Polska musi wyjść z rejestrowego dołka
Specjaliści szacują, że w Polsce funkcjonuje ponad 100 rejestrów ochrony zdrowia, z których około 70 można uznać za rejestry medyczne. Niestety, brak koordynacji w ich powstawaniu oraz ustanowionych relacji między nimi sprawia, że zawarte w nich dane epidemiologiczne mają bardzo małą wartość.
Jakie dane gromadzimy?
„Konieczna jest synergia działań i optymalizacja wydatków publicznych. Aby całościowo realizować strategię profilaktyki raka szyjki macicy, potrzebne są sprawnie działające bazy danych” — podkreślał Jacek Grabowski, kanclerz Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, podczas jesiennego spotkania grupy eksperckiej „Rejestry”. Jej członkowie zgodnie przyznali, że wciąż brakuje skutecznego monitorowania dalszych losów kobiet objętych skriningiem cytologicznym w ramach populacyjnego programu profilaktyki raka szyjki macicy. Ponadto dwa istniejące rejestry: SIMP (system informatyczny monitorowania profilaktyki) oraz KRN (Krajowy Rejestr Nowotworów) nie są kompatybilne, co utrudnia zarządzanie danymi. Dlaczego tak się dzieje? Otóż system SIMP pierwotnie powstał po to, aby rejestrować świadczenia, za które powinien zapłacić NFZ. Teraz okazuje się jednak, że gdyby odpowiednio połączyć go z Krajowym Rejestrem Nowotworów, stanowiłby doskonałe źródło danych epidemiologicznych, dzięki którym możliwe stanie się wytyczenie właściwych kierunków profilaktyki i leczenia raka szyjki macicy.
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 17 (238).
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska