Przygotować kobietę na menopauzę
Dla pacjentek, które regularnie odwiedzają lekarza, mają wykonywaną cytologię, mammografię i inne badania, nadejście klimakterium nie jest niespodzianką, bo dobry lekarz będzie rozmawiał z nimi na ten temat i to zapewne nie raz - twierdzi prof. dr hab. Ewa Nowak-Markwitz z Kliniki Onkologii Ginekologicznej I Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w rozmowie na temat zmian zachodzących w organizmie dojrzałej kobiety oraz roli lekarza ginekologa w przygotowaniu jej do klimakterium.
Oczywiście, powinny przede wszystkim być pod opieką swojego ginekologa, a czasem także innego specjalisty, jeśli chorują przewlekle na jakieś choroby. Lekarz po dokładnym zbadaniu i, jeśli to konieczne, wykonaniu badań diagnostycznych, powinien zlecić odpowiednią terapię. Żadna kobieta nie powinna i może nie cierpieć z powodu zaburzeń okresu okołomenopauzalnego.
Jednak z mojego doświadczenia wynika, że kobiety często nie chcą przyjmować żadnych leków, które mogłyby im pomóc w pokonaniu objawów klimakterycznych. Choć są i takie pacjentki, które już w wieku 40 lat, mimo że nie mają żadnych objawów, domagają się hormonalnej terapii zastępczej w obawie, aby takie objawy nie wystąpiły u nich niespodziewanie, nagle i w nieodpowiedniej sytuacji.
Czy kobieta może przygotować się do menopauzy? Jak może jej w tym pomóc lekarz?
Każda kobieta powinna mieć świadomość, że wcześniej czy później klimakterium nadejdzie; należy więc znać jego objawy i zwrócić się z nimi do lekarza ginekologa, który zleci odpowiednie postępowanie. Wydaje się, że dla tych pacjentek, które regularnie odwiedzają lekarza, mają wykonywaną cytologię, mammografię i inne badania, nadejście klimakterium nie jest niespodzianką, bo dobry lekarz znacznie wcześniej będzie rozmawiał z nimi na ten temat i to zapewne nieraz. W ten sposób objawy rozpoczynającego się okresu przekwitania będą kobiecie już dobrze znane i nie będą stanowiły podstaw do jakichkolwiek obaw o swoje zdrowie oraz możliwość funkcjonowania w pracy czy w rodzinie.
W okresie okołomenopauzalnym zwiększa się ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową, cukrzycę i nowotwory, m.in. piersi i jelita. W jaki sposób można to ryzyko obniżyć?
To jest trudne pytanie i nie można na nie odpowiedzieć kilkoma zdaniami. Wiele chorób, które ujawniają się w okresie około- i pomenopauzalnym, wynika po prostu z tego, że się starzejemy. Organizm jest mniej sprawny w naprawianiu genetycznych błędów, których miliony powstają w naszych komórkach każdego dnia. Gdy jesteśmy młodzi, błędy te są likwidowane i mniej chorujemy na nowotwory. Wiele chorób ma też swoje podłoże w uwarunkowaniach genetycznych czy środowiskowych. Na genetykę na razie nie potrafimy wpłynąć, natomiast na środowisko, czyli zmianę np. nawyków żywieniowych, porzucenie nałogów - jak najbardziej. Problem tylko w tym, że działania wchodzące w skład tzw. profilaktyki pierwotnej należy stosować już od wczesnej młodości, a nie dopiero wtedy, gdy klimakterium puka nam do drzwi. Wtedy jest już często nieco za późno.
Wiele pań podkreśla, że od momentu przekroczenia 40. roku życia bardzo trudno im utrzymać dotychczasową wagę, a jeśli już przybędzie im kilka zbędnych kilogramów, nie potrafią się ich pozbyć. Powinny zmienić sposób odżywiania, czegoś unikać?
Nasz kierownik kliniki - profesor Marek Spaczyński mówi, że "najlepiej zrobi Ci to, czego nie zjesz". Podpisuję się absolutnie pod tym zdaniem. Można jeść wszystko, tylko w małych ilościach. Ja swoim pacjentkom radzę, że mogą jeść pięć razy dziennie, wszystko, na co mają ochotę, ale tylko tyle, ile zmieści się na talerzyku - podstawce pod filiżankę do kawy. Jak posiłek spada z talerzyka, to znaczy, że już mamy za dużo nałożone. Każda 30-letnia kobieta powinna sprawić sobie dżinsy i przymierzać je co dwa miesiące przez następnych 20 lat. Brak możliwości dopięcia zamka w jakimś momencie powinien skłonić do refleksji nad prowadzonym trybem życia. Trudno jest schudnąć mając 50 lat. Po prostu nie należy wcześniej dopuścić do tego, aby dżinsy zrobiły się za małe. Nie ma cudownych diet. Należy jeść mało niskokalorycznych potraw, a dużo się ruszać.
Jakie badania profilaktyczne są zalecane w tym wieku? Jak często należy je powtarzać?
Każda kobieta w okresie okołomenopauzalnym powinna zgłaszać się do ginekologa co najmniej raz w roku. Jeśli stosuje antykoncepcję hormonalną lub wewnątrzmaciczną, to wizyty te muszą być częstsze - zgodnie z zaleceniem lekarza prowadzącego. Zestaw badań powinien obejmować: cytologię (raz na trzy lata w Programie Populacyjnym lub według rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego raz w roku), mammografię (po 50. roku życia - raz na dwa lata), badanie ginekologiczne i ultrasonograficzne narządów płciowych sondą dopochwową przy każdej wizycie. Jeśli kobieta jest w jakiejś grupie zwiększonego ryzyka zachorowania na nowotwory narządów płciowych, to powinna wykonywać badania zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego. Niestety, według danych z programów skryningowych raka szyjki macicy i raka sutka - ponad połowa kobiet polskich nie korzysta z tych badań.
Czy zalecana jest suplementacja witamin i mikroelementów?
Jeżeli odżywiamy się prawidłowo, suplementacja nie jest konieczna.
Kiedy powinno się wprowadzić hormonalną terapię zastępczą?
Hormonalną terapię zastępczą należy włączyć wtedy, kiedy pojawiają się kliniczne wskazania do jej zastosowania, czyli objawy klimakteryczne. Bardzo ważną sprawą jest także to, aby kobieta akceptowała takie leczenie. Z mojego doświadczenia wynika, że jest to element decydujący o powodzeniu terapii hormonalnej. Jeśli pacjentka nie jest przekonana o celowości takiego leczenia, zwykle trwa ono krótko i po miesiącu lub dwóch kończy się z powodu działań niepożądanych opisanych w ulotce preparatu.
Wiele kobiet obawia się HTZ, zwłaszcza że pojawiły się doniesienia o niepożądanych skutkach ubocznych. Czy są jakieś przeciwwskazania do stosowania takiej terapii? Można ją czymś zastąpić?
Każdy lek, nawet aspiryna, ma całkiem pokaźny spis działań ubocznych, a łykamy ją często bez zastanowienia. Zrozumiałe jest więc, że i leki wchodzące w skład HTZ (estrogeny i gestageny) też mają swoje działania niepożądane. Ginekolog je zna i jest zobowiązany przekazać kobiecie informacje na ten temat. Wybierając i wdrażając jakąkolwiek terapię farmakologiczną lekarz ocenia jej plusy, czyli korzyści ze stosowania, oraz minusy, czyli możliwe objawy niepożądane; bilans ten powinien być dodatni po stronie korzyści.
Bezwzględnych przeciwwskazań do stosowania HTZ jest mało. Należą do nich obecnie niektóre nowotwory złośliwe narządów płciowych oraz rak sutka, niewydolność wątroby, przebyte epizody zakrzepowo-zatorowe oraz dość rzadka choroba, jaką jest otoskleroza. Trwają dyskusje naukowe, czy hormonalną terapię zastępczą można stosować u nosicielek mutacji w genach BRCA1 i BRCA2. Kobiety stosujące wiele lat HTZ mają nieco wyższe ryzyko zachorowania na raka sutka, ale jeśli tylko wykonują mammografię według zaleceń lekarskich, to nawet jeśli zachorują na nowotwór, jest on bardzo wcześnie rozpoznany i rokowanie jest pomyślne. Raka nie należy się bać, ponieważ nie bardzo mamy wpływ na to, czy zachorujemy, a większość wcześnie wykrytych nowotworów jest całkowicie wyleczalnych.
Hormonów nie można zastąpić niehormonami, bo nie będzie to już wtedy HTZ. Wiele kobiet stosuje w leczeniu objawów klimakterycznych preparaty niehormonalne. Jednak w wiarygodnych badaniach klinicznych (Lethaby A, Marjoribanks J, Kronenberg F, Roberts H, Eden J, Brown J, Phytoestrogens for vasomotor menopausal symptoms. Cochrane Database of Systematic Reviews 2007, Issue 4. DOI: 10.1002/14651858.CD001395.pub3) nie udowodniono ich skuteczności, czyli właściwie wykazują efekt placebo. Należy także pamiętać, że HTZ stosujemy nie tylko po to, aby pozbyć się dokuczliwych objawów wegetatywnych. Chyba najcenniejszym działaniem HTZ jest to, czego nie widzimy, czyli korzystny wpływ na naczynia, serce, kości.
Właśnie - okres okołomenopauzalny niesie z sobą również większą podatność na złamania kości (osteoporoza) i zaburzenia czynności tarczycy. Można temu przeciwdziałać?
Tak, należy takie zagrożenia rozpoznać i wdrożyć odpowiednie postępowanie. Najlepszym lekiem przeciwdziałającym osteoporozie jest ruch. To, czy kobieta jest zagrożona osteoporozą, czy nie - zależy przede wszystkim od jej genów. A na to nie bardzo mamy wpływ. Biegać, pływać czy jeździć na rowerze może każdy. Zaburzenia w prawidłowym funkcjonowaniu tarczycy także są dzisiaj poddawane skutecznej terapii.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Mariola Marklowska-Dzierżak