Samowyleczenie chorych z WZW typu C jest możliwe. Naukowcy: „nie należy na to liczyć”

MAT/PAP
opublikowano: 02-09-2024, 11:26

Polscy naukowcy dokonali przeglądu danych dotyczących samowyleczenia z zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu C. Wniosek? Lepiej nie liczyć na siebie, chyba że jest się gitarzystą zespołu The Rolling Stones. Badacze apelują o wprowadzenie sensownego programu diagnostyki w Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Od 2015 r. dysponujemy nowoczesnymi, doustnymi terapiami, działającymi bezpośrednio na HCV. Są wysoce bezpieczne, praktycznie pozbawione działań niepożądanych, trwają 2-3 miesiące i gwarantują niemal 100 proc. skuteczność.
Od 2015 r. dysponujemy nowoczesnymi, doustnymi terapiami, działającymi bezpośrednio na HCV. Są wysoce bezpieczne, praktycznie pozbawione działań niepożądanych, trwają 2-3 miesiące i gwarantują niemal 100 proc. skuteczność.
Fot. iStock

W zdecydowanej większości przypadków zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV) przechodzi w formę przewlekłą. To stan podstępny, bo przez lata nie daje objawów, ale może doprowadzić do marskości i raka wątrobowokomórkowego. Tylko u nielicznych osób infekcja HCV przemija samoistnie. Zespół badaczy z Poznania, Kielc i Białegostoku postanowił przyjrzeć się, jakie czynniki zwiększają szanse na wystąpienie takiego zjawiska.

— Samoistne wyleczenie zdarza się jedynie u 15-25 proc. zakażonych HCV. Częściej u kobiet, osób młodych i o białym kolorze skóry. Jednoczesne zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu B także zwiększa szanse na pozbycie się HCV. Dokładnie na odwrót działa współistniejąca infekcja HIV. Rzadziej samowyleczenia doświadczają osoby przyjmujące dożylnie narkotyki i nadużywające alkoholu – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, jeden z autorów pracy opublikowanej na łamach czasopisma „Viruses”.

W publikacji badacze posługują się przykładem Keitha Richardsa, gitarzysty The Rolling Stones. W latach 90. ubiegłego wieku zdiagnozowano u niego infekcję HCV, która, jak opowiadał w swojej autobiografii pt. „Życie”, przeminęła bez żadnego leczenia.

— To najprawdopodobniej efekt predyspozycji genetycznych decydujących o wysokiej sprawności układu odporności. Dostępne dane wskazują, że szansę na samowyleczenie istotnie zwiększają specyficzne polimorfizmy genów kodujących interferony lambda. I to najprawdopodobniej właśnie one zdecydowały o tym, że Keith Richards pozbył się wirusa, pomimo iż wiele innych czynników powinno go predysponować do ukonstytuowania się przewlekłej choroby. Jako oddanego fana bardzo mnie to oczywiście cieszy – dodaje prof. Rzymski, cytowany w informacji prasowej przesłanej PAP.

Nie ma szczepionki na HCV, ale są skuteczne terapie

Badacze przestrzegają jednak, że większość zakażonych nie może liczyć na swój organizm. Co gorsza, wielu z nich nie wie, że może być zakażona, a to grozi niekontrolowanym postępującym uszkodzeniem wątroby prowadzącym do marskości i raka wątroby.

— Według szacunków Polskiej Grupy Ekspertów HCV, opierających się na badaniach przesiewowych prowadzonych w ciągu ostatnich lat, w naszym kraju jest ok. 130 tys. osób nieświadomych zakażenia HCV – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Dorota Zarębska-Michaluk, lekarz chorób zakaźnych z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i Szpitala Wojewódzkiego w Kielcach, współautorka publikacji.

Przeciwko zapaleniu wątroby typu C nie ma obecnie szczepionki. Są natomiast skuteczne leki.

— Od 2015 r. dysponujemy nowoczesnymi, doustnymi terapiami, działającymi bezpośrednio na HCV. Są wysoce bezpieczne, praktycznie pozbawione działań niepożądanych, trwają 2-3 miesiące i gwarantują niemal 100 proc. skuteczność. Leczenie HCV nie stanowi dziś wyzwania, także dla pacjenta. Nigdy wcześniej nie było tak łatwo wygrać z tym wirusem – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Ale zastrzega, że aby leczyć zakażonych trzeba ich najpierw zdiagnozować.

Konieczne jest zainicjowanie narodowego programu przesiewowego w kierunku HCV

— Im szybciej, tym lepiej, bo pozwala to uniknąć nieodwracalnych zmian w wątrobie. Niestety, pomimo że w Polsce około 130 tys. osób żyje w nieświadomości zakażenia HCV, to badania przesiewowe nie są realizowane na szeroką skalę. Mogłyby one — tak jak to się stało w wielu krajach europejskich — wykrywać utajone zakażenia i umożliwiać wdrożenie terapii zapobiegającej marskości i rakowi wątroby – zauważa prof. Flisiak.

Przykładów sukcesu w walce z HCV nie trzeba szukać daleko.

— W ramach programu badań przesiewowych na Litwie w latach 2022-2023 w ciągu zaledwie półtora roku przebadano 1 026 268 mieszkańców co stanowiło blisko 60 proc. populacji osób urodzonych w latach 1945-1994, a to nie jest ostatnie słowo, bo program nadal jest realizowany. Może to służyć za doskonały wzorzec dla Polski, ale potrzebna jest dobra wola polityków, której nie było widać ani w przeszłości, ani obecnie. Postulaty ekspertów są ignorowane, pomimo jednoznacznych opinii instytucji badających efektywność kosztową procedur medycznych, które nie mają wątpliwości co do społecznych i zdrowotnych korzyści wynikających z wykrywania i leczenia zakażeń HCV – wyjaśnia prof. Flisiak.

Profesor przekonuje, że zainicjowanie narodowego programu przesiewowego w kierunku HCV byłoby „sukcesem wszystkich”.

— Nie tylko pozbylibyśmy się problemu zakażeń tym wirusem, ale przede wszystkim wydłużylibyśmy życie zakażonych obecnie osób, umożliwiając im funkcjonowanie zawodowe i rodzinne, z czego państwo miałoby wymierne korzyści — zamiast przedwczesnego rencisty płatnika PIT. Ponadto o więcej niż połowę zmniejszylibyśmy zachorowania na marskość i raka wątroby w Polsce, co przekłada się na radykalne obniżenie kosztów opieki zdrowotnej, a w tym zmniejszenie liczby kosztownych przeszczepień wątroby. To są przecież wymierne korzyści dla systemu opieki zdrowotnej i budżetu państwa. To zaskakujące, że decydenci nie chcą skorzystać z tak łatwego do zrealizowania i taniego sukcesu jakiego polski system opieki zdrowia raczej nie miał w ostatnich latach, którym na dodatek można byłoby się później pochwalić przed wyborcami – podsumowuje prof. Flisiak.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Żółtaczka to objaw nie tylko chorób wątroby

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.