Płeć brzydka chce wypięknieć

  • Alina Treptow
opublikowano: 20-09-2012, 11:39

Czasy, gdy mężczyźni używali mydła i tylko mydła, odchodzą do historii. To dobra wiadomość dla przemysłu kosmetycznego, który męską pogoń za pięknem zaczyna widzieć w wynikach sprzedaży.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

— Kosmetyki dla panów to najdynamiczniej rosnący segment, co widzimy również w wynikach sprzedaży naszych produktów — mówi Henryk Orfinger, prezes i właściciel Dr Ireny Eris, producenta kosmetyków.

Coraz więcej mężczyzn nie uważa już wizyty u kosmetyczki za niemęskie (fot. G. Kawecki)
Coraz więcej mężczyzn nie uważa już wizyty u kosmetyczki za niemęskie (fot. G. Kawecki)
None
None

Z wyników sprzedaży w tym segmencie zadowolona jest również sopocka Ziaja (dokładnych wyników nie podaje), która z myślą o panach wprowadziła na rynek markę Yego.

— Dwa nowe produkty wprowadzone rok temu zostały dobrze przyjęte przez klientów. W tym roku planujemy wprowadzić kolejne dwa: balsam i antyperspirant i podejrzewam, że to nie będzie koniec — zapowiada Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu w firmie kosmetycznej Ziaja.

Zagraniczna konkurencja

Zwraca uwagę, że mężczyźni nie kończą już zakupów na preparatach do golenia — kupują kremy nawilżające, przeciwzmarszczkowe czy żele do higieny intymnej — choć te nadal odpowiadają za ponad połowę rynku. Dzięki temu pozycję lidera od wielu lat zajmuje Gillette, który w produktach do golenia nie ma sobie równych.

Jeszcze kilka lat temu mógł się pochwalić nawet 90-procentowym udziałem. Później w wyścigu o męskie względy wystartowała Nivea, której udało się uszczknąć rywalowi nieco udziałów.

W związku z tak dużą koncentracją zagranicznych koncernów część polskich przedsiębiorców ostrożnie podchodzi do tego segmentu. Henryk Orfinger zwraca uwagę, że pozostałe segmenty są nawet bardziej interesujące.

— Kosmetyki dla mężczyzn rzeczywiście mogą pochwalić się dużą dynamiką, ale warto zwrócić uwagę, że baza nie była bardzo wysoka — uważa Henryk Orfinger.

Mimo że Dr Irena Eris próbuje sił w segmencie produktów dla panów, nadal największe ambicje wiąże z szeroko pojętym rynkiem kosmetyków pielęgnacyjnych. W tym samym kierunku patrzy konkurencyjna spółka V. Laboratories. Na jej celowniku jest też rynek produktów dla dzieci, który jako jedyny jest na minusie. Kosmetyczny kamikadze?

— Rynek jest niedoszacowany i w związku z tym bardziej perspektywiczny, niż pokazują cyfry. Dobra strategia marketingowa i będziemy mogli na nim zdziałać więcej niż w segmencie kosmetyków dla panów — uważa Mariusz Nowakowski.

Cały artykuł znajdziesz w czwartkowym "Pulsie Biznesu" lub >>tutaj

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.