Prof. Feleszko: „zielona pigułka” może pomóc odwrócić niekorzystny trend narastania alergii
Jak zmiany środowiskowe wpływają na zachorowania na choroby alergiczne? Na to pytanie od wielu lat starają się odpowiedzieć naukowcy z całego świata. Wiadomo już, że m.in. zanieczyszczenie powietrza może nasilać przebieg, a nawet wywoływać np. astmę czy atopowe zapalenie skóry. A czy istnieją czynniki, które mogą działać protekcyjnie i chronić przed zachorowaniem?
— U podłoża chorób alergicznych często leży czynnik genetyczny, ale istnieje też potężny wpływ środowiskowy, m.in. palenie papierosów, niekorzystna dieta. W tym obszarze widzimy cały czas tendencję wzrostową. Istnieją też z pewnością czynniki protekcyjne, ale niestety cały czas jeszcze nie potrafimy ich wykorzystać w praktyce klinicznej. Jednym z nich jest korzystny, zróżnicowany mikrobiom w jelitach czy drogach oddechowych. Mimo że to wiemy, nie umiemy stworzyć i zastosować konkretnych interwencji terapeutycznych, np. podać choremu jednego konkretnego gatunku bakterii albo koktajlu bakteryjnego, który by hamował np. astmę — tłumaczy prof. dr hab. n. med. Wojciech Feleszko z Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
I dodaje, że w tym zakresie są podejmowane próby kliniczne, trwa opracowywanie leków opartych na strukturach bakteryjnych, tzw. lizatów bakteryjnych, co do których istnieje bardzo dużo oczekiwań. Wciąż nie ma jeszcze ostatecznych badań, które potwierdzałyby ich skuteczność w praktyce.
Zainteresowania naukowe specjalisty skupiają się obecnie na tym, w jaki sposób środowisko, w którym wyrasta człowiek, może działać na niego korzystnie w aspekcie chorób alergicznych. Prof. Wojciech Feleszko w ostatnim roku brał udział w badaniu obserwacyjnym ok. tysiąca dzieci amerykańskich, które w pierwszym roku życia były leczone z powodu zapalenia oskrzelików. Jest to choroba dolnych dróg oddechowych, w wyniku której często rozwija się astma. Grupa badanych pochodziła przy tym z różnych grup etnicznych i różnych klas społeczno-ekonomicznych - zaznacza ekspert.
— Okazało się, że dzieci, które przez pierwsze trzy lata życia wyrastały w środowisku, które jest bardzo intensywnie zielone, wokół jest dużo drzew, krzewów, trawy, czyli wszystkie piętra roślinności, mają o wiele mniejsze ryzyko rozwoju astmy oskrzelowej. Nie wiemy jeszcze dlaczego. Są pewne badania europejskie, głównie skandynawskie, np. naukowców z Finlandii, które pokazują, że bliskość natury korzystnie wpływa na mikrobiom — tłumaczy specjalista.
Zaznacza przy tym, że w określeniu „intensywna zieleń” nie chodzi o zieleń typu parkowego, czyli trawnik i parę krzaczków. Badacze mogą obserwować z satelity i bardzo precyzyjnie opisywać gęstość zieleni i ilość chlorofilu, jaka znajduje się w otoczeniu miejsca, w którym dziecko mieszka.
Czy wyniki tych badań mogą przełożyć to na codzienną praktykę kliniczną? Czy lekarze będą mogli rekomendować „zieloną pigułkę” jako czynnik protekcyjny w chorobach alergicznych? Jeżeli tak, to jaka jest optymalna dawka zieleni? I czy styczność z naturą musi trwać nieprzerwanie trzy lata, czy wystarczy np. wybrać się dwa razy w tygodniu na godzinny spacer w intensywnym terenie parkowym?
— Tego wszystkiego jeszcze nie wiemy, ale już mamy pewność, że intensywna zieleń działa korzystnie. Mamy wstępne dane, które są optymistyczne. Oczywiście, kiedy już rozwinie się astma, to dysponujemy świetną farmakoterapią, która pozwala nam kontrolować chorobę. Nie ma porównania z tym, co było np. w latach 70. XX wieku. Chcielibyśmy jednak nie tylko zatrzymać ten niekorzystny trend narastania objawów czy częstości chorób alergicznych, ale też go móc w jakiś sposób odwrócić — podsumowuje prof. Feleszko.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Moniuszko: astma może ukrywać się pod płaszczykiem innych rozpoznań
Źródło: Puls Medycyny