Sejm uchwalił zakaz sprzedaży energetyków. Bortniczuk: naciski były bardzo silne

MJM/PAP
opublikowano: 14-07-2023, 09:58

Sejm uchwalił w czwartek nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym, wprowadzającą zakaz sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny, czyli tzw. energetyków, osobom do 18. roku życia. - Naciski były bardzo silne, wiele różnego rodzaju organizacji zrzeszających kupców, czy producentów, prowadziło lobbing, żeby te przepisy w życie nie weszły - powiedział minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
To nie jest tylko zakaz sprzedaży energetyków osobom poniżej 18. r.ż., ale także obowiązek odpowiedniego oznaczenia opakowań, w których te napoje są sprzedawane.
To nie jest tylko zakaz sprzedaży energetyków osobom poniżej 18. r.ż., ale także obowiązek odpowiedniego oznaczenia opakowań, w których te napoje są sprzedawane.
Fot. Pixabay

13 lipca Sejm uchwalił nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym, wprowadzającą zakaz sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny, czyli tzw. energetyków, osobom do 18. roku życia, w placówkach oświatowych i w automatach. Zrezygnowano z zakazu reklamy i promocji. Za nowelizacją ustawy o zdrowiu publicznym głosowało 278 posłów, przeciw było 12 osób, wstrzymało się 162.

W trakcie prac nad ustawą podkreślano, że wśród młodzieży spożywającej napoje energetyzujące występują powikłania sercowo-naczyniowe i zaburzenia ze strony układu krążenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Sejm: „kukułcze jajo” w projekcie ustawy o tzw. energetykach

4 miesiące na przygotowanie się do regulacji

– Bardzo się cieszę, myślę, że wszyscy mamy powody do radości – przyznał w rozmowie z PAP minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk, zapytany o jego odczucia po tym, jak Sejm w czwartek uchwalił nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym, wprowadzającą zakaz sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny, czyli tzw. energetyków, osobom do 18. roku życia.

Dodał, że powody do zadowolenia mają zwłaszcza rodzice dzieci, którzy zyskują od 1 stycznia 2024 r., kiedy wejdzie w życie ta ustawa, wpływ na to, czy ich dzieci będą spożywały te jednoznacznie szkodliwe dla nich napoje, czy nie.

Jak powiedział, 1 stycznia przyszłego roku to jest "pierwszy rozsądny termin, kiedy wejście w życie ustawy jest możliwe".

PRZECZYTAJ TAKŻE: "Jedna puszka, by dostać zawału". RPD apeluje o ograniczenie spożycia energetyków przez dzieci

– Oczywiście branża, a także wielu różnych polityków sugerowało, żeby jeszcze bardziej odwlec w czasie wejście w życie tej ustawy – zaznaczył.

Zauważył, że już mamy połowę lipca, "a przed nami jeszcze Senat, potem głosowanie ewentualnych poprawek Senatu, oczekiwanie na podpis prezydenta, żeby ustawa zakończyła w pełni proces legislacyjny, co zapewne oznacza koniec sierpnia.

Dodał, że pozostają zaledwie cztery miesiące na to, aby branża przygotowała się do nowych obostrzeń i regulacji.

– A to nie jest tylko zakaz sprzedaży energetyków osobom poniżej 18. r.ż., ale także obowiązek odpowiedniego oznaczenia opakowań, w których te napoje są sprzedawane, więc należało dać choć ten minimalny czas branży - wskazał.

Minister Bortniczuk o uchwaleniu przez Sejm zakazu sprzedaży energetyków: naciski były bardzo silne

Zapytany o to, czy były naciski, aby nie procedować tej ustawy, minister Bortniczuk odparł, że "naciski były bardzo silne, wiele różnego rodzaju organizacji zrzeszających czy to kupców, czy producentów, prowadziło lobbing, żeby te przepisy w życie nie weszły, albo przynajmniej weszły w zmienionej, łagodniejszej formie".

– Na przykład, żeby zmienić wiek z 18 lat na 16, albo zostawić takie furtki, jak np. możliwość sprzedaży energetyków z automatów w zakładach pracy, które nie znajdują definicji w Kodeksie pracy, więc prawie wszystko można by potraktować jako zakład pracy i na szeroką skalę omijać ograniczenia związane z tą ustawą – powiedział Bortniczuk.

Minister wyraził zadowolenie, że tak, jak obiecywali, większość parlamentarna Zjednoczonej Prawicy wykazała się w tej kwestii twardym stanowiskiem.

Zdaniem szefa resortu sportu i turystyki z badań wynika, że zdrowotny problem wynikający z nieumiarkowanego spożywania przez dzieci i młodzież napojów energetycznych był "poważny", zwłaszcza, że ok. połowa młodych ludzi przyznała, że sięga po te napoje, a kilkadziesiąt procent, że spożywa je regularnie.

– Skala tego zjawiska była tak poważna, że należało interweniować – ocenił.

Jak podkreślił, zarzuty że ustawa jest niczym innym, jak ograniczaniem wolności ludzi, są nieuzasadnione.

– My nikomu wolności nie ograniczamy, nie zakazujemy spożywania (energetyków - PAP), a jedynie ich sprzedaży dzieciom do lat 18 - po to, aby ich rodzice czy opiekunowie prawni mieli realny wpływ na to, czy, w jakim zakresie, jak często dzieci te napoje spożywają.

Szef Ministerstwa Sportu i Turystyki wyjaśnił także, dlaczego zdecydowano o tym, żeby wycofać się z zakazu reklamowania napojów energetyzujących. Jak powiedział, "i w tym przypadku zadecydował zdrowy rozsądek, gdyż kwestie reklamowe mogły stanowić przesłankę do ataku na ustawę pod kątem procedury notyfikacyjnej przez KE".

– A, jako że zależało nam, aby te przepisy jak najszybciej weszły w życie, postanowiliśmy “okroić” projekt o te zapisy, które budziły – w aspekcie procedury notyfikacyjnej – kontrowersje – wyjaśnił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Neuropsycholog: nastolatki pod wpływem “energetyków” są bardziej impulsywne i podatne na wpływ grupy

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.