Zgodnie z założeniami ustawy, czek otrzymywałyby osoby niesamodzielne według stopnia niesamodzielności, który byłby przyznawany przez powiatowe komisje orzekające dzisiaj o niepełnosprawności. Wartość czeku dla osób z pierwszym stopniem niesamodzielności wynosiłaby tysiąc złotych, z drugim (umiarkowanym) 850 zł, a dla osób z trzecim stopniem 650 zł.
W zapisach ustawy pojawia się także możliwość wzięcia maksymalnie rocznego urlopu opiekuńczego. Dzięki temu opiekunowie (najczęściej bliscy osób starszych) będą mogli liczyć na ubezpieczenie społeczno-zdrowotne i powrót do pracy. Nowe przepisy mają też ułatwić łączenie pracy i opieki przez łatwiejszą możliwość zmniejszenia godzin pracy, np. z pełnego etatu do połówki.
„Aż 80 proc. osób niesamodzielnych — głównie z powodu wieku i stanu zdrowia — korzysta z pomocy rodziny. Dlatego chcemy postawić na rodzinę. To właśnie ona wspólnie z osobą niesamodzielną ma dysponować tym czekiem. Na wolnym rynku będzie wybierać usługodawców, którzy spełnią odpowiednie standardy. Obecny system pomocy osobom niesamodzielnym jest niewłaściwy, ponieważ nie gwarantuje jakości opieki, a praca opiekunów jest nisko opłacana” — uważa Mieczysław Augustyn.
Nowe prawo ma być wprowadzane stopniowo — najpierw świadczenia otrzymają osoby w najtrudniejszej sytuacji, z pierwszą grupą, do 2025 r. system miałaby obejmować wszystkich niesamodzielnych. Po tym roku, zdaniem Mieczysława Augustyna, Polska będzie zmuszona wprowadzić podatek opiekuńczy. W ocenie senatora, nastąpi to najpóźniej w 2025 roku, a podatek może przybrać kilka form, np. będzie po połowie finansowany przez pracodawcę i pracownika. Być może część kosztów zostanie pokryta z budżetu państwa.
„Jeśli ustawa wejdzie w życie w przyszłym roku, wymagałaby nakładów w wysokości 1,63 mld zł, w 2025 r. będzie to już 11,13 mld zł” — szacuje prof. Piotr Błędowski, ekonomista i gerontolog, dyrektor Instytutu Gospodarstwa Społecznego SGH.
Mieczysław Augustyn uważa, że zanim uda się w Polsce wprowadzić masowe ubezpieczenia pielęgnacyjne, część kosztów nowego prawa będą mogły pokryć dotacje unijne. Podkreśla, że na regulacjach skorzystają nie tylko osoby starsze i ich rodziny, ale też polska gospodarka. Według założeń projektu, powstanie co najmniej 10 tys. firm i blisko 200 tys. miejsc pracy.