Prof. Szumowski: to, co dzieje się dziś wokół ABM, to polityczny spektakl

opublikowano: 25-01-2024, 16:23

W mojej ocenie Radosław Sierpiński wywiązał się ze swego zadania i stworzył jedną z ważniejszych instytucji w systemie. Jeśli politycy mają zastrzeżenia co do jakości pracy prof. Sierpińskiego, niech wskażą na konkretne nieprawidłowości w działaniu Agencji. Tymczasem zarzuty mają raczej charakter ataków personalnych, dotyczą tego, że prof. Sierpiński za szybko zrobił habilitację lub jest za młody – mówi prof. Łukasz Szumowski, w latach 2018-2020 minister zdrowia, dziś kierownik Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca w Narodowym Instytucie Kardiologii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdjęciu prof. Łukasz Szumowski
Na zdjęciu prof. Łukasz Szumowski
Fot. Archiwum

Jaki był cel powołania Agencji Badań Medycznych? Czy z perspektywy czasu broni pan zasadności jej utworzenia?

Zdecydowanie tak: powołanie Agencji Badań Medycznych uważam za dobrą decyzję, a co więcej, jej utworzenie oceniam jako jeden ze swoich sukcesów na stanowisku ministra zdrowia.

Dyskutując o zasadności utworzenia ABM, należałoby sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Polska w ogóle powinna rozwijać obszar badań naukowych, a przede wszystkim niekomercyjnych, prospektywnych i randomizowanych badań klinicznych. To wyniki tych badań są bowiem najbardziej istotne z perspektywy pacjenta, ponieważ na nich opiera się evidence based medicine. Przed powstaniem ABM najbardziej dynamicznie rozwijał się w Polsce obszar badań komercyjnych, czyli finansowanych przez firmy farmaceutyczne. Jednym ze źródeł finansowania projektów badawczych z obszaru nauk medycznych i farmaceutycznych był także program Strategmed Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Było to jednak rozwiązanie obarczone pewnymi ograniczeniami, ponieważ medycyna była tylko jednym z obszarów działalności NCBiR – i to wcale nie najważniejszym. Istniała więc w polskim systemie badawczym istotna luka, którą utworzenie ABM wypełniło.

Pierwszy raz pomysł powołania Agencji przedstawiłem jeszcze jako wiceminister nauki ówczesnemu ministrowi zdrowia Konstantemu Radziwiłłowi. Gdy sam stanąłem za sterami resortu, utworzenie ABM było jednym z moich priorytetów, w czym miałem pełne wsparcie środowiska medycznego i badawczego, które na ten pomysł zareagowało entuzjastycznie. Stworzenie instytucji kompleksowo, systemowo i w sposób profesjonalny wspierającej, jak ma to miejsce w krajach Zachodu, niekomercyjne badania kliniczne, było od lat ważnym postulatem środowiska.

Jak przebiegał proces tworzenia ABM? Czy czerpaliśmy przykład z zagranicznych wzorców?

Powołanie Agencji poprzedziły gruntowne prace analityczne, koncepcyjne i organizacyjne. Oczywiście, czerpaliśmy z doświadczeń państw, gdzie tradycja wspierania badań klinicznych jest silniejsza niż w Polsce, takich jak Wielka Brytania, Niemcy, USA czy Francja. Wzorem dla ABM były takie instytucje, jak choćby amerykański National Institutes of Health (NIH) czy brytyjski Medical Research Council (MRC),który działa od ponad 100 lat. Na moje polecenie prof. Radosław Sierpiński szczegółowo przeanalizował zasady działania zagranicznych odpowiedników ABM, aby wybrać te rozwiązania, które można było z sukcesem wprowadzić w Polsce. W tym celu odbyło się wiele rozmów, spotkań i zagranicznych wizyt. Chciałbym przy tym podkreślić, że stworzenie ABM zostało bardzo pozytywnie przyjęte przez przedstawicieli podobnych instytucji na świecie. Dzięki ABM potężne instytucje i uniwersytety zaczęły Polskę, a konkretnie ABM, poostrzegać jako partnera do współpracy na polu badawczym. Na przykład MD Anderson Cancer Center, czyli największy szpital onkologiczny na świecie, czy Harvard University. Prezydent MD Anderson, prof. George Wilding - przekazał nawet list pochwalny, w którym pogratulował ABM efektów pracy. Również pozytywnie ocenia pracę ABM-u oraz działanie prof. Sierpińskiego Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, uchwałą z kwietnia 2023 roku. Te oceny pokazują, jak środowisko akademickie docenia pracę Agencji i prof. Sierpińskiego.

