Przeszczep części twarzy we Francji
30 listopada francuscy lekarze ze szpitala w Amiens poinformowali o przeprowadzeniu pierwszego na świecie przeszczepu części twarzy. Operowaną była 38-letnia pacjentka pół roku wcześniej pogryziona przez psa, a dawcą skóry, mięśni, naczyń krwionośnych i zakończeń nerwowych kobieta, u której stwierdzono śmierć mózgową.
Dobę po zabiegu pacjentka odzyskała przytomność i według zapewnień francuskich specjalistów - jak dotychczas czuje się dobrze. Niecały tydzień po operacji pacjentka zobaczyła przeszczep, podziękowała lekarzom ("dziękuję" było podobno jej pierwszym wypowiedzianym słowem), a w krótkim oświadczeniu przygotowanym dla francuskiej gazety Le Parisien zaapelowała do mediów o poszanowanie jej prywatności i nie nękanie jej rodziny.
Zdania są podzielone
Wykonanie przeszczepu przez profesorów J.-M. Dubernarda i B. Devauchelle'a było dużym zaskoczeniem, gdyż Francuzi nie zdradzali wcześniej swoich planów. O przygotowaniach do transplantacji twarzy od kilku lat mówili natomiast specjaliści amerykańscy z kliniki w Cleveland kierowanej przez Polkę prof. Marię Siemionow. We wrześniu br. informowali o wybraniu pięciu mężczyzn i siedmiu kobiet jako potencjalnych kandydatów do przeprowadzenia u nich operacji.
Prof. Maria Siemionow w wywiadzie udzielonym agencji Associated Press powiedziała, że jej zespół kwalifikował do zabiegu transplantacji tylko tych pacjentów, u których wcześniej wykonywano próby zrekonstruowania twarzy poprzez przeszczepianie własnej skóry. Jej zdaniem, Francuzi niepotrzebnie narazili pacjentkę na cierpienie i ryzyko odrzucenia przeszczepu, infekcji i zgonu, konieczność przyjmowania silnych leków immunosupresyjnych oraz nieprzewidywalne skutki psychologiczne.
Ryzyko wystąpienia u operowanej Francuzki negatywnych skutków psychologicznych wydaje się być duże, gdyż kobieta ta - według doniesień Le Parisien - ma za sobą próbę samobójczą, co świadczy o jej słabej odporności psychicznej. Lekarze z Amiens twierdzą jednak, że pacjentka przeszła konsultacje psychologicznie i została właściwie przygotowana do zabiegu. Twierdzą, że tej odważnej operacji dokonali po to, aby pomóc człowiekowi, który znalazł się w ekstremalnej sytuacji, a także w imię postępu w medycynie.
10 grudnia w British Medical Journal ukazała się publikacja chirurgów plastycznych z Royal Free Hospital w Londynie, którzy domagają się zgody na przeprowadzenie podobnego zabiegu. Jak twierdzą, już od dawna są przygotowani technicznie i merytorycznie, lecz nie mogą doczekać się akceptacji brytyjskiej komisji bioetycznej. Wykonanie udanej transplantacji przez Francuzów powinno rozwiać wszelkie wątpliwości (BMJ 2005; 331: 1349-1350).
Kontrowersyjny profesor
Profesor J.-M. Dubernard przeprowadził w 1998 r. pierwszy udany przeszczep dłoni. Pacjent okazał się jednak psychicznie nieprzygotowany do posiadania cudzej dłoni i nie przyjmował leków immunosupresyjnych, co doprowadziło do dużego obrzęku ręki. Trzy lata po zabiegu amputowano mu przeszczepioną dłoń.
Zastrzeżenia natury medycznej i etycznej wzbudzają również dalsze plany profesora J.-M. Dubernarda dotyczące przeszczepienia szpiku pacjentce po transplantacji twarzy w celu zmniejszenia reakcji odrzucenia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka