Od siostry Filipiny do systemu Unit-dose

Maria Nowak-Rybicka
opublikowano: 24-03-2010, 00:00

„Poziom apteki świadczy o poziomie szpitala" - uważa dr n. farm. Hanna Jankowiak-Gracz, kierownik apteki Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, która jako pierwsza w Wielkopolsce i druga w Polsce w 2001 roku stworzyła w szpitalu Pracownię Leku Cytostatycznego. Dzięki temu, że dawki cytostatyków przygotowują farmaceuci, szpital oszczędza kilkaset tysięcy złotych rocznie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr Jankowiak-Gracz opowiada historię sprzed lat, która nią wstrząsnęła i zainspirowała zarazem. Odwiedzała w jednym ze szpitali ciężko chorego profesora, wybitnego farmaceutę. Przyjmował cytostatyk, który z nieszczelnej butelki spływał częściowo na fotel, a nawet na podłogę. „To nic - powiedział profesor, widząc, że jest wstrząśnięta. - Potem przychodzi sprzątaczka i na mokro roznosi to po całym oddziale...".

Czas cytostatyków

Pracownia Szpitala Przemienienia Pańskiego przygotowuje 20 tys. dawek cytostatyków rocznie. Pracuje przez 365 dni w roku, bo chemioterapia musi być stosowana regularnie, bez względu na wolne dni. Leki przygotowuje się według reżimu ustalonego w Standardach Jakościowych Farmacji Onkologicznej, których dr Jankowiak-Gracz jest współautorką. Procedury są drobiazgowe po to, by uchronić pacjenta i personel przed niepożądanym działaniem chemioterapii. I nie chodzi tylko o sposób podania leku. Najnowsze wydanie standardów z 2008 roku zawiera m.in. rozdział poświęcony postępowaniu z wydalinami leczonego „chemią" pacjenta.

Cytostatyki, wciąż toksyczne, także dla personelu pielęgnującego, mogą pozostawać w moczu czy kale pacjenta nawet przez 7 dni. Osobne zagadnienie to wynaczynienia - niebezpieczne, bo mogące powodować martwicę tkanek. Dzięki inicjatywie kierownika apteki znalazły się na oddziałach apteczki z odtrutkami i instrukcjami postępowania w zależności od rodzaju zastosowanego leku przeciwnowotworowego.

„Farmacja onkologiczna jest moją pasją, ale obiektywnie też jest ważna, bo cytostatyków podaje się coraz więcej, są silnie toksyczne i drogie, a to wymaga specjalnego ich traktowania - mówi dr Jankowiak-Gracz. - Jak się szacuje, za kilka lat co czwarty człowiek ulegnie chorobie nowotworowej. Staje się ona powszechna i trzeba się na to przygotować również pod kątem farmacji".

Jeśli leki cytostatyczne przygotowują farmaceuci, dobrze znający ich okres trwałości i sposób działania, można zaoszczędzić rozdzielając dawki. W poznańskim szpitalu daje to 300 tys. zł oszczędności rocznie.

Przygotowanie cytostatyku zgodnie ze standardami wymaga obecności dwóch osób. Ta druga osoba pełni funkcję kontrolera. Można by to zmienić, gdyby użyć systemu Cypro, w którym substancja czynna jest nie tylko odmierzana, ale i ważona, a waga automatycznie wydaje wydruk, który pełni funkcję kontrolną. Pracownia jest już wyposażona w wagę, farmaceuci są przygotowani do pracy z Cypro. Czekają, kiedy informatycy zgrają ten system ze Zintegrowanym Systemem Obsługi Szpitala Eskulap.

