PES: lekarze zalewają... listami
Lekarze wspierający działalność Stowarzyszenia Inicjatywa Protest PES zapełnili skrzynki mailowe redakcji - nie tylko branżowych mediów - listem opisującym nadużycia, do jakich - ich zdaniem - doszło podczas jesiennej sesji PES z chorób wewnętrznych. I chcą, by w wiosennej sesji egzamin ograniczono do części praktycznej i ustnej.
W większości przypadków list podpisany jest jako Protest-PES, chociaż kilka maili przyszło do redakcji Pulsu Medycyny podpisanych nazwiskami konkretnych lekarzy, zaangażowanych w walkę o nowy kształt egzaminu specjalizacyjnego z chorób wewnętrznych.
Wydarzenia wokół egzaminu specjalizacyjnego opisywaliśmy na bieżąco. Zobacz nasz raport: Egzamin z interny na cenzurowanym
Oprócz nagłośnienia całej sprawy, powodem wystosowania listu są cytowane w mediach wypowiedzi na temat egzaminu i ewentualnej odpowiedzialności konkretnych osób za jego przygotowanie i przebieg.
Chodzi m.in. o wypowiedź prof. Tomasza Grodzickiego, konsultanta krajowego ds. geriatrii, który opinie lekarzy obarczających odpowiedzialnością za kiepskie wyniki egzaminu prof. Z. Gacionga i prof. S. Orkisza nazwał "czczymi głosami tłumu, którym nie należy dawać posłuchu".
Więcej na ten temat: Specjaliści bronią kolegów oraz PES: lekarze walczą o swoje
Lekarze przypominają, iż egzaminu testowego z chorób wewnętrznych nie zdało prawie 50% przystępujących do egzaminu, nikt z ponad 700 lekarzy nie uzyskał oceny bdb a średnia uzyskana liczba punktów była poniżej progu zaliczenia. "Był to najgorszy wynik w historii egzaminu z chorób wewnętrznych" - oceniają. Po odbytym egzaminie unieważniono 5 pytań, a kilka dni po ogłoszeniu wyników zmieniono wyniki egzaminu.
Zdaniem lekarzy, do dzisiaj nie są znane kryteria doboru pytań do unieważnienia. Początkowo mówiono, że „pytania były błędnie skonstruowane, co uniemożliwiało udzielenie prawidłowej odpowiedzi”, potem że „zbyt trudne”.
"Nikt do tej pory nie ustosunkował się do naszych zastrzeżeń merytorycznych co do poprawności kilku pytań – są one naszym oraz zdaniem kierowników naszych specjalizacji błędne, nielogiczne, z kilkoma prawidłowymi lub wręcz bez prawidłowej odpowiedzi" - twierdzą.
Nie zgadzają się z poglądem prof. Gacionga, który uważa, że "za kiepski wynik egzaminu winę ponosi nie jego wadliwe przygotowanie, ale zły system nauczania, w którym część specjalizacji odbywa się na telefon".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Milewska