Porodówki w Polsce: jak znaleźć złoty środek między dostępnością a rentownością?

opublikowano: 13-01-2023, 10:38

Trzeba znaleźć takie rozwiązanie, aby nie było geograficzne wykluczonych pod tym kątem obszarów, ale nieuzasadnione jest utrzymywanie dwóch oddziałów ginekologiczno-położniczych w odległości 15 km od siebie, jeśli każdy realizuje 150-200 porodów rocznie - mówi dyrektor Dzięgielewski z MZ. Lewica argumentuje jednak, że wygaszanie porodówek odbywa się przypadkowo i bez głębszej refleksji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W 2015 r. oddziałów ginekologiczno-położniczych było w Polsce 424. W kolejnych latach liczba ta spadała, by w 2022 r. osiągnąć 364.
W 2015 r. oddziałów ginekologiczno-położniczych było w Polsce 424. W kolejnych latach liczba ta spadała, by w 2022 r. osiągnąć 364.
Fot. Pexels

12 stycznia odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia poświęcone informacji na temat dostępności i liczby oddziałów pediatrycznych oraz ginekologiczno-położniczych w powiatach na przestrzeni lat 2015-2023. Stronę rządową reprezentował wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

MZ: oddziałów ginekologiczno-położniczych powinno być mniej

W obszarze ginekologii i położnictwa od lat ścierają się dwa problemy. Z jednej strony pacjentki oraz eksperci wskazują na luki w dostępie: szczególnie do poradni poza większymi miastami. Dobitnie potwierdziły to wyniki kontroli NIK z 2018 r. Z drugiej strony ci sami eksperci zauważają, że oddziały ginekologiczno-położnicze realizujące rocznie 150-200 porodów nie tylko nie bilansują się finansowo, ale też nie zapewniają pacjentkom wystarczającej jakości i bezpieczeństwa świadczeń.

– Trzeba znaleźć takie rozwiązanie, aby nie było geograficzne wykluczonych pod tym kątem obszarów, ale nieuzasadnione jest utrzymywanie dwóch oddziałów ginekologiczno-położniczych w odległości 15 km od siebie, jeśli każdy realizuje 150-200 porodów rocznie. Nawet sami dyrektorzy lokalnych oddziałów NFZ podpowiadali rozwiązania konsolidacji takich oddziałów, mając na uwadze interes zarządzających, systemu i pacjentów. Oczywiście należy mieć na uwadze kwestie odległości, jaką pacjentka będzie musiała pokonać do najbliższego oddziału oraz transportu. Racjonalne jest więc, aby tych oddziałów nie było tyle, ile jest w tej chwili. Na mapie Polski nadal można wskazać pewną liczbę małych oddziałów. Jedyna rzecz, nad którą należy się zastanowić, to właśnie regiony wykluczone geograficznie. W przypadku dynamicznej akcji porodowej, jeśli czas dojazdu do placówki jest długi, pacjentka może po prostu nie zdążyć. W tej chwili ginekolodzy sprzeciwiają się temu, by położne samodzielnie odbierały porody, ale dopuszczony jest produkt “poród domowy”, który przyjmuje położna z lekarzem “na zapleczu” - tłumaczył Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w MZ.

W 2015 r. oddziałów ginekologiczno-położniczych było w Polsce 424. W kolejnych latach liczba ta spadała, by w 2022 r. osiągnąć 364. Są takie województwa - np. podlaskie - gdzie w latach 2015-2023 liczba oddziałów nie uległa zmianie, są jednak też takie, gdzie znacząco spadła. To np. województwo dolnośląskie, gdzie były 33 oddziały, a obecnie działa 25.

– To właśnie obrazuje trend, o którym mówiłem. Województwo podlaskie to region rozległy, z dużymi odległościami pomiędzy miejscowościami, gdzie mogłoby dojść do wykluczenia geograficznego, stąd tam polityka wobec oddziałów ginekologiczno-położniczych była inna niż np. w woj. dolnośląskim, gdzie odległości pomiędzy szpitalami są małe - dodał dyrektor Dzięgielewski.

Lewica: porodówki likwidowane “na ślepo”

W dyskusji wybrzmiał również wątek cięć cesarskich “na życzenie”. O problemie nadmiernej medykalizacji porodu mówi się od lat. Polska jest jednym z państw, gdzie odsetek ciąż rozwiązanych na drodze cesarskiego cięcia pozostaje wysoki - mimo że nie jest to procedura obojętna dla matki i płodu. W tym kontekście Marcelina Zawisza zauważyła, że choć potrzebna jest akcja edukująca przyszłe matki co do ewentualnych konsekwencji zdrowotnych cesarskiego cięcia, to jednak ważniejsze jest, by najpierw poprawić jakość opieki położniczej. Jej zdaniem niska jakość świadczeń w tym obszarze to główny powód, dla którego tak wiele Polek obawia się naturalnego porodu i wybiera cesarskie cięcie.

– To, co miało odbywać się pod sztandarem dbałości o jakość i umiejętności personelu medycznego oddziałów ginekologiczno-położniczych, w rzeczywistości odbywa się bez namysłu nad tym, jak zastąpić oddziały znikające z mapy Polski. Tego nadal nie ma. (...) Jest wiara, że rynek sam wszystko wyreguluje, a 40-50 km to nie jest daleko, bo sobie pacjentki dojadą. To byłoby do rozważenia, jeśli odległość wynosiłaby 15 km. Ale mowa tu o obszarach już wcześniej zaniedbanych, gdzie dziś dodatkowo polskie państwo wskazuje kobietom, że nie warto mieć dzieci, skoro uniemożliwia im poród i leczenie dziecka na oddziale pediatrycznym tam, gdzie się mieszka. Porodówki znikają znacznie szybciej niż spada liczba porodów - zauważyła Marcelina Zawisza, posłanka Lewicy.

Jej zdaniem brakuje też planu poprawy jakości funkcjonowania większych oddziałów położniczych, które miałyby przejąć pacjentki z mniejszych, zamykanych oddziałów - a których, jak podkreśliła Zawisza, nie wyposażono w większą ilość sprzętu, nie zabezpieczono też personelu i infrastruktury koniecznej do obsługi większej liczby kobiet.

– Brakuje jasnych standardów, jakie oddziały i gdzie zlokalizowane powinny funkcjonować. W przestrzeni publicznej od kilku lat krąży liczba 400 porodów rocznie jako kryterium działania oddziału ginekologiczno-położniczego, który i tak nie jest przestrzegany. Trzeba zachęcać samorządy, aby to wykonywały tam, gdzie jest to uzasadnione. Wydaje się konieczny przegląd map potrzeb zdrowotnych, które są moim zdaniem nieaktualne, widać to choćby po wskaźnikach demograficznych - skonstatował Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Sieroszewski: w Polsce wciąż w sposób dramatyczny spada liczba porodów

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.