Pompy wirowe zamiast sztucznych komór serca już także u dzieci
Pompy wirowe zamiast sztucznych komór serca już także u dzieci
Zespół kardiochirurgów dziecięcych pod kierownictwem prof. Janusza Skalskiego jako pierwszy w Polsce i jeden z nielicznych na świecie podjął się wszczepienia długoterminowej pompy wirowej u dzieci ważących mniej niż 40 kg. To osiągnięcie zostało wyróżnione przez jurorów konkursu Złoty Skalpel 2016.
Latem 2016 roku do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie trafiło dwoje dzieci w wieku 13 i 11 lat z powodu ciężkiej niewydolności krążenia. Jej przyczyną okazało się ostre i o dramatycznym przebiegu zapalenie mięśnia sercowego. „Stan dzieci był naprawdę bardzo ciężki. Oboje byli po wielokrotnych reanimacjach, wymagali intensywnego działania ożywiającego, by w ogóle utrzymać ich przy życiu. Ich serca po prostu przestały pracować” — mówi prof. dr hab. n. med. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej krakowskiego szpitala.
Odważna decyzja wszczepienia pompy wirowej dziecku
Dotychczas pacjent w takim stanie był podłączany do sztucznej komory serca, dzięki której mógł czekać na przeszczep lub na zregenerowanie się mięśnia sercowego. To jednak oznacza, że pacjent musi być nieustannie na oddziale, podłączony do wielkiej aparatury. „Dla starszej osoby przebywanie w szpitalu, gdzie czyta sobie książki, ogląda telewizję, nie jest tak uciążliwe jak dla rozwijającego się dziecka” — podkreśla kardiochirurg.
Specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie zdecydowali się wszczepić dwójce dzieci długoterminowe pompy wirowe wspomagające serce, które dotychczas stosowano wyłącznie u dorosłych.
„Przez koniuszek, czyli część lewej komory serca wprowadza się specjalny metalowy stożek, który pobiera krew. Przeprowadza ją do dalszej części mechanizmu, przypominającej ślimaka. Ten element nadaje biegu krwi i specjalnym drenem przeprowadza wokół serca. Na końcu wprowadza krew do aorty. Tak wspomagane serce działa jak zdrowe” — tłumaczy dr hab. med. Tomasz Mroczek, który operował.
Wyjątkowość operacji polega na tym, że dzieci, którym zdecydowano się wszczepić pompy, ważyły wtedy 33 kg i 37 kg — najmniej spośród pacjentów poddawanych takiej operacji w kraju. Były też jednymi z najmniej ważących chorych, którym wszczepiono takie urządzenie w Europie. Chirurdzy rzadko kiedy decydują się bowiem na tego typu zabieg u pacjentów ważących poniżej 40 kg. „Przekroczyliśmy kolejną barierę” — cieszył się kierownik kliniki.
Zalety wszczepienia pompy wirowej
Na czym polega problem? „Dotychczas świat nie nastawiał się na wszczepianie pomp wirowych u dzieci, nie myślano o miniaturyzacji urządzeń. Większy sprzęt łatwiej jest wyprodukować i doprowadzić go do takiego stanu, żeby działał idealnie, był bezpieczny i bezawaryjny. To, co musi zostać zmniejszone, wymaga o wiele więcej precyzji i okazuje się, że jest także o wiele droższe. Ale firmy już pracują nad tym” — wyjaśnia prof. Skalski.
Podstawową zaletą wszczepienia pompy wirowej jest to, że dziecko może niemal w pełni lub w znacznie większym zakresie korzystać z życia niż przy zastosowaniu dotychczas używanych wspomagań krążenia. Sztuczne komory serca przy wielu korzyściach — takich jak ratowanie życia, możliwość utrzymania przy życiu przez wiele miesięcy w oczekiwaniu na przeszczep — mają jedną ujemną stronę: trzeba być cały czas w szpitalu. To bowiem całkiem pokaźnej wielkości sprzęt, którego nie da się wyprowadzić poza szpital. „Proszę mi pokazać dziecko, które będzie szczęśliwe mogąc poruszać się tylko po szpitalnym korytarzu, „ciągnąc” za sobą absolutnie wszędzie, gdzie idzie wielką maszynę” — mówi kardiochirurg.
Pompa wirowa mieści się w niewielkim plecaczku, w którym jest zasilanie w postaci akumulatorów, wymagających jedynie co jakiś czas doładowania, połaczonych przewodem z wszczepioną do serca pompą. Pewnym ograniczeniem jest fakt, że nie można się kąpać w wannie, można korzystać tylko z prysznica.
„Nie trzeba jednak zostawać w szpitalu, być przykutym do łóżka, właściwie można funkcjonować w miarę normalnie i to nie tylko w domu. „Nasze” dzieci chodzą do szkoły, a nawet jeżdżą na rowerze. Patryk wynegocjował z nami także jeżdżenie na deskorolce” — śmieje się profesor.
