Pokaż mi swoje auto...

Monika Wysocka
opublikowano: 09-11-2005, 00:00

Gdy samochód ma być narzędziem pracy, decydujący jest aspekt ekonomiczny oraz wielkość pojazdu. Pod tym względem bezkonkurencyjne są nadwozia typu kombi z silnikami diesla. Dla części lekarzy auto stanowi jednak cel sam w sobie - jest wyznacznikiem pozycji zawodowej, prestiżu. Wtedy powinno być luksusowe lub przynajmniej inne niż wszystkie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dla prof. Jana Lubińskiego, szefa Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych PAM, który jeździ toyotą cariną E z 1996 r., najważniejszą zaletą tego auta jest fakt, że się nie psuje. Podobnie podchodzi do sprawy prof. Andrzej Bochenek, szef I Kliniki Kardiochirurgii ląskiej Akademii Medycznej, który od 10 lat jeździ samochodami toyoty (od dwóch lat toyotą avensis). Jego zdaniem, zaletą tej marki jest także doskonały serwis.
Do grona fanów toyoty należy dopisać również prof. Zbigniewa Gacionga, kierownika Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Akademii Medycznej w Warszawie. "Swoją 5-letnią toyotą avensis (151 tys. km na liczniku) zamierzam pojeździć jeszcze jakieś 3 lata. W zupełności mi wystarcza i zaspokaja moje wymagania dotyczące komfortu jazdy" - mówi prof. Z. Gaciong.

Z powodu dzieci, złodziei oraz serwisu

O wyborze marki samochodu często decyduje samo życie. Prof. Tomasz Siminiak, kierownik Oddziału Kardiologii Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, jeździ amerykańskim vanem (8-letni ford windstar), bo to jedno z nielicznych aut, które oprócz niego i żony pomieści czwórkę dzieci i psa.
Inny powód zakupu czterech kółek podaje prof. Wiesław Jędrzejczak, transplantolog z Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Warszawie. Uważa, iż jego peugeot 406 nie dość, że jest duży i elegancki, to jeszcze niezawodny i rzadko kradziony. Praktyczne względy przesądziły też o wyborze marki auta przez doktora Pawła Grzesiowskiego z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Jego skoda octavia (1,9 TDI, kombi), kupiona na korzystnych warunkach, miała najlepszą relację ceny do jakości. "To prawie volkswagen, a za mniejsze pieniądze" - argumentuje P. Grzesiowski. I dodaje, że nie bez znaczenia jest także dobry i niezbyt drogi serwis. No i fakt, że nie jest to ulubiona marka złodziei (odpukać!).

Najlepsze samochody dla VIP-a

Seaty ibiza oraz toyoty corolle wydają się ulubieńcami kobiet. "Tak, jeżdżę seatem ibizą - jego nowa wersja jest ładna i stosunkowo niedroga. Moje auto ma kolor czerwony i wygląda sympatycznie, przy tym jest wyposażone w ABS i klimatyzację oraz wszystkie inne drobne udogodnienia automatyczne" - opowiada prof. Grażyna Rydzewska z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii MSWiA w Warszawie.
Lekarze mężczyźni z tego szpitala także lubią toyoty, ale równie często jeżdżą hondami. Popularny jest też ford focus.
Fordem focusem jeździ także np. prof. Maria Respondek-Liberska z Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Przyznaje, że kupiła go, "bo jest ładny, wygodny i mało pali".
Mariusz Łapiński, w czasie, kiedy kierował resortem zdrowia, prywatnie jeździł samochodem terenowym daewoo musso van 2.9 D z 1999 r. Jako poseł (obecnie były) wykazał w swoim oświadczeniu majątkowym własność dwóch samochodów: peugeota 307 z 2003 r. i volvo S60 z 2002 r.
Szwedzkie Volvo (model V70 z 2002 r.) w życiu prywatnym wybrała także (współwłasność z mężem) była posłanka i wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia Maria Gajecka-Bożek. Była szefowa tej komisji Barbara Błońska-Fajfrowska jest właścicielką (również wraz z mężem) dwóch samochodów marki renault megane (z 1996 r. i 2000 r.)
Od lat wierny jednej marce samochodu - Hondzie - jest były senator i były kandydat na prezydenta RP prof. Zbigniew Religa. Sam jeździ obecnie hondą accord 1.8 z 1999 r., a jego żona - hondą civic 1.3 z 2002 r. (wcześniej concerto z 1992 r.).

Spełnione marzenia o czterech kółkach

Ale są i tacy przedstawiciele branży medycznej, którzy wybierając swoje auta, nie patrzą ani na luksusy, ani na aspekty praktyczne - choć to wcale nie musi się wykluczać. Chcą jeździć autami innymi niż wszyscy. Profesor Jerzy Limon, kierownik Katedry i Zakładu Biologii i Genetyki AMG w Gdańsku, z dumą przedstawił nam swojego mercedesa 200 D z 1980 r. (kolor zielony, przebieg 322 tys. km). "Nie zamienię go na żaden inny! Jest wygodny, pakowny i ma klasyczną sylwetkę prawdziwego samochodu" - twierdzi J. Limon.
A prof. Andrzej Tykarski z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego, Chorób Naczyń i Chorób Wewnętrznych AM w Poznaniu, który jeździ accurą (amerykańską wersją hondy legend) mówi wprost: "lubię mieć samochód, jakiego inni nie mają".








Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.