Reklama aptekom niezbędna
„Zakaz reklamy aptek jest niezgodny z konstytucją i prawem europejskim” – twierdzi Artur Dżagarow, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. – To próba cofnięcia rynku aptecznego o 20 lat”.
„Nie rozumiem jaki interes ma państwo w zakazie reklamy aptek i jej działalności” – dodawał Dżagarow. W tym miejscu „Puls Farmacji” przypomniał, iż zapis ten znalazł się w ustawie na prośbę samorządu aptekarskiego, a nie rządu. „Naczelna Rada Aptekarska nie jest reprezentantem całego środowiska – usłyszeliśmy odpowiedź Dżagarowa. – Samorząd chce cofnięcia całego marketingowo-biznesowego postępu jaki się w aptekach dokonał. Głównym celem była obrona małych aptek przed sieciami, tyle, że zapisy ustawy refundacyjnej uderzą przede wszystkim w małe podmioty, a w dalszej perspektywie nastąpi jeszcze większa konsolidacja branży”.
Jego zdaniem małe apteki już dziś stoją na granicy opłacalności, a wraz z wprowadzeniem ustawy refundacyjnej musiały ponieść dodatkowe koszty – zmiany cen leków oraz zmiany wyglądu apteki (trzeba było z nich usunąć wszelkie szyldy, banery, standy itp. reklamowe). „To wydatki rzędu kilku tysięcy złotych na aptekę. Jednak największe straty ponieśliśmy w związku z koniecznością wygaszenia programów lojalnościowych. Jeszcze w grudniu korzystało z nich 6 milionów osób – wysłanie listu z zawiadomieniem do każdego to już koszt kilku milionów” – tłumaczy Dżagarow, który jest także właścicielem sieci Super-pharm. Jak podkreślał za mniej więcej pół roku możemy się spodziewać pierwszej fali bankructw aptek. „A zamknięcie kilku tysięcy aptek spowoduje katastrofę dla całej branży, bo apteki pociągną za sobą i hurtowników i dystrybutorów” – przewiduje.
Według wyliczeń IMS, firmy badającej rynek farmaceutyczny, w efekcie wprowadzenia w życie ustawy refundacyjnej może dojść do zamknięcia około tysiąca aptek.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz