No-fault: w teorii zyskają wszyscy, w praktyce może być to “wydmuszka”

ROZMAWIAŁ JACEK WYKOWSKI
opublikowano: 06-08-2021, 08:24

Ryzyko nieuzyskania dodatkowych wpływów do budżetu szpitala może sprowadzić szumnie zapowiadany no-fault do rozwiązania kadłubowego, gdzie zgłaszane będą - podobnie jak dziś - głównie upadki w szpitalu - mówi w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl mec. Jolanta Budzowska.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Mec. Jolanta Budzowska jest radcą prawnym specjalizującym się w procesach o błędy medyczne, partnerem w kancelarii BFP i autorką bloga pomylkalekarza.pl.

Fot. Piotr Stokłosa

Przekazując do konsultacji publicznych projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta minister zdrowia powiedział: „Wprowadzamy no-fault". Czy to dobry kierunek zmian? Kto na nich skorzysta: pacjenci, lekarze, placówki? A może ktoś straci?

Kierunek jest dobry, ale diabeł tkwi w szczegółach. Może jestem idealistką, ale możliwość prowadzenia analizy przyczyn źródłowych występowania zdarzeń niepożądanych i wdrażania wniosków z analiz jest - przynajmniej w teorii - korzystna dla wszystkich: dla pacjentów, bo zwiększa poziom bezpieczeństwa w toku leczenia, dla lekarzy, bo eliminując słabe punkty z procedur, zwiększa komfort wykonywania zawodu, dla placówek medycznych - bo oszczędzają, unikając powtarzalnych błędów, generujących przedłużone hospitalizacje czy intensywne leczenie naprawcze.

Mam jednak kilka istotnych wątpliwości co do tego, czy projektowane regulacje osiągną zamierzony cel. Jak w praktyce będzie działać sprzężenie danych z systemu jakości, w tym pochodzących z wewnątrzszpitalnego systemu zapewnienia jakości i bezpieczeństwa oraz systemu świadczeń kompensacyjnych, z finansowym motywowaniem podmiotów przez NFZ? Czy straszak w tej postaci i ryzyko nieuzyskania dodatkowych wpływów do budżetu szpitala nie sprowadzi szumnie zapowiadanego no-fault do rozwiązania kadłubowego, gdzie znów - jak dotąd, zgłaszane będą głównie upadki w szpitalu? Póki co nie wiemy, czy i jak NFZ będzie weryfikował rzetelność monitorowania zdarzeń niepożądanych i jak dane z systemu będą się przekładały na finansowanie podmiotów.

Art. 20 pkt. 3 projektowanej ustawy zakłada anonimowe zgłaszanie zdarzeń. Czy można zakładać, że wobec zgłaszającego nie będzie wszczynane postępowanie, skoro kodeks karny nie ulega zmianie (art. 155, 156 i 157 kk, dotyczące, odpowiednio, nieumyślnego spowodowania śmierci, uszczerbku na zdrowiu i naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia)?

Projekt mówi, że zgłoszenie zdarzenia niepożądanego nie stanowi podstawy do wszczęcia wobec osoby, któr tego zgłoszenia dokonała, postępowania dyscyplinarnego, postępowania w sprawie o wykroczenie lub postępowania karnego, chyba że w wyniku prowadzonej analizy przyczyn źródłowych zdarzenie to okaże się czynem popełnionym umyślnie.

Katalog sytuacji, w których nie prowadzi się postępowania, a jeżeli zostało już wszczęte, to organ, który je prowadzi powinien je umorzyć, zawiera art. art. 17 § 1 kodeksu postępowania karnego. Jest tak m.in., gdy ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa lub że sprawca nie podlega karze. Przykładem takich przepisów jest np. art. 157a. kodeksu karnego, zgodnie z którym nie popełnia przestępstwa lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu kobiety ciężarnej albo dziecka poczętego, a także, że nie podlega karze matka dziecka poczętego, która powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu.

Według mnie aktualne brzmienie przepisów dotyczących zdarzeń niepożądanych nie jest wystarczające: w ustawie powinien się znaleźć wyraźny przepis o uchyleniu karalności wobec osoby dokonującej zgłoszenia.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Projekt zakłada korzyści dla pacjentów, m.in. szybką, pozasądową ścieżkę odszkodowawczą. Warunkiem otrzymania rekompensaty będzie brak dochodzenia odszkodowania na drodze sądowej. Będzie się o nie można ubiegać tylko wówczas, gdy niepożądane zdarzenie medyczne było niezawinione. Z drugiej strony w projekcie nie ma zapisu o możliwości zgłaszania niezgodności z SOP (Standardowa Procedura Operacyjna) i zdarzeń niepożądanych przez pacjentów i ich rodziny. Jakie to przyniesie skutki?

Możliwość otrzymania przez pacjenta i członków rodziny zmarłych pacjentów świadczenia kompensacyjnego nie wymaga ustalenia winy, ale też nie wyklucza przypadków zawinionych w sposób oczywisty, jak np. pozostawienie gazika czy chusty w polu operacyjnym.

Definicja zdarzenia medycznego uległa znacznemu uproszczeniu, co jest dużym plusem, bo stosowanie aktualnie obowiązującej spędzało sen z powiek członkom Wojewódzkich Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Poza sytuacjami, gdy o prawie do rekompensaty przesądzi „nieprawidłowa lub opóźniona diagnoza” lub „leczenie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną lub bez zachowania należytej staranności”, co de facto oznacza konieczność ustalenia winy, dodano kolejną przesłankę: możliwości uniknięcia szkody na zdrowiu przy zastosowaniu innej metody leczenia. To rozwiązanie korzystne dla pacjentów, rozszerza bowiem krąg przypadków uprawniających do świadczenia o sytuacje, kiedy np. zastosowano bardziej ryzykowną dla konkretnego pacjenta, choć nadal dopuszczalną metodę leczenia - przykładowo kontynuowano operację laparoskopowo mimo wystąpienia dużych trudności podczas zabiegu.

Mankamentem ustawy jest jednak brak wyraźnego powiązania systemu kompensacji szkód wynikających ze zdarzeń medycznych z systemem jakości. W tym zakresie mamy jedynie wskazanie, że system świadczeń jest składową systemu jakości, zatem możemy się domyślać, że dane od Rzecznika Praw Pacjenta pośrednio - znów - będą mogły wpływać na finansowe motywowanie podmiotów przez NFZ. Trzeba podkreślić, że jest to niewystarczające powiązanie. System jakości w takim kształcie będzie miał ograniczoną wartość tak długo, jak długo opinie i doświadczenia pacjentów będą w corocznym raporcie jakości uwzględniane jedynie na podstawie zwalidowanego kwestionariusza. Trzeba stanowczo postawić pytanie, czy można wewnątrz szpitala rzetelnie monitorować jakość bez uwzględnienia i weryfikacji zgłoszonych przez pacjentów wniosków o wypłatę świadczenia kompensacyjnego, nie mówiąc już o toczących się w sądach sprawach o błąd medyczny i zgłaszanych tam przez poszkodowanych pacjentów zarzutów.

Według mnie podstawową wadą przyjętego rozwiązania co do jakości w opiece zdrowotnej jest brak możliwości zgłaszania niezgodności z SOP i zdarzeń niepożądanych przez pacjentów i ich rodziny. Zaskakujący jest także brak w składzie Rady Akredytacyjnej przedstawicieli organizacji pacjenckich.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.