Prof. T. Karski nie przedstawił wyników leczenia skolioz
Prof. Tomasz Karski, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii Dziecięcej i Rehabilitacji AM w Lublinie przysłał do redakcji swój artykuł dotyczący nowego sposobu leczenia rehabilitacyjnego i profilaktyki skolioz idiopatycznych z prośbą o wydrukowanie. Jego zdaniem, praca jest ?odkrywcza i daje szansę na skuteczną profilaktykę skrzywień kręgosłupa". Dotarły do nas niepokojące sygnały, które skłoniły redakcję do skonsultowania tekstu z autorytetami w tej dziedzinie.
Zamiast artykułu zamieszczamy wypowiedź prof. Andrzeja Górskiego, kierownika Kliniki Ortopedii AM w Warszawie, konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu:
W październiku 1998 roku, na prośbę prof. Tomasza Karskiego o możliwość zaprezentowania nowatorskiej, jego zdaniem, teorii powstawania, a w związku z tym nowej metody leczenia skolioz, zorganizowałem w kierowanej przeze mnie klinice spotkanie. Obok prof. Karskiego wzięło w nim udział także kilkudziesięciu ortopedów, w tym ówczesny prezes Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego, kierownicy kilku klinik i ordynatorzy oddziałów.
Obecni na spotkaniu z rezerwą przyjęli nową teorię. W podsumowaniu spotkania zaapelowałem do prof. Karskiego o wstrzymanie się z operacyjnym leczeniem przykurczu odwiedzeniowego prawego stawu biodrowego (co według Profesora jest przyczyną skoliozy), radziłem, aby uzyskał zgodę odpowiedniej komisji etycznej na stosowanie opracowanej przez siebie metody leczenia (odbiegającej od współcześnie uznanych metod takiego leczenia), aby podjął obiektywne badanie stanu mięśni obręczy kończyny dolnej (np. we współpracy z AWF w Warszawie) oraz aby w krótkim czasie przedstawił wyniki leczenia według własnej metody. Profesor obiecał zrealizować moje sugestie.
Coraz większy niepokój mój i wielu kolegów ortopedów budziły coraz liczniejsze przypadki zgłaszania się pacjentów leczonych przez prof. Karskiego w kierowanej przez niego klinice oraz w ramach jego praktyki prywatnej z zaawansowaną skoliozą, wymagającą rozległych operacji kręgosłupa. W tej grupie byli także pacjenci operowani w klinice w Lublinie z powodu przykurczu biodra. Z moich danych wynika, że tylko z 3 ośrodków chirurgii kręgosłupa grupa ta obejmuje 55 pacjentów, w tym także 21 leczonych operacyjnie z powodu przykurczu.
Zaczęła także rosnąć liczba spraw sądowych o odszkodowanie oraz liczba krytycznych artykułów w prasie codziennej na temat braku skuteczności długotrwałego i bardzo uciążliwego dla pacjenta i jego otoczenia leczenia.
Na początku czerwca br. zwróciłem się do prof. Karskiego z prośbą o przedstawienie przed gronem ortopedów w wybranym przez niego terminie wyników leczenia skolizy, tak aby środowisko mogło ocenić skuteczność tej metody. W odpowiedzi otrzymałem list wymieniający miejsca prezentacji założeń teorii profesora. W związku z tym zaprosiłem na 30.06.03 do kierowanej przeze mnie kliniki Profesora oraz wielu kierowników i ordynatorów z całej Polski, apelując do profesora o przedstawienie wyników. Profesor Karski odmówił przyjazdu twierdząc, że wyjeżdża na zjazd naukowy na Węgry.
Jako konsultant krajowy w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu wyczerpałem swoje możliwości nakłaniania Profesora do przedstawienia wyników opracowanej przez niego metody. Profesor jest pracownikiem autonomicznej uczelni i tylko władze dziekańskie i rektorskie mogą wyegzekwować, wydawałoby się elementarny obowiązek każdego klinicysty i naukowca, jakim jest przedstawienie wyników swojej pracy. Wpływ na postawę profesora w tym względzie może mieć także Okręgowa Izba Lekarska.
Mam jednak nadzieję, że nie nakazy, a wreszcie wewnętrzna potrzeba nakłoni prof. T. Karskiego do ujawnienia wyników leczenia skolioz własną metodą. Chyba że te wyniki są złe...
Źródło: Puls Medycyny