Probiotyk zamiast kremu do twarzy?
Probiotyki mogą przysłużyć się nie tylko naszym jelitom. Japońskie badania wykazały, że te przyjazne dla naszego organizmu, żywe mikroorganizmy mogą mieć też zastosowanie w kosmetyce – donosi Medical News Today.
Naukowcy z jednego z japońskich ośrodków badawczych – Institute of Livestock and Grassland Science (NILGS) działającego w ramach rządowej agencji badań nad rolnictwem – sprawdzili jak powszechnie stosowany w japońskim przemyśle mleczarskim od lat 50. probiotyk wpływa na skórę twarzy. Eksperyment przeprowadzili na 23 młodych kobietach (w wieku 19-21 lat), które przez 4 tygodnie, raz dziennie, spożywały albo zwykły jogurt albo specjalnie sfermentowane mleko. To ostatnie poddano działaniu żywych kultur bakterii Lactococcus lactis ze szczepu H61, należących do grupy probiotyków.
Po takiej miesięcznej „kuracji” u kobiet zbadano poziom nawodnienia skóry, jej elastyczność, poziom melaniny i poziom sebum, które buduje lipidową warstwę ochronną skóry. Okazało się, że u kobiet, które jadły regularnie probiotyk, poprawiła się produkcja sebum, a przez to wzmocniła się naturalna bariera chroniąca twarz przed wiatrem, chłodem i promieniowaniem słonecznym. Nie zauważono natomiast różnic w poziomie nawodnienia cery.
Probiotyki to nic innego jak żywe bakterie lub inne mikroorganizmy, które występują naturalnie w wielu produktach żywnościowych, np. sfermentowanych warzywach takich jak kiszona kapusta. Są też dodawane do produktów żywnościowych, np. do niektórych jogurtów.

Źródło: Medical News Today
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: AR