Okiem reportera
W Polsce nie ma danych o stosowaniu leków off-label u dzieci.
Kraje UE zostały poproszone o przekazanie do EMA statystyk dotyczących farmakoterapii u dzieci. Jak czytamy w raporcie, Polska jest jednym z krajów, które „nie dostarczyły danych”. To bardzo niepokojące, że nic nie wiemy o tym, jakim dzieciom, w jakich chorobach i jakie leki są u nas podawane poza charakterystyką produktu leczniczego. Zwłaszcza, że Rumunia, często wymieniana jako „ogon Europy”, stosowne dane dostarczyła.
Jeśli przyjmiemy, że w Polsce jest podobnie, jak w innych krajach UE, to najczęściej stosowane poza zarejestrowanymi wskazaniami są u dzieci leki: przeciwastmatyczne, przeciwdepresyjne, przeciwarytmiczne i przeciwnadciśnieniowe (m.in. beta-adrenolityki), a także leki stosowane w chorobach gastrycznych (inhibitory pompy protonowej i antagoniści receptorów H2), środki antykoncepcyjne (u nastolatek) oraz antybiotyki (u noworodków i wcześniaków). Stosowanie farmaceutyków off-label jest częste zarówno na oddziałach szpitalnych, jak i u dzieci leczonych ambulatoryjnie.
Problem braku badań klinicznych prowadzonych we właściwych grupach pacjentów pediatrycznych dotyczy nie tylko leków, ale co dziwniejsze także szczepionek. Eksperci wakcynologii alarmują, że w próbach klinicznych szczepionek nie uczestniczą ani wcześniaki, ani dzieci przewlekle chore będące przecież subpopulacją, dla której szczepienia są szczególnie istotne.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka