Ostrzej, ale bez skalpela: Zanim nadejdzie druga fala
W przeddzień Dnia Niepodległości, kultowy Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore poinformował, że w USA odnotowano już 2,7 mln przypadków zakażeń koronawirusem, a dzienne przyrosty biją wszelkie rekordy pandemii. Amerykanów zakochanych w barwnych paradach 4 lipca, sam Donald Trump zachęcał do unikania tłumów na ulicach i placach.
Pandemia wciąż kąsa i paraliżuje powrót do normalności i rozwoju, do których przez kilka dekad przywykła Europa. Tymczasem w kraju nad Wisłą panuje błogi nastrój odprężenia, zwany odmrażaniem lub pofolgowaniem restrykcjom epidemicznym. Skoro wirus jest już niegroźny, to dlaczego tysiące łóżek na oddziałach zakaźnych stoi pustych na wypadek COVID-19? Niech się zatem nasi dostojnicy staranniej okopią, bo lato w naszym klimacie nikogo nie rozpieszcza.Zamiast walczyć z zarazami, polskie służby od lat zajmują się ich tzw. wypłaszczaniem. Otwarto już stadiony, restauracje na wesela i komunie, ogródki piwne na rynkach i bulwarach, ale dostęp do szpitala w przypadku nagłego zachorowania jest strzeżony niczym wstęp do Pentagonu. Co ciekawe, z udziałem żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy po zmierzeniu ciepłoty ciała eskortują pacjentów do gabinetów lekarskich w przychodniach specjalistycznych. A to już wygląda komicznie, bo pacjenci nawet po omacku trafią do swojego ulubionego lekarza, bez niczyjej asysty.