Pediatrzy obnażają wady systemu opieki nad dziećmi

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 05-09-2022, 09:00

Wady wzroku, zły stan uzębienia, słaba kondycja i otyłość - to najczęstsze problemy zdrowotne dzieci. W tej grupie przybywa też chorych przewlekle. System ochrony zdrowia nie zabezpiecza odpowiednio potrzeb tych pacjentów. Powód? Brakuje specjalistów, pieniędzy, dostępu do nowych terapii, a profilaktyka zdrowotna i edukacja “leżą”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Senacka debata na temat potrzeby zmian w polskiej pediatrii.
Senacka debata na temat potrzeby zmian w polskiej pediatrii.
Fot. Tomasz Paczos, Kancelaria Senatu

2 września br. systemowi opieki pediatrycznej poświęcone było posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci w Senacie. Specjaliści podkreślali, że stan zdrowia młodych Polaków pogarsza się. Rośnie odsetek dzieci potrzebujących opieki medycznej, a system ochrony zdrowia nie nadąża z odpowiedzią na te wyzwania.

Prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowa w dz. pediatrii podkreślała, że mamy bardzo duże problemy z nadwagą i otyłością wśród dzieci. - Nadmiar masy pociąga za sobą kolejne problemy zdrowotne, takie jak cukrzyca i inne choroby metaboliczne. Dlatego pilnie należy wprowadzić na poziomie POZ porady dietetyczne. Brakuje nam też stomatologów dziecięcych, a próchnica to kolejny olbrzymi problem w tej grupie, tak samo jak wady wzroku i postawy. Mamy też niedostatek dostępności profilaktyki, rehabilitacji i edukacji zdrowotnej – wyliczała profesor i dodała, że skuteczność leczenia małych pacjentów zdecydowanie poprawiłoby zapewnienie opieki na wysokim poziomie w POZ.

Brakuje pediatrów

Ale tu się pojawia kolejny problem. – POZ w małych miejscowościach się zamykają, bo brakuje lekarzy, którzy chcą pracować “na prowincji”. Braki pediatrów są odczuwalne zresztą w całej ochronie zdrowia. Młodzi pediatrzy podejmują pracę chętniej w lecznictwie otwartym, które zapewnia wyższe wynagrodzenia niż w szpitalu. Nie widać też szarego personelu, który by odciążył tych specjalistów, co obiecywał minister zdrowia – komentowała senator KO, prof. Alicja Chybicka.

Prof. Chybicka zwracała uwagę, że ta specjalizacja jest wciąż rzadko wybierana, bo nie jest atrakcyjna dla studentów medycyny. - Jest trudna, wymaga szerokiej wiedzy, zdolności interpersonalnych, dlatego konieczne jest wprowadzenie zachęt finansowych oraz zachęt w postaci dobrej organizacji pracy, by zapewnić nowe kadry - mówiła.

Jak źle się dzieje w opiece nad młodymi pacjentami, widać na przykładzie województwa lubelskiego. Prof. Elżbieta Pac-Kożuchowska, lubelski konsultant w dz. pediatrii przyznała, że w jej regionie już kilka oddziałów pediatrycznych zakończyło działalność bądź ma taki plan - właśnie z powodu braku możliwości zapewnienia odpowiedniej kadry. W efekcie Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie - jedyna tego typu jednostka w województwie - jest tak oblegany, że nie może normalnie prowadzić leczenia specjalistycznego. Dodatkowo pracę utrudnia przeciągający się od roku remont placówki, który nie może się zakończyć z powodu braku środków.

- To, że zamykają się kolejne oddziały, oznacza, że zaczyna brakować miejsc, gdzie mogliby się szkolić młodzi lekarze – podsumowała.

Profesor Jackowska podkreślała, że drugim z największych wyzwań w opiece nad dziećmi pozostaje poprawa dostępności pomocy psychologicznej i psychiatrycznej.

Dramat psychiatrii dziecięcej

Jak wskazywali uczestnicy spotkania, cztery lata temu pomocy psychiatrycznej potrzebowało ok. 400 tys. dzieci. Obecnie tych dzieci jest “grubo ponad milion”, a lekarzy psychiatrów jedynie ok. 500.

- Dzieciom trzeba pomagać natychmiast, one nie mogą stać w kolejkach do specjalistów. Statystyki dotyczące depresji wśród dzieci i prób samobójczych niebezpiecznie szybują w górę – podkreślali specjaliści.

Jak zaznaczyła prof. Jackowska, to właśnie zaburzenia psychiczne i związane z tym samobójstwa stanowią pierwszą przyczynę zgonów wśród dzieci. – Dostęp do opieki psychiatrycznej i do takich oddziałów jest bardzo trudny, a pozostałe oddziały nie są w większości przygotowane na przyjmowanie pacjentów np. po próbach samobójczych, bo brakuje im odpowiedniego wyposażenia - np. zabezpieczenia okien przed otwarciem przez pacjenta – przyznała prof. Jackowska.

Zły stan oddziałów pediatrycznych

Uczestnicy spotkania wskazywali, że wiele do życzenia pozostawia też sama infrastruktura oddziałów pediatrycznych. Zwracali uwagę, że pandemia obnażyła, jak wiele z nich jest niedostosowanych do hospitalizacji dzieci z chorobami zakaźnymi. Mówili, że brakuje chociażby sal jedno- i dwuosobowych z węzłem sanitarnym.

- Wiele szpitali wymaga gruntownego remontu, bo nie spełnia żadnych norm epidemicznych. Ponadto brak jest nowoczesnego sprzętu monitorującego parametry życiowe, a nawet szybkich testów diagnostycznych – wyliczała prof. Jackowska.

“Dzieci w szpitalach powiatowych są leczone w warunkach niegodnych”

Dr Tomasz Jarmoliński, lubuski konsultant w dz. pediatrii podkreślał, że pediatria w Polsce stoi na czterech filarach, którymi są: POZ, szpitale powiatowe z oddziałami pediatrycznymi, wielospecjalistyczne placówki pediatryczne i szpitale dziecięce akademickie.

- Co najmniej dwa z tych filarów są bardzo kulawe. Mam tu na myśli POZ i oddziały pediatryczne w szpitalach powiatowych w tych najmniejszych miejscowościach - i one wymagają w pierwszej kolejności wsparcia. Dziś dzieci w szpitalach powiatowych są leczone w warunkach niegodnych. Ogłoszono, że 2 mld zł z Funduszu Medycznego zostanie przeznaczonych na inwestycje w pediatrii. To świetna wiadomość, ale z tych pieniędzy do szpitali powiatowych trafi zero. Dokładnie tyle. Bo środki z FM otrzymają jedynie szpitale specjalistyczne. Szpitale powiatowe dziś potrzebują środków, które pozwolą się im rozwijać, kupować nowy sprzęt, by leczyć na takim samym poziomie dzieci jak większe szpitale – komentował.

Podkreślał, że konieczna jest też lepsza koordynacja opieki nad dzieckiem na poziomie POZ. - Jeżeli wymaga ono opieki specjalistycznej, to na poziomie podstawowej opieki powinno mieć wytyczoną ścieżkę diagnostyczną, ustalone terminy potrzebnych wizyt - tak, by nie „pałętało się” po systemie. Nie powinno czekać latami i miesiącami na wizytę u specjalisty czy potrzebną diagnostykę i leczenie. I to można zorganizować, potrzeba tylko lekarzom rodzinnym przydzielić asystentów, którzy tym się zajmą – komentował.

Pediatrzy apelują o podwyższenie wycen procedur

W trakcie posiedzenia akcentowano, że źródłem większości tych problemów jest zła wycena procedur w pediatrii. Uczestnicy obrad przyznali, że MZ zapowiada, iż to się zmieni, ale wciąż nie wiadomo, kiedy i jak.

Eksperci przyznali, że pewną poprawę przyniosło finansowanie pediatrii według wykonań, co niektórym oddziałom bardzo pomogło. – Ale już słyszymy z ust pana ministra, że jest plan zwiększenia finansowania wysokospecjalistycznej opieki pediatrycznej, natomiast na pozostałym poziomie powrotu do ryczałtów. Czyli ci, którzy maja dużo dzieci, ci, którzy leczą lepiej i mają znacznie większe możliwości, nie dostaną więcej i będą dalej musieli bić się o zapłatę za nadwykonania, jak to było kiedyś – komentował dr Jarmoliński.

Prof. Jackowska wskazywała, że dużym problemem w bilansowaniu się oddziałów pediatrycznych jest fakt, że ich obłożenie zmienia się w ciągu roku - latem są one zdecydowanie mniej obłożne. Przyznała, że w jej ocenie należałoby zrobić przegląd oddziałów, bo - jak oceniła - niektóre powinny być zlikwidowane, a nie są, bo brak na to woli politycznej.

Czy dzieci mają dostęp do nowoczesnych terapii?

Jak oceniła prof. Chybicka, w Polsce mali pacjenci wciąż zbyt długo czekają na wdrożenie nowoczesnych terapii. – Nowe leki, nowe technologie są dostępne dla naszych pacjentów z dużym poślizgiem w stosunku do świata. W przypadku dzieci czas odgrywa zaś ogromną rolę. To są często leki czy procedury ratujące życie, gdzie czas bije na ich niekorzyść. Pacjent z danym problemem w wieku trzech lat to całkiem inny chory od tego, z tym samym problemem, w wieku lat siedmiu - przekonywała. W jej ocenie karygodne jest dopuszczanie do utrudniania dostępu do leków biologicznych, enzymatycznych.

- Te leki muszą być stale dostępne dla chorych, a wciąż słyszymy o tym, że z kolejnymi preparatami są problemy, że leki są czasowo niedostępne lub dostęp do nich jest ograniczony. Często to dotyczy pacjentów chorych przewlekle, w przypadku których których przerwanie terapii pociąga dramatyczne skutki. To trzeba tak zorganizować, by do takich sytuacji nie dochodziło – podkreślała.

W jej ocenie niedopuszczalne jest też to, by dzieci czekały w kolejkach do specjalistów. - Do endokrynologa dziś czekają nawet kilka lat - dodała.

Senator Ewa Matecka z KO przypomniała, że wiele z tych problemów mogłoby być rozwiązanych, gdyby Fundusz Medyczny był takim narzędziem, jak zakładano.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ministerialny zespół zajmie się zmianami finansowania świadczeń pediatrycznych

Lekarze: rośnie kryzys kadrowy w specjalizacjach ogólnych [RAPORT]

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.