Kryzys szefa w średnim wieku
Nic go nie cieszy, nie interesuje. Jest coraz mniej kreatywny i swoim brakiem entuzjazmu zaraża podwładnych. Ale i menedżer w średnim wieku swój kryzys może przekuć w sukces.
— Czoło robi się coraz bardziej myślące, a na skroni pojawiają pierwsze oznaki siwizny. Do tego tłuszcz w miejscach, które trudno ukryć, coraz głębsza zadyszka czy problemy z akomodacją wzroku, gdy nie wystarcza już długości rąk, by zobaczyć drobne literki. Nie mówiąc już o spadku testosteronu. Prawa biologii są nieubłagane i w pewnym momencie życia w miejsce trendów wzrostowych pojawiają się oznaki regresu. Jeżeli można mówić o jakimś konkretnym momencie, to należy wskazać okolice 40. roku życia, połowę średniej długości życia mężczyzny z wyższym wykształceniem — tak o objawach kryzysu wieku średniego mówi dr Piotr Pilch z Akademii Koźmińskiego.

W głowie i w pracy
Znakom fizycznym, jeśli ktoś ma taką potrzebę, można zaradzić farbą, ćwiczeniami fizycznymi czy żeń-szeniem. Ale to tylko zewnętrzność. To, co najważniejsze, odbywa się w głębi psychiki. Pojawia się przygnębienie, złość, poczucie osaczenia i samotności.
— To, co do tej pory było jasne i proste, przestaje takim być. Pojawią się pytania o to, co jest naprawdę ważne. Co jeszcze chcę w życiu zrobić i dla kogo? Czy bardziej dla siebie, czy dla innych? — opowiada Piotr Pilch.
Sytuację pogarsza przytłaczająca niektórych coraz większa liczba informacji, jakie trzeba przetwarzać.
— Niektórzy przestają za nimi nadążać lub boją się, że nie nadążą. Nie mówiąc już o wchodzeniu na rynek pracy kolejnych przedstawicieli generacji Y, którzy są sprawni technicznie, językowo i fizycznie, a swoim zachowaniem na każdym kroku udowadniają, że praca nie jest najważniejsza. Starszym zaczyna więc brakować wiary, że wartości związane z pracą są najważniejsze — komentuje Aleksandra Pogorzelska, psycholog i coach ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Na to nakładają się inne wątki — usamodzielnienie się dzieci, problemy ze starzejącymi się rodzicami, kłopoty zdrowotne. Mężczyzna zaczyna odczuwać niezadowolenie ze swego wieku, z pracy. Wątpi w wybory, których dotąd dokonał, i zaczyna rozpamiętywać, czy rzeczywiście osiągnął to, co chciał, o czym marzył.
— Pojawia się nieunikniony niepokój: co dalej? Jeżeli konfrontacja aspiracji ze stanem faktycznym nie wypada zadawalająco, to ten niepokój się pogłębia. A nuda i rutyna codziennej pracy przy przeciążeniu biurokratycznymi obowiązkami to prosta droga ku wypaleniu zawodowemu — zauważa Piotr Pilch.
Trudne pytania
Po 40. roku życia mężczyźni często zadają sobie pytania: czy powinienem zmienić pracę? co powinienem zmienić w sobie? co powinienem robić inaczej niż dotąd? Niektórzy zaczynają odczuwać, że jest im źle, i próbują uciekać od konkretnych sytuacji.
— Dystansują się od otoczenia i codziennych obowiązków, szukają nowości, myślą o zmianie pracy, miejsca zamieszkania — dodaje Aleksandra Pogorzelska.
Zdaniem Piotra Pilcha ci, którzy zajmują najwyższe szczeble w firmowej hierarchii, są w relatywnie łatwym położeniu, bo dla nich wszystko jest jasne. Gorzej z tymi pośrodku, którzy zadają sobie pytania: czy nie spadnę?, czy uda mi się dotrzeć na szczyt?
— A jednocześnie pojawia się mały problem: zaczyna brakować sił. I to nie tylko fizycznej energii, która pozwalała w młodości bawić się, a później pracować po nocach — dodaje specjalista z Akademii Koźmińskiego.
(...)
To także szansa
Co można zrobić w tej średnio średniej sytuacji?
— Po pierwsze: warto sobie zdać sprawę z tego, że kryzysy przechodzą i dyrektorzy, i ministrowie, i zdobywcy nagród literackich. Dotyczy to ludzi bogatych, szczęśliwych w małżeństwie i samotnych, starych i młodych. Pieniądze, inteligencja, władza i powodzenie nie chronią przed kryzysami. Po drugie: tak jak w innych dziedzinach życia warto przekuć kryzys w sukces, zastanowić się jakie informacje zwrotne możemy z niego wykorzystać by następnym razem nie przydarzyła się nam taka sytuacja. Dzięki wykorzystaniu takich — nawet negatywnych— informacji poznajemy nowe rozwiązania dla naszych działań — mówi Aleksandra Pogorzelska.
Według niej, dobrze przeprowadzić analizę swojego życia, ale biorąc pod uwagę tylko osiągnięcia, sukcesy, i zastanowić się nad swoimi mocnymi stronami.
— Gwarantuję, że lista będzie długa i okaże się, że nasze życie wcale nie jest pasmem porażek. Na tej dobrej podstawie możemy skorygować myśli. Kryzys to szansa na rewizję dotychczasowego życia i sposobów postępowania. Każdy kryzys to przystosowanie do następnego etapu życia. Można się do niego dobrze przygotować i twórczo go wykorzystać — twierdzi psycholog i coach.
Cały artykuł znajdziesz w poniedziałkowym dodatku "Kariera&Praca" oraz >>tutaj
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Dorota Czerwińska