Okrągły stół na temat dostępności leków

  • Iwona Kazimierska
opublikowano: 24-07-2014, 20:32

Na zaproszenie Komisji ds. rynku farmaceutycznego Business Centre Club 24 lipca spotkali się przedstawiciele administracji publicznej, organizacji branżowych producentów, hurtowników, farmaceutów i pacjentów oraz innych uczestników rynku farmaceutycznego, by rozmawiać o zapewnieniu dostępności do leków dla pacjentów w Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Okrągły stół z udziałem m.in. Głównego Inspektora Farmaceutycznego, przedstawicieli Sejmowej Komisji Zdrowia, prezesa NFZ, reprezentantów Kancelarii Prezydenta RP, Państwowego Zakładu Higieny, Federacji Pacjentów Polskich i szeregu organizacji branżowych sektora farmaceutycznego jest bezprecedensowym wydarzeniem w dyskusji o skutkach obowiązywania Ustawy refundacyjnej oraz jej wpływie na dostępność do terapii. Uczestnicy debaty odnieśli się przede wszystkim do kwestii dystrybucji równoległej, a dokładniej: eksportu równoległego – legalnej i wspieranej przez Komisję Europejską, ale w powszechnej opinii stanowiącej jedną z głównych przyczyn niedoborów formy wymiany handlowej między krajami EOG.

Niedoskonała legislacja

Odnosząc się do sytuacji na rynku polskim uczestnicy wskazali na czynniki związane z wejściem w życie ustawy refundacyjnej, a konkretnie z wprowadzeniem urzędowych niskich marż hurtowych i aptecznych oraz częste zmiany list refundacyjnych, skutkujące obniżeniem stanów magazynowych. Według Andrzeja Stachnika, prezesa Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, aż osiem na dziesięć osób nie może zrealizować recepty za pierwszym razem, ponieważ apteki nie stać na zgromadzenie odpowiednich zapasów. Problemem jest także zarządzanie stanami magazynowymi i komunikacją między poszczególnymi podmiotami. Według Głównego Inspektora Farmaceutycznego Zofii Ulz, niejednokrotnie hurtownia dysponuje zapasem leku, a pacjent nie może go kupić w aptece. Kluczowa jest zatem wiedza: ile jest leku, gdzie jest i dokąd go należy skierować.

Środowisko aptekarskie podniosło również kwestię modeli dystrybucji przyjętych przez niektórych producentów, w praktyce uniemożliwiających sprawną realizację zamówień. Mowa tu o dystrybucji bezpośredniej do aptek i limitach dostaw, które mają zapobiegać eksportowi równoległemu, oraz które  – zdaniem GIF – są odpowiedzią na zjawisko tzw. odwróconego łańcucha dostaw. Jak zaznaczył Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, o ile wprowadzenie na polski rynek leków z importu równoległego było przed dziesięcioleciem witane entuzjastycznie, o tyle eksport jest niepożądany.

Zrównoważmy bilans handlu równoległego

Jak wskazał uczestniczący w spotkaniu ekspert w obszarze dystrybucji równoległej i prawa patentowego prof. Ryszard Skubisz, obu tych kwestii nie można jednak rozpatrywać oddzielnie. Członkostwo w UE oferuje szereg rozwiązań umożliwiających i eksport, i import równoległy, z których warto korzystać, bo skutkują większą dostępnością do tańszych oryginalnych leków. O ile pod względem udziału eksportu równoległego w całości rynku farmaceutycznego Polska mieści się w średniej europejskiej (7-8 proc.), udział importu kształtuje się na poziomie jedynie nieco powyżej 1 proc., dla porównania w Holandii czy Szwecji wynosi do 20 proc. Kluczowym jest, aby dążyć do zbilansowania tych dwóch obszarów; uczestnicy byli jednak zgodni co do tego, że bilans taki powinien mieć charakter nie tylko wartościowy, ale także asortymentowy i w efekcie prowadzić do zwiększenia dostępu do terapii lekowej.

Również postulowane przez niektóre strony ograniczenie eksportu nie wydaje się rozwiązywać problemu niedoborów. W świetle prawa europejskiego państwo ma ograniczone możliwości manewru jeśli chodzi o wprowadzenie takich ograniczeń, a doświadczenia rynku greckiego wskazują, że mogą one przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

Potrzebny jest dialog

Według Przewodniczącego Komisji ds. rynku farmaceutycznego BCC Tomasza Dzitko, w procesie tworzenia rozwiązań dla Polski trzeba skupić się na faktach, a tych brakuje. Nie dysponujemy na przykład definicją niedoboru – czy powinna ona uwzględniać okres, w którym produkt jest niedostępny, zasięg terytorialny, czy może kwestie logistyczne związane z możliwością realizacji dostaw. Wypracowanie definicji stworzy podwaliny dla sprawnego systemu monitorowania niedoborów.
Kluczowe jest, by rząd i Sejm rozważyli argumenty wszystkich uczestników rynku i wypracowali mądre rozwiązania bez zaburzania dorobku wspólnot europejskich i przy zachowaniu w pamięci najważniejszego celu, jakim jest zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta – zaznaczył Dzitko.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: IKA

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.