Prof. Grodzki: w Polsce powinno być 130 szpitali. Nie on pierwszy chce likwidować nierentowne placówki
- W Polsce dziś mamy prawie tysiąc szpitali, ale powinno być około 130 szpitali na 40 milionów mieszkańców - powiedział prof. Tomasz Grodzki jako gość Campusu Polska Przyszłości. Jego słowa wywołały falę komentarzy, ale oburzonym należałoby przypomnieć, że to nie prof. Grodzki jako pierwszy uznał, że pomysłem na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia jest zamknięcie części nierentownych oddziałów i szpitali.
Prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, został zaproszony na organizowany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Campus Polska Przyszłości. Wystąpił jako ekspert w obszarze ochrony zdrowia i skomentował stan systemu opieki zdrowotnej - oraz wskazał zasadne, jego zdaniem, działania naprawcze, powołując się na przykład Danii.
– Ze 132 szpitali mają teraz 16 placówek. Nikt nie stracił pracy. Personel jest zadowolony, a pacjenci plasują medycynę duńską na trzecim miejscu w świecie. Oddzielono służbę zdrowia od polityki. To było trudne, ale konieczne. (...) Według duńskiego przykładu w Polsce powinno być około 130 szpitali na 40 milionów mieszkańców, a jest prawie tysiąc takich placówek "bez ludzi, bez sprzętu“ - powiedział prof. Grodzki, cytowany przez Gazeta.pl.
Prof. Grodzki rozwinął także nieco temat na swoim Twitterze. Przypomniał we wpisie, że polskiej ochronie zdrowia potrzebne są zdecydowane działania i odważne decyzje, szczególnie w obliczu kolejnej fali pandemii i zapowiedzianego na 11 września protestu medyków.
Polskiej ochronie zdrowia potrzebne są zdecydowane i radykalne działania naprawcze. Stoimy przed planowanym na 11.09 strajkiem zdesperowanego personelu medycznego a rządzący najwyraźniej uważają, że wszystko działa dobrze.Takie myślenie to prosta droga do totalnej zapaści systemu
— Tomasz Grodzki (@profGrodzki) August 29, 2021
Politycy ZP: likwidacja szpitali oznaczałoby zwijanie Polski
Jego słowa wzbudziły mnóstwo emocji w środowisku i wśród polityków.
- Marszałek Grodzki chce likwidacji ponad 800 szpitali, mówi o ich "hybrydowym przekształcaniu. To ciągle polityka zwijania Polski, szczególnie powiatowej i dyskryminacja mieszkańców mniejszych miejscowości. Ta totalna opozycja to prawdziwa udręka, nie dla PiS, ale dla Polski - ocenił na swoim TT senator PiS Stanisław Karczewski.
Krytycy opinii prof. Grodzkiego, jak dawny wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, wskazują, że - choć istotnie baza szpitalna jest w Polsce zbyt duża - likwidacja tak wielu szpitali byłaby zbyt radykalna.
Żeby złapać skalę: 130 szpitali to mniej niż w Belgii, Czechach czy Austrii, nie mówiąc o krajach porównywalnej do Polski wielkości.
— Janusz Cieszyński (@jciesz) August 29, 2021
Także niektórzy politycy opozycji przypomnieli prof. Grodzkiemu, że Dania częściowo wycofuje się z ówczesnej polityki zdrowotnej w zakresie szpitalnictwa.
Bilans duńskich superszpitali jest nieoczywisty. Obecny rząd ocenia, że reformy prawicy przyniosły nierówności. Dlatego socjaldemokraci szli do wyborów z hasłem "szpitala w pobliżu" i rozbudowy lokalnej ochrony zdrowia
— Adrian Zandberg (@ZandbergRAZEM) August 29, 2021
Jeśli chcemy brać wzór z Danii, to lepiej z 2021 niż z 2007
Nacisk na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną
Problem w tym, że to nie prof. Tomasz Grodzki jako pierwszy ocenił, że w Polsce szpitali jest zbyt wiele - i że sporą część z nich, szczególnie tych nierentownych, należałoby przekształcić lub zlikwidować. Nie jest to popularny postulat, ale wysuwało go już wielu, także obecne i dawne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia.