Pompa wirowa daje szansę na regenerację serca
Wszczepiona pompa wirowa daje pacjentowi z krańcową niewydolnością serca szansę na utrzymanie przy życiu przez kilka lat. „Zakładamy, że nawet około 4-5 lat. Przez taki czas może wiele się zdarzyć: może powrócić funkcja własnego serca lub dokona się jakiś kolejny postęp w medycynie, który pozwoli myśleć o innym rozwiązaniu — mówi specjalista. — Może to zbyt daleko idący optymizm, ale w obydwu przypadkach mieliśmy do czynienia z ostrą postacią wirusowego zapalenia mięśnia sercowego, a to jest choroba, która może mieć korzystne odległe rokowanie i możliwa jest regeneracja serca. W tych przypadkach przebieg choroby był krótki, gwałtowny, a działanie z naszej strony relatywnie szybkie. Daje to podstawy do pozytywnego myślenia. Jednak sprawdzić, czy to się uda, będziemy mogli najwcześniej po 6 miesiącach obserwacji, a być może nawet po roku. Byłoby wspaniale, gdyby się udało” — mówi kardiochirurg.
A jeśli nie? „Technologia medyczna bardzo dynamicznie się rozwija. Cały czas pojawiają się nowe możliwości i to nie tylko dotyczące oprzyrządowania, ale i środków farmakologicznych. Może się okazać, że za dwa, trzy lata będziemy dysponowali czymś doskonalszym, co pomoże w odłączeniu pacjenta od takiego wspomagania. Jest w tym trochę myślenia życzeniowego, ale to ma sens. A w ostateczności mamy czas na to, by podjąć decyzję o przeszczepie” — ocenia prof. Skalski.
Trudnością w przypadku przeszczepów serca jest w Polsce brak dawców. „Na ten problem składa się i mentalność naszego społeczeństwa, i system organizacji pobierania narządów oraz zgłaszania potencjalnych dawców do przeszczepu. Skoro więc żyjemy w takich realiach i mamy niedobór narządów do przeszczepów, to musimy myśleć o wszystkim, co daje szansę ratowania własnego narządu pacjenta. Jeżeli jest możliwość naprawienia chirurgicznego, to naprawiajmy, jeśli można przedłużyć życie i odsunąć w czasie przeszczep — powinniśmy z tego korzystać” — uważa kardiochirurg.
W oczekiwaniu na miniaturyzację pomp wirowych
Zespół krakowskich kardiochirurgów już myśli o możliwości zastosowania pompy wirowej u jeszcze mniejszych dzieci. „To nasze marzenie. I mam podstawy, by realnie myśleć o tym, że być może niedługo uda nam się wszczepiać pompę wirową u dzieci poniżej 20 kg” — uważa prof. Skalski. Jego zdaniem, taki sposób mechanicznego wspomagania krążenia może stać się nawet bardziej powszechny niż dotychczas stosowane u dzieci sztuczne komory serca.
Kłopot w tym, że wszczepienie długoterminowej pompy wirowej jest ponad trzykrotnie droższe niż dotychczas stosowane metody. Jednak zsumowane koszty wszczepienia sztucznej komory, jej wielokrotne wymiany, pobyt pacjenta na oddziale — znacznie przewyższą koszt jednorazowego zastosowania drogiej pompy wirowej, która daje też niewymierne korzyści w postaci znacznie wyższego komfortu życia.
Zapotrzebowanie na zastosowanie tej metody jest znaczne — mechanicznego wspomagania krążenia wymagają dzieci z kardiomiopatiami i z procesami ostrego stanu zapalnego serca, najczęściej z powodu wirusa Coxsackie. „Dla 3,5-letniej dziewczynki, która jest na oddziale, to, czym dysponuje współczesny świat, wciąż jeszcze się nie nadaje. Ona nie utrzyma tak dużego elementu, który musielibyśmy wszczepić jej do klatki piersiowej. Dlatego czekamy na coś nowego i wierzę, że to wkrótce nastąpi” — mówi prof. Skalski.
Zespół kardiochirurgów dziecięcych pod kierownictwem prof. Janusza Skalskiego jako pierwszy w Polsce i jeden z nielicznych na świecie podjął się wszczepienia długoterminowej pompy wirowej u dzieci ważących mniej niż 40 kg. To osiągnięcie zostało wyróżnione przez jurorów konkursu Złoty Skalpel 2016.
Latem 2016 roku do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie trafiło dwoje dzieci w wieku 13 i 11 lat z powodu ciężkiej niewydolności krążenia. Jej przyczyną okazało się ostre i o dramatycznym przebiegu zapalenie mięśnia sercowego. „Stan dzieci był naprawdę bardzo ciężki. Oboje byli po wielokrotnych reanimacjach, wymagali intensywnego działania ożywiającego, by w ogóle utrzymać ich przy życiu. Ich serca po prostu przestały pracować” — mówi prof. dr hab. n. med. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej krakowskiego szpitala.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach




