Seks nie jest najważniejszy
Niedawno opublikowano wyniki badań, z których wynika, że dla wielu kobiet ważniejsze od seksu są… zakupy. Czemu nie?
Argument, że seks nie jest najważniejszy, często się pojawia w kłótniach partnerów, w rozmowach rodziców z zakochanymi dziećmi, w dyskusjach z ludźmi uwikłanymi w romanse, w dysputach na tematy seksualne podczas zajęć edukacyjnych. Co tak naprawdę wyraża ta deklaracja? Jak dalece jest autentyczna, a w jakim stopniu maskuje ukryte poglądy i jest komunikatem "nie wprost"? Oto kilka jej znaczeń.
Prawdziwy pogląd i przekonanie
Z badań przeprowadzonych w Polsce na reprezentatywnej populacji wynika, że częściej (statystycznie) tego typu pogląd wyrażają kobiety. Każdy ma jakąś hierarchię wartości i seks znajduje w niej swoje miejsce. U jednych jest na jej szczycie, a u innych niżej. Niedawno w mediach publikowano wyniki badań, z których wynika, że dla wielu kobiet ważniejsze od seksu są np. zakupy. Czemu nie? Zdarza się, że choć seks jest rzadki lub nieobecny, partnerzy bardzo pozytywnie oceniają swój związek. Twierdzą, że ważniejsze dla nich są więź uczuciowa, przyjaźń, wspólne spędzanie wolnego czasu, zajmowanie się dziećmi, hobby itp. Osoby aseksualne podobnie czują i myślą, seks nie jest dla nich problemem, nie ma w nich seksualnych pasji, fantazji, napięć. Do podobnego wniosku dochodzą partnerzy, którzy związali się ze sobą pod wpływem namiętności — gdy pożar zmysłów gaśnie, odkrywają, że wiele ich różni, i gdyby poczekali z seksem, to nie doszłoby do powstania związku. Po drodze jednak pojawiły się dzieci i pogodzili się z losem. Nic zatem dziwnego, że po takim doświadczeniu życiowym usiłują przekonać swoje dzieci do kierowania się inną hierarchią wartości i starają się je uchronić przed powtarzaniem błędów rodziców.
Samoobrona partnera z problemem seksualnym
Leczy się co dziesiąty mężczyzna z zaburzeniami erekcji, co piąty z wytryskiem przedwczesnym i około 11 proc. kobiet z zaburzeniami pożądania i podniecenia — tak wynika z badań. Ci ludzie często tworzą stałe związki, ale ich partnerzy czują się seksualnie niezaspokojeni. Jeżeli unika się rozwiązania problemu, udania się do specjalisty, a partner jest seksualnie zaniedbywany, to argument "seks nie jest najważniejszy" jest typową postawą obronną. Niektórzy partnerzy twierdzą w takich sytuacjach, że przecież: "dbam o dom", "dużo pracuję", "jestem dobrą matką, żoną, mężem". Narzuca się zatem drugiej osobie określoną hierarchię wartości, niekoniecznie jej odpowiadającą.
Metoda wychowawcza
W wieku dojrzewania i wczesnej młodości rozwija się zmysłowość, zwiększa libido, zainteresowanie seksem. Bodźce seksualne szeroko oddziałują z mediów, kontaktów rówieśniczych, zabaw. Zaniepokojeni rodzice i wychowawcy usiłują powstrzymać tę falę zmysłowości i uchronić młodzież przed wczesną inicjacją seksualną. Argument "seks nie jest najważniejszy" ma przesłanie: poczekaj z tym, zajmij się ważniejszymi sprawami (nauką, zdobywaniem kwalifikacji), nie poddawaj się namiętności, zaślepieniu, kieruj się rozsądkiem w wyborze partnera, zwróć uwagę na jego charakter, a nie tylko wygląd. Z perspektywy czasu te argumenty mają sens. W jaki stopniu są jednak przekonujące? W młodym wieku niekoniecznie trafiają do przekonania. A co mają myśleć dzieci, które usłyszały w domu, że małżeństwo ich rodziców to wielka pomyłka? Z kolei w wychowaniu prorodzinnym, by powstrzymać młodzież od seksu, często sięga się do straszaków typu: zagrożenie chorobami przenoszonymi drogą płciową, przykłady nieudanych małżeństw powstałych pod wpływem seksualnego zaślepienia, upadek cywilizacji w następstwie seksualnego rozpasania itp. Metody straszenia (awersyjne) mają jednak to do siebie, że nie przekonują, a jeżeli nawet, to na krótki czas. U bardziej lękliwych mogą natomiast prowadzić do seksualnych zahamowań.
Argument zachęcający do wyplątania się z romansu
Wielu ludzi martwi się z powodu ujawnienia romansu partnera, przyjaciół, znajomych. Argument "seks nie jest najważniejszy" zakłada, że przyczyną romansu jest seksualna namiętność, atrakcyjność drugiej osoby, jej "łapanie na seks". Rzeczywiście tak bywa, ale przecież jest wiele innych przyczyn romansów, w których zaspokajane są inne potrzeby zaniedbywane w dotychczasowym związku. Jeżeli kochanków łączył tylko seks, to romans zazwyczaj nie trwał dłużej niż dwa lata. Jak wynika ze statystyki, większość romansów nie przeobraża się w nowe związki. Może się jednak zdarzyć, że w związku romansowym zarówno seks, jak i inne relacje okazały się nader atrakcyjne i skutecznie konkurencyjne wobec dotychczasowego związku.
Argument "seks nie jest najważniejszy" ma zatem różne znaczenia, a jego wpływ na zachowania niekoniecznie okazuje się skuteczny. Można się zgodzić z poglądem, że seks nie powinien się znajdować na pierwszym miejscu hierarchii wartości. Ważniejsze są miłość, przyjaźń, dobre porozumienie — ale to z kolei bez atrakcyjnego seksu może się okazać niewystarczające dla harmonii i trwałości związku. l
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz