Pacjent w centrum uwagi europejskich systemów ochrony zdrowia - rozmawiamy z komisarzem UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisem Andriukaitisem
Pacjent w centrum uwagi europejskich systemów ochrony zdrowia - rozmawiamy z komisarzem UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisem Andriukaitisem
O ważnych kwestiach zdrowia publicznego mieszkańców Europy: prewencji chorób, antybiotykooporności, a także o możliwości wspólnych unijnych zakupów leków i ich bezpieczeństwie rozmawiamy z komisarzem UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisem Andriukaitisem.
Jakie są priorytetowe cele Komisji Europejskiej w obszarze zdrowia?
Od kiedy objąłem funkcję komisarza ds. zdrowia, podkreślam, że musimy dokonać zmiany kierunku działania z leczenia na prewencję. Kwestie medyczne już znajdują się w centrum zainteresowania Komisji Europejskiej, poświęca się im wiele uwagi, co mówię z własnego doświadczenia jako lekarz. A jeśli mówimy o prewencji, to musimy szukać przyczyn, dla których państwa członkowskie Unii nie korzystają z instrumentów, które są dostępne i skuteczne, a jednak się ich nie stosuje. Mam na myśli eliminowanie czynników ryzyka zachorowań, co należy do obszaru zdrowia publicznego.
Powinniśmy zachęcać ludzi do tego, aby byli zdrowsi. Musimy zdawać sobie sprawę z presji, pod jaką znajdują się systemy ochrony zdrowia w związku ze starzejącymi się społeczeństwami i rosnącymi wydatkami na leczenie. Ale jeśli rzeczywiście troszczymy się o stan zdrowotny naszych społeczeństw i ich przyszłość, to zarządzanie ryzykiem jest dzisiaj najważniejsze. Prewencja ma ogromne znaczenie we wszystkich obszarach, o których rozmawiamy. Musimy zrozumieć, dlaczego jesteśmy tak nieefektywni w zwalczaniu zagrożeń dla ludzkiego życia, związanych np. z wypadkami samochodowymi, paleniem tytoniu czy alkoholem. W ubiegłym roku ponad 80 tysięcy mieszkańców UE zginęło na drogach, w większości byli to młodzi ludzie, przy czym 25-30 procent wypadków miało związek z alkoholem.
Czy do priorytetów działania komisji należy także aktualny problem imigracyjny?
Kryzys związany z uchodźcami to obecnie jeden z gorących tematów. Wymaga natychmiastowych działań. Ludzie przybywający do granic Europy potrzebują naszej pomocy, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej zimy. Biorąc to pod uwagę 25 września spotkałem się z ministrami zdrowia krajów członkowskich. Rozmawialiśmy o wzajemnej pomocy i koordynowaniu działań. Pierwszym wyzwaniem jest przyjmowanie wszystkich w tzw. hotspotach, gdzie zostaną poddani ujednoliconym badaniom sprawdzającym ich stan zdrowia. W przypadku dzieci chodzi zwłaszcza o przebyte choroby oraz stan szczepień ochronnych. Zmobilizowaliśmy odpowiednie fundusze, niektóre kraje już z nich korzystają.
A jakie największe wyzwanie dostrzega pan w obszarze leków i leczenia?
Sprawą, którą traktuję również priorytetowo, jest kwestia rozwijającej się antybiotykooporności. Od 25 do 29 tysięcy mieszkańców Unii Europejskiej umiera co roku wskutek opornych infekcji, których nie udało się skutecznie wyleczyć, a koszty ekonomiczne wynoszą 1,5 miliarda euro. W skali całego świata to liczba 700 tysięcy zgonów rocznie. Ze względu na kompleksowość tego problemu, współdziałamy ze środowiskiem rolników i hodowców, producentami leków oraz wieloma międzynarodowymi instytucjami, jak WHO. Przygotowywane są akty prawne ograniczające stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt jedynie do sytuacji, kiedy jest to wskazane z powodu choroby zwierzęcia, tak aby zablokować profilaktyczne ich podawanie w czasie hodowli. Towarzyszyć temu będzie także stworzenie całościowego systemu kontroli, spójnej w zakresie medycyny i weterynarii, aby zapobiegać nadmiernemu stosowaniu antybiotyków.
Narasta problem badań klinicznych i publikowania ich wyników. Nie wszystkie są udostępniane, zwłaszcza te negatywne.
Mam nadzieję, że wkrótce uda nam się zmienić tę sytuację. Została już podjęta decyzja o stworzeniu bazy informacji o badaniach klinicznych. Zadaniem Europejskiej Agencji Medycznej jest zbudowanie systemu identyfikowania i monitorowania wszystkich prowadzonych badań, powinien on być gotowy w ciągu dwóch lat. Niektóre dane będą oczywiście niedostępne publicznie, jak choćby dane osobowe, ale celem systemu jest gromadzenie i udostępnianie wszystkich informacji i wyników badań, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.
Jednym z najważniejszych problemów są ceny leków, zwłaszcza nowych, innowacyjnych i rosnące koszty leczenia. Czy kraje członkowskie UE mogłyby posługiwać się ujednoliconymi metodami oceny kosztów i korzyści?
Kwestia cen leków jest bardzo skomplikowana. Przede wszystkim należy ona do obszaru, który jest domeną poszczególnych państw. Mamy tak naprawdę 28 mocno zróżnicowanych rynków leków. Ceny zależą od bardzo wielu czynników. Dyskutujemy wspólnie nad taką metodologią oceny, aby mogła być wykorzystywana powszechnie przez poszczególne kraje. Chodzi zarówno o odpowiednią ocenę nowych technologii, jak i ekonomicznych skutków ich wprowadzania. Musimy umieć ocenić, czy cena oferowana przez producenta za dany lek ma swoje uzasadnienie. Komisja Europejska może koordynować i zachęcać poszczególne kraje do stosowania jednolitych metod. Na przykład kraje Beneluksu, czyli Belgia, Holandia i Luksemburg podpisały porozumienie o współpracy narodowych instytucji zajmujących się tym problemem. Podobne dyskusje rozpoczęły już inne kraje, jak Bułgaria czy Rumunia. Również europejskie stowarzyszenie producentów leków innowacyjnych EFPIA promuje dyskutowanie na temat cen, a także refundacji leków, zwłaszcza innowacyjnych — z myślą o nowo wprowadzanych technologiach, aby było to prowadzone w sposób zrównoważony. Wciąż jest duże zróżnicowanie rozwiązań w krajach Unii. Musimy wspierać współpracę poszczególnych krajów w celu choćby wymiany danych i informacji dotyczących cen, ponieważ jest to bardzo ważna kwestia dla mieszkańców wszystkich krajów UE.
Czy problemu z rosnącymi cenami leków nie dało by się rozwiązać stosując wspólne negocjacje dotyczące zakupów?
Mamy już porozumienie dotyczące zakupu szczepionek przez wszystkie 28 krajów członkowskich. Daje ono możliwość połączenia zasobów i zakupu szczepionek wspólnie, co jest szczególnie korzystne dla mniejszych krajów. Ewentualne porozumienie w celu wspólnego kupowania leków jest obecnie dyskutowane. Chodzi o to, aby zachęcić poszczególne kraje członkowskie do wykorzystywania wspólnych zakupów w odniesieniu nie tylko do szczepionek, ale także innych leków, zwłaszcza tych, które kosztują bardzo dużo. Na razie pięć krajów zadeklarowało taką gotowość. Osobiście jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ponieważ podnosi to efektywność ochrony zdrowia. Mogłoby to również przynieść inne korzyści, na przykład doprowadzić do długofalowego porozumienia z przemysłem farmaceutycznym, opracowującym nowe leki, dla którego stabilność i perspektywy trwałego rozwoju mają ogromne znaczenie. Trwałego, zrównoważonego rozwoju medycyny potrzebują także kraje członkowskie oraz wszyscy pacjenci. Ewentualne porozumienie otworzyłoby przed wszystkimi nowe perspektywy.
Nowe leki nie zawsze są efektywne. Czy Komisja Europejska może pomóc krajom członkowskim w zmierzeniu się z tym problemem?
Dyskusja o skuteczności leków to również bardzo kompleksowe zagadnienie. Mamy do czynienia z generykami, które są stosowane od wielu lat i mają niskie ceny, a także z drogimi lekami innowacyjnymi. Skuteczność pozostaje oczywiście w ścisłym związku z refundacją, ponieważ bardzo ważne jest, abyśmy byli w stanie oceniać efektywność finansowania poszczególnych technologii. Także firmy ubezpieczeniowe oraz płatnicy publiczni są tym zainteresowani. W ocenie skuteczności musimy jednak przede wszystkim korzystać z doświadczeń lekarzy oraz podmiotów świadczących usługi zdrowotne. Rolą Komisji jest promowanie dobrych praktyk między poszczególnymi krajami członkowskimi, nie mamy uprawnień do wprowadzania obowiązkowych rozwiązań.
W jakim kierunku rozwijają się systemy ochrony zdrowia w krajach członkowskich?
Jeśli chodzi o kwestie zdrowia publicznego, to najważniejszym problemem są czynniki zarządzania ryzykiem zdrowotnym, na które jesteśmy narażeni, i to dotyczy wszystkich mieszkańców wspólnoty. Natomiast jeśli mówimy konkretnie o leczeniu, to w centrum uwagi znajduje się pacjent. Takie myślenie „pacjentocentryczne” jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy w terapii mamy do czynienia z lekarzami ogólnymi oraz lekarzami poszczególnych specjalności. Brak wspólnego zarządzania i współpracy w procesie leczenia rodzi wielkie problemy. Leczenie musi być procesem, w którym pacjent jest jednym z elementów i decyzje zapadają z jego udziałem. Oczywiście, łatwo to powiedzieć, a bardzo trudno wcielić w życie. Dlatego dostrzegam konieczność dyskusji, także ze wszystkimi organizacjami pacjenckimi. Przypomnę tutaj wdrożenie w życie dyrektywy o leczeniu transgranicznym, dotyczącej prawa pacjentów do leczenia w innych krajach. Komisja rozwija narzędzia do porównywania i oceny efektywności działania rozwiązań systemowych.
Skandal Volkswagena pokazał, że nie można mieć pełnego zaufania do produktów europejskich (nawet niemieckich samochodów). USA mają skuteczniejszy system kontroli bezpieczeństwa i jakości produktów. Czy w tym kontekście możemy się czegoś nauczyć od FDA?
Amerykański i europejski system ochrony zdrowia są odmienne. My bazujemy na zasadzie solidaryzmu społecznego oraz opiekuńczej roli państwa. Standardy GMP są w krajach unijnych rozwinięte bardzo dobrze i niektóre nasze doświadczenia są teraz wykorzystywane w USA. W Europie mamy też wyższe standardy regulacji dotyczących bezpieczeństwa żywności, zgodnie ze strategią „od pola do stołu” (ang. from farm to fork), czyli kontroli każdego elementu łańcucha produkcji. Natomiast jeżeli chodzi o regulacje dotyczące alkoholu i tytoniu, to — o dziwo — USA są w tym obszarze bardziej efektywne. Niewątpliwie w wielu kwestiach możemy się nawzajem od siebie wiele nauczyć.
Miejscem produkcji większości leków stosowanych w UE są Chiny i Indie. Czy nie zagraża to bezpieczeństwu pacjentów?
To prawda, że polegamy na lekach produkowanych w Indiach i Chinach. Na podstawie bilateralnych umów Unii Europejskiej mamy jednak pewność, że w tych krajach obowiązują standardy GMP. Dysponujemy dobrymi instrumentami kontroli dającymi nam prawo do przeprowadzania inspekcji i sprawdzania, czy standardy są przestrzegane.
Jaka jest pana opinia na temat coraz powszechniejszego z przyczyn ekonomicznych stosowania leków poza wskazaniami. Ostatnio np. Włochy rozszerzyły takie możliwości. Czy nie doprowadzi to do zmniejszenia zaangażowania producentów w opracowywanie nowych terapii, skoro ochrona ich własności intelektualnej słabnie?
Off-labeling to kolejny ważny problem. Obecnie prowadzone jest badanie analizujące wszystkie jego aspekty. Spodziewamy się opublikowania wyników w pierwszej połowie 2016 roku. Po ogłoszeniu raportu i dokonaniu analiz będziemy rozważać podjęcie ewentualnych dalszych działań. Do tego czasu nie chciałbym się w tej sprawie wypowiadać, aby zachować obiektywizm.
O KIM MOWA
Vytenis Andriukaitis
lekarz chirurg, komisarz UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, były minister zdrowia Litwy, wieloletni poseł do litewskiego Sejmu, sygnatariusz deklaracji niepodległości Litwy w 1990 roku.

O ważnych kwestiach zdrowia publicznego mieszkańców Europy: prewencji chorób, antybiotykooporności, a także o możliwości wspólnych unijnych zakupów leków i ich bezpieczeństwie rozmawiamy z komisarzem UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisem Andriukaitisem.
Jakie są priorytetowe cele Komisji Europejskiej w obszarze zdrowia?Od kiedy objąłem funkcję komisarza ds. zdrowia, podkreślam, że musimy dokonać zmiany kierunku działania z leczenia na prewencję. Kwestie medyczne już znajdują się w centrum zainteresowania Komisji Europejskiej, poświęca się im wiele uwagi, co mówię z własnego doświadczenia jako lekarz. A jeśli mówimy o prewencji, to musimy szukać przyczyn, dla których państwa członkowskie Unii nie korzystają z instrumentów, które są dostępne i skuteczne, a jednak się ich nie stosuje. Mam na myśli eliminowanie czynników ryzyka zachorowań, co należy do obszaru zdrowia publicznego. Powinniśmy zachęcać ludzi do tego, aby byli zdrowsi. Musimy zdawać sobie sprawę z presji, pod jaką znajdują się systemy ochrony zdrowia w związku ze starzejącymi się społeczeństwami i rosnącymi wydatkami na leczenie. Ale jeśli rzeczywiście troszczymy się o stan zdrowotny naszych społeczeństw i ich przyszłość, to zarządzanie ryzykiem jest dzisiaj najważniejsze. Prewencja ma ogromne znaczenie we wszystkich obszarach, o których rozmawiamy. Musimy zrozumieć, dlaczego jesteśmy tak nieefektywni w zwalczaniu zagrożeń dla ludzkiego życia, związanych np. z wypadkami samochodowymi, paleniem tytoniu czy alkoholem. W ubiegłym roku ponad 80 tysięcy mieszkańców UE zginęło na drogach, w większości byli to młodzi ludzie, przy czym 25-30 procent wypadków miało związek z alkoholem. Czy do priorytetów działania komisji należy także aktualny problem imigracyjny?Kryzys związany z uchodźcami to obecnie jeden z gorących tematów. Wymaga natychmiastowych działań. Ludzie przybywający do granic Europy potrzebują naszej pomocy, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej zimy. Biorąc to pod uwagę 25 września spotkałem się z ministrami zdrowia krajów członkowskich. Rozmawialiśmy o wzajemnej pomocy i koordynowaniu działań. Pierwszym wyzwaniem jest przyjmowanie wszystkich w tzw. hotspotach, gdzie zostaną poddani ujednoliconym badaniom sprawdzającym ich stan zdrowia. W przypadku dzieci chodzi zwłaszcza o przebyte choroby oraz stan szczepień ochronnych. Zmobilizowaliśmy odpowiednie fundusze, niektóre kraje już z nich korzystają. A jakie największe wyzwanie dostrzega pan w obszarze leków i leczenia?Sprawą, którą traktuję również priorytetowo, jest kwestia rozwijającej się antybiotykooporności. Od 25 do 29 tysięcy mieszkańców Unii Europejskiej umiera co roku wskutek opornych infekcji, których nie udało się skutecznie wyleczyć, a koszty ekonomiczne wynoszą 1,5 miliarda euro. W skali całego świata to liczba 700 tysięcy zgonów rocznie. Ze względu na kompleksowość tego problemu, współdziałamy ze środowiskiem rolników i hodowców, producentami leków oraz wieloma międzynarodowymi instytucjami, jak WHO. Przygotowywane są akty prawne ograniczające stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt jedynie do sytuacji, kiedy jest to wskazane z powodu choroby zwierzęcia, tak aby zablokować profilaktyczne ich podawanie w czasie hodowli. Towarzyszyć temu będzie także stworzenie całościowego systemu kontroli, spójnej w zakresie medycyny i weterynarii, aby zapobiegać nadmiernemu stosowaniu antybiotyków.Narasta problem badań klinicznych i publikowania ich wyników. Nie wszystkie są udostępniane, zwłaszcza te negatywne.Mam nadzieję, że wkrótce uda nam się zmienić tę sytuację. Została już podjęta decyzja o stworzeniu bazy informacji o badaniach klinicznych. Zadaniem Europejskiej Agencji Medycznej jest zbudowanie systemu identyfikowania i monitorowania wszystkich prowadzonych badań, powinien on być gotowy w ciągu dwóch lat. Niektóre dane będą oczywiście niedostępne publicznie, jak choćby dane osobowe, ale celem systemu jest gromadzenie i udostępnianie wszystkich informacji i wyników badań, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jednym z najważniejszych problemów są ceny leków, zwłaszcza nowych, innowacyjnych i rosnące koszty leczenia. Czy kraje członkowskie UE mogłyby posługiwać się ujednoliconymi metodami oceny kosztów i korzyści?Kwestia cen leków jest bardzo skomplikowana. Przede wszystkim należy ona do obszaru, który jest domeną poszczególnych państw. Mamy tak naprawdę 28 mocno zróżnicowanych rynków leków. Ceny zależą od bardzo wielu czynników. Dyskutujemy wspólnie nad taką metodologią oceny, aby mogła być wykorzystywana powszechnie przez poszczególne kraje. Chodzi zarówno o odpowiednią ocenę nowych technologii, jak i ekonomicznych skutków ich wprowadzania. Musimy umieć ocenić, czy cena oferowana przez producenta za dany lek ma swoje uzasadnienie. Komisja Europejska może koordynować i zachęcać poszczególne kraje do stosowania jednolitych metod. Na przykład kraje Beneluksu, czyli Belgia, Holandia i Luksemburg podpisały porozumienie o współpracy narodowych instytucji zajmujących się tym problemem. Podobne dyskusje rozpoczęły już inne kraje, jak Bułgaria czy Rumunia. Również europejskie stowarzyszenie producentów leków innowacyjnych EFPIA promuje dyskutowanie na temat cen, a także refundacji leków, zwłaszcza innowacyjnych — z myślą o nowo wprowadzanych technologiach, aby było to prowadzone w sposób zrównoważony. Wciąż jest duże zróżnicowanie rozwiązań w krajach Unii. Musimy wspierać współpracę poszczególnych krajów w celu choćby wymiany danych i informacji dotyczących cen, ponieważ jest to bardzo ważna kwestia dla mieszkańców wszystkich krajów UE. Czy problemu z rosnącymi cenami leków nie dało by się rozwiązać stosując wspólne negocjacje dotyczące zakupów?Mamy już porozumienie dotyczące zakupu szczepionek przez wszystkie 28 krajów członkowskich. Daje ono możliwość połączenia zasobów i zakupu szczepionek wspólnie, co jest szczególnie korzystne dla mniejszych krajów. Ewentualne porozumienie w celu wspólnego kupowania leków jest obecnie dyskutowane. Chodzi o to, aby zachęcić poszczególne kraje członkowskie do wykorzystywania wspólnych zakupów w odniesieniu nie tylko do szczepionek, ale także innych leków, zwłaszcza tych, które kosztują bardzo dużo. Na razie pięć krajów zadeklarowało taką gotowość. Osobiście jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ponieważ podnosi to efektywność ochrony zdrowia. Mogłoby to również przynieść inne korzyści, na przykład doprowadzić do długofalowego porozumienia z przemysłem farmaceutycznym, opracowującym nowe leki, dla którego stabilność i perspektywy trwałego rozwoju mają ogromne znaczenie. Trwałego, zrównoważonego rozwoju medycyny potrzebują także kraje członkowskie oraz wszyscy pacjenci. Ewentualne porozumienie otworzyłoby przed wszystkimi nowe perspektywy. Nowe leki nie zawsze są efektywne. Czy Komisja Europejska może pomóc krajom członkowskim w zmierzeniu się z tym problemem? Dyskusja o skuteczności leków to również bardzo kompleksowe zagadnienie. Mamy do czynienia z generykami, które są stosowane od wielu lat i mają niskie ceny, a także z drogimi lekami innowacyjnymi. Skuteczność pozostaje oczywiście w ścisłym związku z refundacją, ponieważ bardzo ważne jest, abyśmy byli w stanie oceniać efektywność finansowania poszczególnych technologii. Także firmy ubezpieczeniowe oraz płatnicy publiczni są tym zainteresowani. W ocenie skuteczności musimy jednak przede wszystkim korzystać z doświadczeń lekarzy oraz podmiotów świadczących usługi zdrowotne. Rolą Komisji jest promowanie dobrych praktyk między poszczególnymi krajami członkowskimi, nie mamy uprawnień do wprowadzania obowiązkowych rozwiązań.W jakim kierunku rozwijają się systemy ochrony zdrowia w krajach członkowskich?Jeśli chodzi o kwestie zdrowia publicznego, to najważniejszym problemem są czynniki zarządzania ryzykiem zdrowotnym, na które jesteśmy narażeni, i to dotyczy wszystkich mieszkańców wspólnoty. Natomiast jeśli mówimy konkretnie o leczeniu, to w centrum uwagi znajduje się pacjent. Takie myślenie „pacjentocentryczne” jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy w terapii mamy do czynienia z lekarzami ogólnymi oraz lekarzami poszczególnych specjalności. Brak wspólnego zarządzania i współpracy w procesie leczenia rodzi wielkie problemy. Leczenie musi być procesem, w którym pacjent jest jednym z elementów i decyzje zapadają z jego udziałem. Oczywiście, łatwo to powiedzieć, a bardzo trudno wcielić w życie. Dlatego dostrzegam konieczność dyskusji, także ze wszystkimi organizacjami pacjenckimi. Przypomnę tutaj wdrożenie w życie dyrektywy o leczeniu transgranicznym, dotyczącej prawa pacjentów do leczenia w innych krajach. Komisja rozwija narzędzia do porównywania i oceny efektywności działania rozwiązań systemowych.Skandal Volkswagena pokazał, że nie można mieć pełnego zaufania do produktów europejskich (nawet niemieckich samochodów). USA mają skuteczniejszy system kontroli bezpieczeństwa i jakości produktów. Czy w tym kontekście możemy się czegoś nauczyć od FDA?Amerykański i europejski system ochrony zdrowia są odmienne. My bazujemy na zasadzie solidaryzmu społecznego oraz opiekuńczej roli państwa. Standardy GMP są w krajach unijnych rozwinięte bardzo dobrze i niektóre nasze doświadczenia są teraz wykorzystywane w USA. W Europie mamy też wyższe standardy regulacji dotyczących bezpieczeństwa żywności, zgodnie ze strategią „od pola do stołu” (ang. from farm to fork), czyli kontroli każdego elementu łańcucha produkcji. Natomiast jeżeli chodzi o regulacje dotyczące alkoholu i tytoniu, to — o dziwo — USA są w tym obszarze bardziej efektywne. Niewątpliwie w wielu kwestiach możemy się nawzajem od siebie wiele nauczyć. Miejscem produkcji większości leków stosowanych w UE są Chiny i Indie. Czy nie zagraża to bezpieczeństwu pacjentów?To prawda, że polegamy na lekach produkowanych w Indiach i Chinach. Na podstawie bilateralnych umów Unii Europejskiej mamy jednak pewność, że w tych krajach obowiązują standardy GMP. Dysponujemy dobrymi instrumentami kontroli dającymi nam prawo do przeprowadzania inspekcji i sprawdzania, czy standardy są przestrzegane. Jaka jest pana opinia na temat coraz powszechniejszego z przyczyn ekonomicznych stosowania leków poza wskazaniami. Ostatnio np. Włochy rozszerzyły takie możliwości. Czy nie doprowadzi to do zmniejszenia zaangażowania producentów w opracowywanie nowych terapii, skoro ochrona ich własności intelektualnej słabnie?Off-labeling to kolejny ważny problem. Obecnie prowadzone jest badanie analizujące wszystkie jego aspekty. Spodziewamy się opublikowania wyników w pierwszej połowie 2016 roku. Po ogłoszeniu raportu i dokonaniu analiz będziemy rozważać podjęcie ewentualnych dalszych działań. Do tego czasu nie chciałbym się w tej sprawie wypowiadać, aby zachować obiektywizm.O KIM MOWAVytenis Andriukaitislekarz chirurg, komisarz UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, były minister zdrowia Litwy, wieloletni poseł do litewskiego Sejmu, sygnatariusz deklaracji niepodległości Litwy w 1990 roku.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach