Pracownicy techniczni w szpitalach chcą trafić do siatki płac

Pracownik techniczny w szpitalu zarabia dwukrotnie mniej niż jego odpowiednik w przemyśle. Dodatków za pracę w czasie pandemii nawet na oddziałach covidowych nie dostał, bo w ocenie MZ “to się nie należało”. Także ustawa o minimalnej płacy w ochronie zdrowia tego personelu nie objęła. Pracownicy techniczni mówią: dość i domagają się objęcia ustawowymi regulacjami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jeżeli resort zdrowia się nie pochyli nad sytuacją zatrudnienia pracowników technicznych w szpitalach, to ci w końcu z nich znikną, a to grozi paraliżem całych placówek - alarmowała posłanka Marcelina Zawisza.
Jeżeli resort zdrowia się nie pochyli nad sytuacją zatrudnienia pracowników technicznych w szpitalach, to ci w końcu z nich znikną, a to grozi paraliżem całych placówek - alarmowała posłanka Marcelina Zawisza.
Fot. Adobe Stock

O sytuacji pracowników technicznych zatrudnionych w lecznicach rozmawiano ponownie w Sejmie 12 czerwca. Tej grupie poświęcono kolejne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Personelu Niemedycznego Ochrony Zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Personel niemedyczny coraz bliżej dodatków za pracę w nocy i w święta. Zmianę popiera OPZZ

Jak wyjaśniała posłanka Marcelina Zawisza (Lewica), obecnie pracowników technicznych nie obejmuje ustawa o minimalnych zarobkach w ochronie zdrowia, ponieważ ci nie wykonują zawodu pozostającego w ścisłym związku z udzielaniem świadczeń pacjentom. – Jest to grupa nieszanowana i niedoceniana finansowo. Jej zarobki coraz bardziej odbiegają od warunków rynkowych – mówił Sebastian Kolemba, założyciel Ogólnopolskiej Inicjatywy Techniczni w Szpitalu.

Pracownicy techniczni są w każdym szpitalu. To m.in. konserwatorzy, hydraulicy, ślusarze, informatycy, technicy czy aparatury medycznej.

Jak przekazał Kolemba, w 2017 r. zarobki w tej grupie wynosiły nieco ponad 2 tys. zł na rękę, taki pracownik w przemyśle zarabiał zaś ok. 3 tys. zł. – W styczniu 2022 r. ta różnica zwiększyła się prawie dwukrotnie. I tak techniczni w szpitalach zarabiali ok. 3 tys., a w przemyśle ok. 5 tys. zł. Obecnie płace w szpitalu tego personelu sięgają ok. 3,6 tys. zł. W przemyśle pracownik techniczny zarabia ok. 5,5 tys., ale już ten, który jest konkretnym specjalistą, 6-7 tys. zł – wyliczał.

Przedstawiciele personelu technicznego uczestniczący w posiedzeniu zwracali uwagę, że pracując w szpitalu są narażeni na zakażenie tak samo jak medycy, ponieważ przebywają na oddziałach chorych, w czasie pandemii trafiały w ich ręce sprzęty z oddziałów covidowych lub pracowali sami na nich. Jednak z tego tytułu nie otrzymują żadnego dodatków finansowych. - Mimo interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich nie uzyskaliśmy żadnych dodatkowych profitów z tego tytułu, bo minister zdrowia uznał, że te się nam nie należą - komentował Kolemba.

Techniczni: inflacja sprawia, że nie mamy za co żyć

W ocenie tego środowiska, ta sytuacja musi się w końcu zmienić. Przedstawiciele tej grupy zawodowej chcą inicjatywy ustawodawczej, która doprowadzi, że zostaną co najmniej dopisani do siatki płac. – Tylko w ten sposób uda się wymusić podnoszenie naszych płac zgodnie z tym, jak zmienia się wysokość przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Dziś inflacja sprawia, że przestajemy mieć za co żyć – mówił Kolemba.

Dodał: - Jestem dziś tu sam, bo bilet z Krakowa do Warszawy i z powrotem kosztuje ponad 300 zł, a to 10 proc. pensji pracownika technicznego. Kwestia wynagrodzenia jest dla nas najważniejsza, ale ważne są też warunki pracy.

Jak wyliczał, personel techniczny potrzebuje do pracy dobrego, bezpiecznego sprzętu, ubrań roboczych dostosowanych do potrzeb pracowników, płacy za nadgodziny czy chociażby zapewnienia wody mineralnej zgodnie z Kodeksem pracy. Ze wszystkim dziś jest problem.

Przedstawiciele Polskiej Federacji Związków Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej z kolei mówili, że poza uwzględnieniem w siatce płac, oczekują też docenienia i stosownego zaszeregowania tych pracowników technicznych, którzy są w swojej dziedzinie specjalistami, legitymują się stosownymi uprawnieniami. Chodzi np. o personel posiadający certyfikaty uprawniające do serwisowania określonego sprzętu.

MZ nie chce odbierać autonomii dyrektorom

Posłanka Marcelina Zawisza (Lewica) pytała przedstawicieli resortu zdrowia, dlaczego MZ nie chce iść w kierunku norm zatrudnienia dla personelu technicznego czy objęcia go siatką płac.

Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, odpowiadając wskazał, że ma świadomość, że szpital bez ekipy technicznej byłby martwy. – Przez lata zarobki w ochronie zdrowia stały dalece za tym, jak to wyglądało w innych sektorach. Po latach udało się to zmienić, zaczynając od pielęgniarek. Faktycznie zmiany objęły jedynie personel medyczny i tak było do zeszłego roku. Od roku nie mówimy o pieniądzach na konkretne grupy zawodowe, a ogólnych kosztach funkcjonowania szpitala, uwzględniając wszystkich pracowników. To oznacza, że dyrektor nie może powiedzieć, że ma pieniądze na jedną grupę pracowników, a na inną nie. To on decyduje o wynagrodzeniach swoich pracowników, minister zdrowia nie może w to ingerować. Zamiast odbierać autonomię dyrektorom, należy walczyć o to, by kontrakty dla szpitali były wyższe – wskazał i zaznaczył, że obawia się, że jeżeli teraz MZ skręciłoby w kierunku centralnego ustalania minimalnych płac dla wszystkich pracowników, także personelu technicznego, to w praktyce minimalne płace stałyby się faktycznymi dla większości z tych osób. Co nadal nie byłoby satysfakcjonujące dla rzeszy pracowników.

Dodał, że znacząca część zarzutów, jakich był adresatem jako przedstawiciel resortu zdrowia, faktycznie powinna trafić gdzie indziej. – Państwo mówią, że mają nieodpowiedni sprzęt, złe ubrania ochronne czy ograniczony dostęp do wody. To należy zgłosić do inspekcji prac. Tego, mam nadzieję, nigdy nie będzie regulował minister zdrowia – komentował.

Posłanka Zawisza w odpowiedzi na tę opinię zaznaczyła, że jeżeli resort zdrowia się nie pochyli nad sytuacją zatrudnienia pracowników technicznych w szpitalach, to ci w końcu z nich znikną, a to grozi paraliżem całych placówek.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ministerstwo Zdrowia milczy w sprawie sekretarek medycznych już 5 lat

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.