Protest lekarzy i pielęgniarek trwa
Po ponad trzydziestu dniach strajków lekarzom nadal nie udało się przekonać rządu do swoich postulatów. Dlatego zapowiedzieli protest głodowy. Pielęgniarki wybrały inną metodę. Koczują przed kancelarią premiera. W środku zamknęły się cztery działaczki związkowe.
Sytuacja w ochronie zdrowia zaostrza się. Zapowiedź premiera zbiegła się w czasie z impasem w rozmowach ze związkowcami.
Lekarze przeciwko upolitycznianiu protestów
22 czerwca, na kilka minut przed rozpoczęciem posiedzenia prezydium Krajowego Komitetu Strajkowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, jego przewodniczący Krzysztof Bukiel powiedział Pulsowi Medycyny, że negocjacji z rządem właściwie nie ma.
Według wiceministra zdrowia Bolesława Piechy, następne spotkanie z przedstawicielami OZZL odbędzie się dopiero wtedy, kiedy resort zdrowia otrzyma ze szpitali aktualne dane na temat zarobków lekarzy. W międzyczasie zaostrzył się protest pielęgniarek. 19 czerwca Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wspólnie z NSZZ "Solidarność" i Federacją Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej zorganizował na ulicach Warszawy manifestację, która zakończyła się pod kancelarią premiera. Czterem pielęgniarkom, m.in. Dorocie Gardias, przewodniczącej Zarządu Krajowego OZZPiP, udało się wejść do środka, reszta zaczęła koczować przed budynkiem. Pielęgniarki domagały się spotkania z Jarosławem Kaczyńskim.
"Nasz miesięczny strajk nie wywołał takiego zamieszania, jak ich pikieta" - przyznał K. Bukiel.
Wśród koczujących pielęgniarek byli także lekarze z OZZL. Według K. Bukiela lekarze umówili się z pielęgniarkami, że będą wzajemnie popierać swoje postulaty płacowe i żądanie zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB.
Przedstawicielom OZZL nie podobała się jednak forma protestu pielęgniarek. Zarząd Krajowy OZZL wydał specjalne oświadczenie, w którym odcina się od prób upolityczniania strajków. "Pielęgniarki są skuteczne w wyrywaniu pieniędzy, takich jak ustawa o 203 zł, ale to są tylko działania doraźne - powiedział nam K. Bukiel. - Poza tym ich protest wykorzystuje opozycja. One są lewicowe, a my nie".
Zarówno Platforma Obywatelska, jak i Sojusz Lewicy Demokratycznej skrytykowały rząd za użycie policji do zepchnięcia na chodnik pielęgniarek, blokujących jedną z głównych arterii stolicy. Wśród pikietujących można było spotkać posłów opozycji prześcigających się w wyrażaniu poparcia dla pielęgniarek. Ewa Kopacz z PO wezwała nawet premiera do złożenia dymisji.
Zostaną tu na dłużej
Pielęgniarki najprawdopodobniej zostaną w Warszawie na dłużej. Zdzisław Bujas, wiceprzewodniczący ZK OZZPiP, zapowiedział, że do stolicy przyjadą przedstawiciele 52 organizacji związkowych, aby poprzeć pielęgniarki. Do stolicy miało m.in. dojechać kilkuset związkowców z Sierpnia'80. Według Z. Bujasa, pikieta na ulicy przed kancelarią premiera to nie jedyna forma protestu, której użyją pielęgniarki. "Będą też strajki, ale pielęgniarki dopiero zaczęły proces wchodzenia w spory zbiorowe z dyrekcjami szpitali" - mówi Z. Bujas. Zdaniem K. Bukiela, to raczej wątpliwe. "One tylko wejdą w spory zbiorowe, ale nie będą strajkować" - przekonuje K. Bukiel. Jego zdaniem, należy przekonać rząd nie tylko do podwyżek, ale również do urynkowienia systemu ochrony zdrowia.
K. Bukiel obawia się, iż przedłużanie się protestów osłabi motywację lekarzy. Zapowiedział publikację "czarnych list łamistrajków".
Rząd mówi "nie"
Premier J. Kaczyński nie chce zmian w tegorocznym budżecie, które pozwoliłyby na przyznanie lekarzom dodatkowych podwyżek, nawet - jak mówi - za cenę utraty władzy. Jego zdaniem, trzeba przede wszystkim poczekać na dwa ważne projekty ustaw, które uzdrowią system: o sieci szpitali i o koszyku świadczeń gwarantowanych. 29 czerwca projekt koszyka przedstawi w Sejmie minister zdrowia Zbigniew Religa. Rząd zajmie się koszykiem w lipcu. Projekt ustawy o sieci szpitali już czeka na rozpatrzenie przez rząd. Według Pawła Trzcińskiego, rzecznika ministra zdrowia, są jednak małe szanse na to, że stanie się to jeszcze w czerwcu.
Powrót do normalności?
Rząd obiecuje za to utrzymanie 30-procentowej podwyżki, jak się wyraził premier "na zawsze". Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji ustawy podwyżkowej z 22 lipca 2006 r., dzięki której tegoroczne podwyżki zostaną utrzymane także w 2008 r. Jak jednak zastrzegł Bolesław Piecha, tym razem pieniądze na podwyżki zostaną przekazane świadczeniodawcom w ramach wyceny usług zdrowotnych. "Będzie jeden strumień pieniędzy. Znika wydzielenie środków na podwyżki" - poinformował dziennikarzy wiceminister.
Według Andrzeja Sośnierza, prezesa NFZ, to powrót do normalności. "W kosztach usługi są przecież zawarte koszty pracy" - przekonywał A. Sośnierz. Jego zdaniem, pracodawcą dla lekarzy są dyrektorzy ZOZ-ów i to oni prowadzą politykę płacową. "Trudno, aby robił to za nich minister zdrowia" - uważa A. Sośnierz.
W 2008 r. rząd chce przeznaczyć na świadczenia dodatkowe 5,8 mld zł, dlatego według A. Sośnierza, jest możliwe, że płace będą nadal rosnąć. "Większość środków pójdzie na poprawę wyceny świadczeń, a to pozwoli podnieść wynagrodzenia w ZOZ-ach" - stwierdza A. Sośnierz.
Nakłady na ochronę zdrowia mają do 2009 r. wzrosnąć do 6 proc. PKB.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska