O długu nieustannie trzeba pamiętać

Jolanta Grzelak-Hodor
opublikowano: 30-06-2010, 00:00

„Bez diagnozy mechanizmów zadłużania szpitali żadna restrukturyzacja nie będzie skuteczna" - twierdzi w rozmowie z Pulsem Medycyny Wioleta Błochowiak, wiceprezes zarządu Electus SA.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W pierwszym kwartale tego roku drastycznie wzrosło zadłużenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Zobowiązania wymagalne w stosunku do końca ubiegłego roku urosły o 7,8 procent. Takiego skoku nie notowano od kilku lat. W czym upatruje pani przyczyn tego zjawiska?

Wiele razy zastanawiałam się nad mechanizmami zadłużania polskich szpitali. I jak każdy dostrzegam, że przecież nie wszystkie mają problemy z płynnością. Są szpitale, które w tych samych warunkach, w tej samej strukturze i formie prowadzenia działalności radzą sobie całkiem dobrze. Inne z roku na rok generują długi. Tak więc nie zgadzam się z opinią, iż publiczny szpital nigdy nie jest w stanie dobrze zarządzać finansami.

Z pewnością w tym roku większość szpitali odczuła spadek wpływów z Narodowego Funduszu Zdrowia, lecz na to nakładają się też kompetencje menedżerów kierujących SP ZOZ-ami radzenia sobie z sytuacją kryzysową. Nie można więc wskazać jednej przyczyny rosnącego zadłużenia. Z wielu powodów forma prowadzenia działalności jako SP ZOZ może być lepsza. Na przykład kiedy poszukuje się zewnętrznych źródeł finansowania. NZOZ musi przynosić zysk, a zdarza się, że także wpada w długi. Jeśli się z nimi nie upora, grozi mu upadłość. W przypadku SP ZOZ-u nie ma takiego zagrożenia. Organ założycielski odpowiedzialny jest za zobowiązania swojego zakładu. Banki o tym wiedzą.

Czy w takim razie tak zwany plan B, czyli proponowana obecnie przez rząd formuła przekształcania samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, nie jest atrakcyjną propozycją?

Tak zwany plan B jest skierowany bardziej do samorządów niż bezpośrednio do szpitali. I w przypadku bardzo zadłużonych placówek niesie ze sobą ryzyko. Pomoc z budżetu wiąże się z przejęciem przez organ założycielski zobowiązań zakładu opieki zdrowotnej. Jeśli samorząd nie jest w stanie pozyskać pieniędzy na spłatę tych zobowiązań, zanim dostanie pomoc z budżetu, ryzykuje, że całe przedsięwzięcie się nie powiedzie, przekształcenie nie osiągnie zamierzonych efektów. Oczywiście, w przypadku gdy szpital nie ma nadmiernego zadłużenia i jest prawidłowo zarządzany, korzyści z przekształcenia nie są aż tak duże. Bo po co zmieniać coś, co dobrze funkcjonuje?

Całą rozmowę znajdziesz w Pulsie Medycyny nr 11 (214) z dnia 30 czerwca 2010r.


Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.