Ale wszyscy są zgodni w tym, że szpitali jest w PL za dużo. 130 czy 182 to już detale. Ważne, że nie 600. Prawda?
— Jakub Kosikowski (@kosik_md) August 29, 2021
Screen za @TermediaPL pic.twitter.com/QtkjDzUQfC
Dyskusja o likwidacji części placówek toczy się w środowisku od dawna i koncentruje raczej wokół kryteriów podejmowania decyzji o wygaszeniu danego oddziału bądź szpitala.
szpital szpitalowi nie równy; #IOWISZ obejmuje kryteria, które należy brać pod uwagę przy rozwijaniu, ale i zwijaniu infrastruktury; odpowiedzią na rzeczywiste potrzeby zdrowotne Polaków byłoby usieciowienie na podstawie zakresów (jak)BCU + kryteria geograficzno-demograficzne
— Krzysztof Landa (@KrzysztofLanda) August 29, 2021
Od dawna wielu ekspertów jest zdania, że Polska powinna dostosować się do ogólnoświatowego trendu wzmacniania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej kosztem lecznictwa szpitalnego. Jest bowiem wiele takich schorzeń, procedur diagnostycznych lub terapeutycznych, które dziś realizowane są podczas hospitalizacji, choć z powodzeniem mogłyby być wykonywane w ramach AOS lub hospitalizacji jednodniowych.
Znowu zaczynamy od końca. Jest więcej szpitali, niż w UE, ale najpierw przesuńmy diagnostykę poza szpitale, a hospitalizacje niech będą dla zabiegów, procedur, ciężkich stanów. Powinny powstać centra szybkiej diagnostyki (1-2dni) z opcją hospitalizacji (8-18) bez noclegu.
— Michał Chudzik (@Mi_Chudzik) August 29, 2021
Optymalizacja bazy szpitalnej, czyli wygaszanie nierentownych oddziałów lub placówek, wracała też za obecnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Na pierwszy ogień miały pójść oddziały ginekologiczno-położnicze. Nagradzane finansowo miały być te jednostki, gdzie odbiera się minimum 400 porodów rocznie, co miało zachęcić placówki do konsolidacji i specjalizacji.
– Likwidacja części oddziałów i szpitali to przemilczany skutek wprowadzenia sieci szpitali. W mojej ocenie jest to też wynik innego założenia, że reforma będzie bezkosztowa. Dodajmy do tego, że przeznaczamy na ochronę zdrowia kwoty dalekie od europejskiej średniej i wynik jest prosty: tnie się placówki i oddziały. I bez większych nakładów będzie tak nadal - komentował wówczas dla “Pulsu Medycyny” Jerzy Przystajko, farmaceuta, członek partii Lewica Razem, absolwent Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Ostatnie miesiące to przyspieszenie zapowiadanej reformy szpitalnictwa, którą część środowiska wprost nazywa centralizacją oraz likwidacją szpitali. Z końcem ubiegłego roku minister powołał zespół, który w maju 2021 r. przedstawił szczegółowe założenia koncepcji. Nie spotkały się one z przesadnie ciepłym przyjęciem.
– W mojej ocenie, konsekwencjami planowanych działań będą: likwidacja przez Agencję Rozwoju (!) Szpitali placówek zaliczonych do kategorii D jako tych o najmniej stabilnej sytuacji finansowej (a niestabilność wygenerowała, jak wskazuje TK, administracja rządowa) oraz przejęcie działek, na których zostały wybudowane. Pamiętajmy bowiem, że bardzo często grunty, na których powstały szpitale, należą do bardzo atrakcyjnych. Stąd warto stawiać pytanie, czyje interesy ma właściwie zabezpieczyć planowana przez MZ ustawa: pacjentów czy branży obrotu nieruchomościami, która chętnie przejmie atrakcyjne grunty - mówiła na łamach “Pulsu Medycyny” prof. Irena Lipowicz.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes ZPP Andrzej Płonka o zmianach w szpitalnictwie: Koncepcja MZ to pseudoreforma
Źródło: Puls Medycyny