Prof. Witt o COVID-19: oficjalne dane są całkowicie niewiarygodne

DK/PAP
opublikowano: 27-04-2022, 09:57

Bez względu na to, co mówią całkowicie niewiarygodne oficjalne dane, Polacy nadal chorują na COVID-19 - powiedział dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu prof. Michał Witt. Obecnie trudno stwierdzić, na jakiej podstawie można mówić o wygaśnięciu epidemii - dodał.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Odwołano obowiązek zakrywania maseczką ust i nosa w zamkniętych pomieszczeniach.
iStock

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że niebawem zostanie podjęta decyzja o ewentualnej zmianie stanu epidemii w Polsce na stan zagrożenia epidemicznego.

Funkcjonujemy jak “osoba z czarną przepaską na oczach”

Od początku kwietnia zmieniły się zasady testowania na COVID-19. Bezpłatny test na koronawirusa można wykonać u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Zamknięte zostały mobilne punkty pobrań, bezpłatnych testów nie wykonują już także laboratoria i farmaceuci w aptekach.

- Zupełnie nie rozumiem, na jakiej podstawie można mówić o wygaśnięciu epidemii COVID-19, skoro w Polsce wstrzymano finansowanie testów. Kraj, w którym zarzucono robienie testów, nie ma żadnego wglądu w rozwój sytuacji epidemicznej i funkcjonuje jak osoba z czarną przepaską na oczach, która w dodatku stłukła termometr. Do czego mamy się teraz odnosić konkretnie, naukowo? - powiedział PAP prof. dr hab. n. med. Michał Witt.

Dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN podkreślił, że Polacy nadal chorują na COVID-19, "bez względu na to, co mówią całkowicie niewiarygodne oficjalne dane".

- Nie można wykluczyć, że po letnim, wakacyjnym uspokojeniu, możemy obudzić się w samym środku kolejnej fali zakażeń. I znowu okaże się, że straciliśmy czas na stosowne przygotowanie. A w tym czasie w Chinach, z powodu nawrotu COVID-19, znowu izoluje się całe miasta. Naprawdę bezpodstawnie? - powiedział.

Zniesiono nawet podstawowe środki ostrożności

Jak dodał, błędem było zniesienie restrykcji związanych z COVID-19. Miesiąc temu odwołano obowiązek zakrywania maseczką ust i nosa w zamkniętych pomieszczeniach. Maseczki nadal trzeba nosić w budynkach, w których prowadzona jest działalność lecznicza i w aptekach. Zniesiony został także obowiązek kierowania na izolację i kwarantannę z powodu COVID-19.

- Jestem głęboko przekonany, że podstawowe środki ostrożności należało utrzymać. Jeśli nie były przestrzegane, to dowód na nieumiejętność ich egzekwowania, a nie żaden “polski gen nieposłuszeństwa” - powiedział prof. Witt.

- Ostatnio byłem na koncercie, gdzie w prawie w całości wypełnionej sali na ok. 1000 osób, nie więcej niż 20 miało maseczki, w tym ja. Wszyscy siedzieli normalnie ściśnięci, jeden obok drugiego. W przerwie wszyscy na siebie chuchali w foyer, jak gdyby nigdy nic. Nie wiem, jaki argument może stać za taką nonsensowną niechęcią do ograniczenia transmisji wirusa, który wcale nie zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - dodał.

W poniedziałek na stronach rządowych poinformowano, że poprzedniej doby badania potwierdziły 267 zakażeń koronawirusem, żaden chory z COVID-19 nie zmarł. Wykonano 5840 testów w kierunku SARS-CoV-2.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nawet po łagodnym COVID-19 należy sprawdzić kondycję czterech narządów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.