Czy pańskim zdaniem prace organizacyjne i koncepcyjne wokół utworzenia ABM nie przebiegały zbyt szybko? Czy w efekcie nie ucierpiała na tym jakość prac Agencji?

Prace organizacyjne i koncepcyjne, poprzedzające powstanie ABM, przebiegały rzetelnie, prawidłowo i w sposób przemyślany. Łącznie trwały około półtora roku. To w mojej ocenie czas wystarczający do tego, by ABM mogła rozpocząć działalność. Czas wykorzystany na opracowanie ustawy, dzięki której ABM powstała i zyskała prawne umocowanie, był jedynie jednym z etapów jej utworzenia. Kolejnym krokiem były międzyresortowe uzgodnienia, które pozwoliły wspólnie z Ministerstwem Finansów wypracować budżet i sposób finansowania ABM.

Agencja Badań Medycznych została zbudowana od zera, a mimo to od razu po jej utworzeniu zaczęła prężnie działać: ogłaszano konkursy, wyłaniano beneficjentów i przekazywano granty na realizację projektów badawczych. Widać więc doskonale, że jako instytucja była na tyle organizacyjnie silna, że z sukcesem i racjonalnie wydatkowała zagwarantowany ustawowo budżet.

Chciałbym też zwrócić uwagę na powstanie infrastruktury sieci centrów wsparcia badań klinicznych, zlokalizowanych często w ośrodkach akademickich i instytutach badawczych. Ich celem jest przede wszystkim procesowe i organizacyjne wsparcie badaczy aplikujących o granty i je realizujących. Dzięki temu polscy naukowcy wreszcie pracują w warunkach zbliżonych do tych, w jakich funkcjonują ich koleżanki i koledzy w państwach zachodnich.

Wątpliwości części posłów i ekspertów dotyczą tego, że budżet ABM uszczupla środki, które mogłyby zostać przeznaczone na świadczenia zdrowotne. Co by pan odpowiedział na taki zarzut?

Jest to zarzut całkowicie nieuprawniony. Pieniądze przeznaczone na działalność ABM finansują przecież badania kliniczne, w których pacjenci otrzymują innowacyjne terapie. Dzięki badaniom klinicznym pacjenci często zyskują dostęp do nowoczesnych technologii lekowych, które jeszcze nie zostały zarejestrowane w Polsce ani nie są objęte refundacją. Badaniach finansowane obecnie przez ABM mają objąć ponad 60 tys. pacjentów.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że finansowanie ABM składa się z dwóch części: pieniędzy pochodzących z budżetu oraz odpisu z NFZ w wysokości 0,3 proc. przychodów z tytułu składek na ubezpieczenie zdrowotne. Zdaję sobie sprawę z tego, że proces badawczy może być dla wielu polityków trudny do zrozumienia, ale z pewnych rzeczy powinni zdawać sobie sprawę. Realizacja badań klinicznych zawsze jest kosztowna i długotrwała. Opinii publicznej należy przy tym uświadomić, że nie każdy projekt badawczy kończy się sukcesem rozumianym np. jako wprowadzenie do praktyki klinicznej nowego leku. Wprost przeciwnie, ale nawet jeśli tylko kilka procent wszystkich finansowanych ze środków publicznych badań zakończy się wprowadzeniem rozwiązań korzystnych dla pacjentów i systemu, to jest to zdecydowanie dobra inwestycja. Tak ten proces wygląda w USA, krajach UE czy w Izraelu.

Jak dziś po kilku latach patrzy pan na rolę ABM w systemie? Czy Agencja zapłaci polityczną cenę za kontrowersje, jakie wzbudza?

W mojej ocenie Agencja Badań Medycznych to dziś jedna z ważniejszych instytucji w systemie ochrony zdrowia, a o jej działalności najlepiej świadczą efekty: w ciągu kilku lat liczba niekomercyjnych badań klinicznych prowadzonych w Polsce wzrosła kilkukrotnie z kilkudziesięciu na ponad 150. Przed powstaniem ABM nie istniało żadne instytucjonalne, finansowe czy administracyjne wsparcie dla ośrodków prowadzących badania. Polskich podmiotów leczniczych nie stać na zatrudnianie personelu, który mógłby zająć się wyłącznie profesjonalną obsługą wniosków o granty i koordynacją działalności badawczej, NFZ nie przekazuje na to pieniędzy w ramach kontraktu.

Inwestycja w badania kliniczne da impuls do rozwoju innowacyjnych technologii lekowych, dziś polska branża farmaceutyczna przoduje przede wszystkim w wytwarzaniu leków generycznych.

To, co dzieje się dziś wokół ABM, to moim zdaniem polityczny spektakl. Obserwuję toczącą się dyskusję, ale poza personalnymi atakami na prof. Radosława Sierpińskiego, nie usłyszałem jeszcze żadnego konkretnego zarzutu odnoszącego się do działalności ABM i popartego dowodami. Ewentualna likwidacja Agencji byłaby działaniem wbrew najlepiej pojętemu interesowi pacjentów, środowiska medycznego i Polski. To wybór pomiędzy tym, czy chcemy rozwijać innowacyjną branżę medyczną, czy pozostać jedynie usługodawcą dla innych państw.

Część środowiska badawczego ma duże wątpliwości co do transparentności składania i oceny wniosków o granty. Np. zdaniem prof. Jassema proces ten przebiegał w pośpiechu, nierzetelnie i w takich warunkach, które nie sprzyjały dochowaniu transparentności.

Jeśli istotnie istnieją podstawy do takich zarzutów, proszę wskazać konkurs, który został ogłoszony i przeprowadzony nieprawidłowo. ABM udostępnia przecież do wiadomości publicznej plan konkursów, zanim zostaną one oficjalnie ogłoszone. Wszystkie zainteresowane ośrodki i badacze mogą wnioskować o granty.

Każdy medyk może się zgłosić jako recenzent, ABM weryfikuje recenzentów, z którymi nawiązuje współpracę. Są oni przydzielani do oceny wniosków automatycznie, przez system komputerowy, z grona liczącego kilkaset osób. Proces oceny wniosków odbywa się więc całkowicie poza administracją ABM. Jako minister zdrowia nie uczestniczyłem oczywiście w pracy Agencji, ale z moich informacji wynika, że był to proces całkowicie transparentny. Wnioski są zanonimizowane, recenzent nie zna więc tożsamości wnioskodawcy, choć jeśli wniosek dotyczy unikatowych badań realizowanych przez jeden ośrodek w Polsce, to trudno mówić o całkowitej anonimizacji.

Chciałbym też dodać, że Rada Agencji Badań Medycznych to gremium doradcze i opiniodawcze, jej członkowie nie mieli większego wpływu na bieżące działanie Agencji, a tym bardziej zgodnie z powszechnymi standardami w świecie nauki, nie uczestniczyli w procesie oceny własnych wniosków.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Jassem o ABM: proces selekcji wniosków o granty był niedoskonały, realizacja projektów może być więc zagrożona

Co w pańskiej ocenie przemawiało za wyborem na stanowisko prezesa Radosława Sierpińskiego? Czy spełniał wszystkie wymogi formalne do objęcia tego stanowiska?

Z prezesem Radosławem Sierpińskim współpracowałem wiele lat: był moim rezydentem, doktorantem, a także doradcą w Ministerstwie Zdrowia. Dał się wówczas poznać jako doskonały organizator oraz osoba łatwo nawiązująca współpracę, z sukcesem łącząca doświadczenie medyczne z zarządczym. Przypomnę, że pierwszym prezesem ABM był prof. Piotr Czauderna, który jak większość profesorów, choć miał ogromne doświadczenie i wiedzę, ale też liczne obowiązki kliniczne i badawcze. Nie mógł zatem w pełni poświęcić się tworzeniu Agencji. Po jego rezygnacji stery w Agencji, początkowo jako pełniący obowiązki, przejął prof. Sierpiński, który mógł w pełni poświęcić swój czas i zaangażowanie. Zbudował ABM w zasadzie od zera. Jego powołanie na p.o. prezesa było dla mnie naturalną decyzją, ponieważ już wcześniej towarzyszył mi podczas wizyt studyjnych w zagranicznych odpowiednikach ABM. Co więcej, prof. Sierpiński złożył papiery w otwartym konkursie jako jedyny kandydat i według komisji spełniał wszystkie wymogi formalne określone w ustawie. A przypominam, że na prezesa agencji powołał go już mój następca minister Adam Niedzielski.