W trosce o pacjentów

Apteka Szpitala Przemienienia Pańskiego sporządza także preparaty do żywienia pozajelitowego na potrzeby konkretnego pacjenta. Stosuje się je w najcięższych przypadkach. Zgodnie z zaleceniem lekarza, farmaceuci przygotowują w jałowych warunkach zestawy nawet z 20 składników. Robią to tuż przed podaniem, aby nawet nietrwałe substancje, takie jak witaminy, nie uległy rozkładowi. „Żywienie w ciężkich chorobach jest leczeniem, szansą na podźwignięcie się chorego lub na przedłużenie mu życia, i z tego zdajemy sobie sprawę" - mówi dr Jankowiak-Gracz. Apteka przygotowuje też oryginalny roztwór kardioplegiczny stosowany podczas operacji kardiochirurgicznych. W 2008 roku przeprowadzono 280 takich operacji. Używany dotąd płyn na bazie krwistej kosztuje 1317 zł w przeliczeniu na jednego pacjenta, a przygotowany „na zimno", bez sterylizacji - 31 zł, a więc w tym przypadku oszczędności szpitala dzięki pracy farmaceutów sięgają co najmniej 280 tys. zł rocznie.

Trzeba przekonać ludzi

Apteka zatrudnia 30 osób i obsługuje cztery placówki tego samego szpitala w różnych częściach miasta, stąd skrupulatne przepisy dotyczące pakowania, przesyłania i odbioru leków. „Wszystko, co wprowadzamy, wymaga najpierw odpowiedniego nastawienia pracowników - mówi dr Jankowiak-Gracz. - I zawsze jest pewien opór przeciwko zmianom. Jednak później wchodzi to w nawyk, dając poczucie bezpieczeństwa i sprawności, zarówno lekarzom, pielęgniarkom, jak i farmaceutom".

Dr Jankowiak-Gracz spodziewa się oporów także teraz, przy wprowadzaniu systemu Unit-dose, w którym leków dla pacjentów nie przygotowuje się na oddziale, lecz w aptece szpitalnej, skąd w specjalnych szafkach wysyłane są indywidualne zestawy dla pacjentów. System Unit-dose daje większą możliwość wychwycenia błędów w receptach, można bardziej racjonalnie dysponować lekami. Apteka Szpitala Przemienienia Pańskiego rocznie obraca 75 mln zł na leki i sprzęt medyczny. System Unit-dose daje, wg badań amerykańskich, nawet 20-procentowe oszczędności w wydatkach na farmaceutyki. Jednak aby go wprowadzić, niezbędna będzie integracja systemu lekowego z programem Eskulap.

Gdy mowa o oszczędnościach, Hanna Jankowiak-Gracz, która jest także konsultantem wojewódzkim ds. aptek szpitalnych, zwraca uwagę na ceny leków stosowanych w lecznictwie zamkniętym. „Jedną z decyzji, na której podjęcie naciskamy, jest wprowadzenie cen urzędowych na leki w tym obrocie. Jeśli z racji takiej czy innej specjalizacji szpitala zamawiamy dużo danego leku, otrzymujemy upust. Inny szpital ma inną specjalizację i potrzebuje tego leku mniej, więc musi kupić go drożej. Ten sam lek, opłacany z tego samego budżetu NFZ ma różne ceny i to jest absurd" - podkreśla Hanna Jankowiak-Gracz.

Jej zdaniem, warto także lepiej przyjrzeć się pracy aptek szpitalnych. Obowiązujące w Polsce prawo farmaceutyczne wyznacza standardy pracy nowoczesnej apteki szpitalnej. Jednak tylko co piąta z nich je spełnia. Przyczyn takiego stanu jest wiele. Apteki w szpitalu kryją się na uboczu, nie szturmuje do nich tłum pacjentów, więc często są na końcu listy działań modernizacyjnych szpitala. Mają kłopoty kadrowe, bo - jak twierdzi dr Jankowiak-Gracz - wielu bardzo dobrych i zaangażowanych farmaceutów odeszło ze szpitali do mniej stresującej i często lepiej płatnej pracy w aptekach otwartych.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maria Nowak-Rybicka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.