zazwyczaj opinia biegłych.
- Zaostrzenie prawa aborcyjnego zawęża możliwości działania lekarzom i pacjentkom, zmniejsza bezpieczeństwo kobiet i lekarzy w kontekście odpowiedzialności karnej - dodała.
Jak podsumowała, pani Izabela nie była właściwie monitorowana, nie wiadomo też do końca kiedy dokładnie płód obumarł.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Suski po śmierci 30-latki w Pszczynie: to nie skutek wyroku TK
Źródło: Puls Medycyny