W mojej ocenie Radosław Sierpiński wywiązał się ze swego zadania i stworzył jedną z ważniejszych instytucji w systemie. Jeśli politycy mają zastrzeżenia co do jakości pracy prezesa Sierpińskiego, niech wskażą na konkretne nieprawidłowości w działaniu Agencji. Tymczasem zarzuty mają raczej charakter ataków personalnych, koncentrują się na jego wykształceniu i doświadczeniu zawodowym. Po pierwsze habilitację prof. Sierpiński uzyskał na jednym z najbardziej prestiżowych Uniwersytetów Medycznych w Polsce i podważanie jej bez bardzo twardych dowodów dotyczących nierzetelności badawczej to podważenie przez polityków autonomii uczelni. Ponadto moim zdaniem ocenie powinno podlegać to, jak zarządzał ABM. Czy Agencja działała dobrze, czy źle. Być może część tych ataków wynika z tego, że prof. Sierpiński objął stanowisko prezesa jako osoba stosunkowo młoda, a to może się niektórym nie podobać w takim kraju jak Polska, gdzie większość eksponowanych stanowisk jest obsadzona przez ludzi na ostatnich etapach ich kariery zawodowej.

Czy mógłby się pan odnieść do wątpliwości wokół doświadczenia zawodowego pana Sierpińskiego, które było jednym z warunków startu w konkursie na prezesa ABM, a które Radosław Sierpiński zdobył także w firmach pośrednio z panem powiązanych?

Jak już wspomniałem, zanim prof. Sierpiński został powołany na p.o. prezesa, a następnie na stanowisko prezesa przez mojego następcę, współpracowaliśmy ze sobą blisko, od wielu lat. Przez większą część jego zawodowego życia łączyła nas bliska współpraca, więc fakt, że doświadczenie zdobywał w instytucjach bądź firmach, które w jakiś sposób wiążą się ze mną, nie powinien dziwić. Jeszcze raz podkreślę: Radosław Sierpiński spełniał wszelkie wymogi formalne, co potwierdził stosownym zaświadczeniem.

Zarzuty formułowane wobec Radosława Sierpińskiego dotyczą też kwestii jego wykształcenia.

Prof. Sierpiński uzyskał doktorat i habilitację na jednym z najlepszych uniwersytetów medycznych w Polsce. Wśród recenzentów jego prac znajdują się wybitni przedstawiciele środowiska medycznego. Przypomnę, że rektorem Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu jest prof. Piotr Ponikowski, najczęściej cytowany polski naukowiec - nie tylko w obszarze nauk medycznych. Doszło więc do sytuacji, w której politycy, niemający doświadczenia w pracy badawczej, kwestionują bez twardych dowodów autorytet i decyzje wybitnych profesorów. Nie wróży to dobrze polskiej nauce.

Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiada, że Komisja zdecyduje w najbliższym czasie o skierowaniu zawiadomień do prokuratury w sprawie ABM. Czy obawia się pan w związku z tymi zapowiedziami prawnych konsekwencji?

Nie obawiam się. Przewodniczący Bartosz Arłukowicz, jak każdy zatroskany obywatel, ma pełne prawo złożyć takie zawiadomienie do prokuratury, jeśli uważa, że ma ku temu podstawy. Jestem ciekaw, czego będzie ono konkretnie dotyczyło.

Bardzo natomiast liczę na merytoryczną dyskusję o działalności ABM, nie będę jednak brał udziału w politycznych przepychankach. Ponad dwa lata temu zrezygnowałem z polityki i nie zamierzam do niej wracać.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu odnosi się do sprawy Sierpińskiego: informacje podane na Komisji Zdrowia są nieprawdziwe

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.