Pielęgniarki nie zdążą z listami podopiecznych

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 24-11-2003, 00:00

Białostockie pielęgniarki, zatrudnione na tzw. podkontraktach u lekarzy rodzinnych nie tworzą list podopiecznych, niezbędnych do zawarcia umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na przyszły rok. Wierzą, że razem z wspierającymi ich działania lekarzami uda im się wywalczyć zmianę tego zapisu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W przyszłym roku NFZ ma płacić pielęgniarkom i położnym środowiskowym na podstawie zebranych list podopiecznych. Każda pielęgniarka powinna zebrać 2,5 tys. takich deklaracji, położna - 6 tys. Wymóg NFZ od początku krytykowany był przez podlaskie pielęgniarki. Ich zdaniem, zebranie takiej ilości deklaracji w ciągu kilku miesięcy jest niemożliwe. Zwłaszcza że mogą to robić tylko po godzinach pracy w przychodni. A nie każdy pacjent chce ich wpuścić do domu, wielu nie chce też wypełniać kolejnych deklaracji, nie widzi potrzeby wyboru pielęgniarki.
Cenne podpisy
Pielęgniarki podnoszą także kwestię olbrzymich kosztów, związanych z wydrukowaniem kilku tysięcy deklaracji. Zarządzenie NFZ krytykują też lekarze rodzinni, zatrudniający pielęgniarki i położne.
?Nie widzę najmniejszego sensu zbierania tych oświadczeń - mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny z Białegostoku. - A co będzie, jeśli mój pacjent wybierze sobie pielęgniarkę spoza mojej praktyki? Zlecając zastrzyki, będę musiała jej szukać. Nie widzę też sensu wydawać kilku tysięcy złotych na wydrukowanie oświadczeń".
Dlatego też pielęgniarki z praktyki dr Joanny Zabielskiej-Cieciuch i kilku innych białostockich NZOZ-ów deklaracji nie zbierają.
?Nasza szefowa utrzymuje nas w przekonaniu, że to słuszne - mówi Izabela Bondaruk, pielęgniarka z przychodni przy ul. Gajowej. - Nie mamy ani jednego oświadczenia. Trochę martwi nas fakt, że nasz protest może skończyć się niczym. rodowisko pielęgniarskie nie jest bowiem tak skonsolidowane jak lekarzy rodzinnych i część z nas te deklaracje zbiera, w obawie przed utratą pracy czy kontraktu".
Rośnie konkurencja
Oświadczenia zbierają przede wszystkim te pielęgniarki, które mają bezpośrednie kontrakty z funduszem. Przyznają, że idzie im to bardzo opornie - większość nie zebrała jeszcze nawet połowy wymaganej liczby. Ale i tak ich działania niepokoją te siostry, które nie mają jeszcze żadnego oświadczenia.
?Konkurencja jest duża i liczymy się z tym, że jak nasz protest nie odniesie skutku, to zebranie potem wymaganej liczby deklaracji w bardzo krótkim czasie będzie niemożliwe" - mówi Grażyna Matulanis, pielęgniarka z NZOZ-u przy ul. Popiełuszki w Białymstoku.
Centrala Narodowego Funduszu Zdrowia nie wyklucza przedłużenia czasu na składanie list podopiecznych od pielęgniarek do 30 września 2004 roku. ?Taki postulat środowiska pielęgniarskiego będzie wzięty pod uwagę na najbliższym posiedzeniu Zarządu NFZ" - mówi Aneta Styrnik, rzecznik NFZ. ?Dopóki nie będzie stosownej uchwały Zarządu NFZ, wszystkie pielęgniarki obowiązuje dołączenie listy podopiecznych do składanej oferty na przyszły rok - mówi Beata Truskolawska z Wydziału Komunikacji Społecznej podlaskiego oddziału NFZ. - Listy te mogą być jednak weryfikowane aż do momentu podpisania kontraktów. Posiadanie deklaracji jest obecnie warunkiem koniecznym do zawarcia umowy z NFZ".
Zła idea
Tymczasem nawet zapowiedzi ewentualnego przedłużenia terminu dostarczenia deklaracji nie satysfakcjonują środowiska medycznego. ?Ja w żadne obietnice nie wierzę, póki nie mam gwarancji na papierze - mówi Joanna Zabielska-Cieciuch. - A nawet jeśli termin zostanie przedłużony, to nas wcale nie satysfakcjonuje. Sama idea tego wymogu jest bowiem chora. Zbieranie deklaracji przez pielęgniarki i położne nie jest do niczego potrzebne".
Wymóg zbierania deklaracji przez pielęgniarki nie podoba się także posłowi Bolesławowi Piesze. W interpelacji skierowanej do ministra zdrowia pod koniec października zauważył, że zebranie 6600 deklaracji przez położną, co określono w warunkach konkursu ofert na 2004 rok, jest nie do zrealizowania w tak krótkim czasie, zwłaszcza przy negatywnym nastawieniu społeczeństwa zmęczonego i rozczarowanego efektami reformy służby zdrowia. ?Kto poniesie koszty takiej operacji, której skalę przyrównać można do przeprowadzonego niedawno spisu powszechnego?" - pyta poseł.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.